Historyk Jakub Tyszkiewicz zauważa, że słowa amerykańskiego sekretarza stanu zwiastowały nową linię polityki Waszyngtonu wobec sprawy niemieckiej na kilka miesięcy przed ogłoszeniem przez prezydenta Harry’ego Trumana doktryny powstrzymywania i przedstawieniem w Kongresie USA założeń Planu Odbudowy Europy przez sekretarza stanu George’a Marshalla.
W Badenii-Wirtembergii amerykański polityk jednoznacznie mówił o winie Niemiec za cierpienia narodów w Europie Środkowej:
„Większej części ofiar niemieckiej agresji powodziło się przed wojną gorzej niż Niemcom”.
Z drugiej strony intencją Byrnesa było zapewnienie, iż USA nie zamierzały poniżać Niemców i dążyły do odbudowy demokratycznego państwa. Szczególnym ciosem dla polskich interesów były słowa amerykańskiego polityka podważające granicę zachodnią RP. Mimo zapewnień, że Stany Zjednoczone – mając na uwadze zbrodnie niemieckie wobec obywateli polskich – zamierzały popierać zyski terytorialne Rzeczypospolitej kosztem Niemiec, Byrnes podkreślił, że ostateczny charakter granicy zostanie ustalony na konferencji pokojowej.
Propagandowa broń komunistów
W odpowiedzi na przemówienie nadziei, największy dziennik na Śląsku „Trybuna Robotnicza” opublikowała 9 września 1946 r. wypowiedź ówczesnego ministra ziem odzyskanych Władysława Gomułki pod znamiennym tytułem Wara imperialistom i opiekunom niemieckim od granic zachodniej Polski! Gomułka odniósł się do cierpień polskich w okresie 1939-1945, mówiąc o ich bezprecedensowym charakterze. Powielał komunistyczną propagandę o „odwiecznie polskim terenie” ziem na wschód od Odry i Nysy Łużyckiej, łącząc ją z kontinuum agresywnej polityki niemieckiej „Drang nach osten”. W odniesieniu do Śląska nawiązał do powstań śląskich, mówiąc:
„Nadodrzańskie ziemie zaścielają groby i kości tysięcy powstańców śląskich, którzy już po pierwszej wojnie światowej walką zbrojną z Niemcami i przelewaną krwią dokumentowali polskość tych ziem”.
Rzeczą oczywistą jest, że dominująca na scenie politycznej Polski PPR nie wyrażała obiekcji wobec nieprawdziwych twierdzeń, zawartych w przemówieniu Byrnesa, jakoby to Polska w Jałcie miała zrzec się dobrowolnie terenów Kresów II RP. Jak wskazują badania Adama Dziuby, tezy wypowiedziane przez sekretarza stanu USA posłużyły politykom komunistycznym do ataku na polityków PSL w związku z utrzymywaniem przez nich bliskich relacji z dyplomatami zachodnimi. W przededniu wyborów komuniści uzyskali kolejny argument propagandowy przeciwko polityce Zachodu.
W Katowicach 10 września 1946 r. odbył się przed Teatrem Śląskim wiec organizowany przez partie tzw. Bloku Demokratycznego i związki zawodowe. W centrum Katowic przemówienie wygłosił wicewojewoda śląski Arka Bożek, który oskarżył Anglię i Stany Zjednoczone, że to ich polityka umożliwiła Hitlerowi atak na Polskę w 1939 r. W duchu propagandowym twierdził, że to amerykański sekretarz stanu nie miał odwagi wygłosić przemówienia w USA, bojąc reakcji środowisk emigracyjnych z Europy Środkowej, a szczególnie „amerykańskiego proletariatu”. Manifestacja okraszona była transparentami
„Nie oddamy nigdy Niemcom polskich ziem na zachodzie”, „Za łzy, za niedolę narodu polskiego wieczna hańba Niemcom”.
Arka Bożek użył w swojej wypowiedzi agresywnego i mało wysublimowanego sformułowania
„Precz z pazurami od naszej ziemi”.
W raportach WUBP w Katowicach informowano MBP, że w trakcie wiecu w centrum Katowic wznoszono okrzyki przeciwko polityce Niemiec, a PPR wykorzystała także tą okazję ku oczernianiu najsilniejszego niezależnego polityka Stanisława Mikołajczyka. Nieprzypadkowo dochodziło do demolowania lokali PSL w Katowicach, Będzinie, Nysie i Sosnowcu.
„Trybuna Robotnicza” podawała w drugiej dekadzie września 1946 r. informacje o odgórnie organizowanych manifestacjach sprzeciwu wobec wystąpienia sekretarza stanu USA w Stuttgarcie. 11 września w Opolu w wiecu miała wziąć udział wedle propagandowego przekazu „niemal cała ludność miasta”. Tego samego dnia w Zabrzu na Placu Warszawskim zebrały się załogi górniczy ze wszystkich zabrskich kopalń. Na wiecu przemawiali prezydent miasta Józef Dubiel i I sekretarz KW PPR Edward Ochab. W prasie wzywano także do wzięcia udziału w manifestacjach 12 września 1946 r. w Koźlu, Dąbrowie Górniczej, Bytomiu i Oleśnie pod hasłem
„Od granic naszych na Odrze i Nisie Łużyckiej wara”.
O skali propagandowego wykorzystania przemówienia Byrnesa świadczy fakt organizacji pracy w kopalniach w niedzielę. Rzekoma dobrowolność podjęcia pracy w tym w dniu w jednej z kopalni w Zabrzu miała udowodnić – jak informowano w raportach WUBP w Katowicach – , że
„polscy górnicy stoją na straży polskiej granicy zachodniej”.
Polnische besetzung
Przemówienie Jamesa Byrnesa wywołało w Urzędzie Bezpieczeństwa zainteresowanie postawami ludności niemieckiej. Już raporty WUBP w Katowicach z pierwszej połowy 1946 r. wskazywały, jakoby wśród ludności niemieckiej Górnego Śląska powszechne było oczekiwanie na wybuch konfliktu światowego, a z ewentualnym zwycięstwem Wielkiej Brytanii i USA wiązano nadzieję na przyłączenie Górnego Śląska do Niemiec.
Wiele świadectw przedstawianych w raportach oparte było na wątłej bazie źródłowej, a niektóre niewątpliwie niewiele miały wspólnego z rzeczywistością. Tylko w takich kategoriach odczytać można informacje na temat domniemanego kleryka z Wrocławia, który w czasie mszy w Nysie miał chwalić reżim hitlerowski, kazanie głosił po niemiecku. Rzekomy duchowny z uznaniem wypowiadać się miał o Hiszpanii i Portugalii, jako krajach walczących z bolszewizmem. Mowa Byrnesa – wedle ograniczonego rozeznania WUBP w Katowicach – wzmóc miała wśród ludności o orientacji niemieckiej nadzieje na zmianę granicy i przyłączenie Górnego Śląska do Niemiec. W raportach dekadowych z września i października 1946 r. informowano:
„W związku z mową Byrnesa bezczelność buta i pewność siebie wzrosła do maksimum” (pisownia oryginalna – przyp. M.S.).
Za mało wiarygodne uznać można twierdzenia, że ludność niemiecka miała prowadzić propagandę o rychłym przyjściu wojsk USA, Wielkiej Brytanii i powrocie ziem zachodnich do Niemiec, a konflikt światowy był nieuchronny i lepiej było opowiedzieć się po stronie Zachodu niż za „polską okupacją”. Zanotowano wzrost liczby podań o wyjazd, a nawet rodziny piszące do krewnych w sowieckiej niewoli miały używać terminu „polnische besetzung” (polskiej okupacji).
Niewątpliwie natomiast trafne były oceny dotyczące nastrojów wśród społeczności z Kresów II RP, która napłynęła na ziemie przyłączone do Polski po 1945 r. Bezpieka z niepokojem obserwowała niepewność jaka panowała wśród „repatriantów”, którzy sytuację wysiedlenia i zmiany granic traktowali jako tymczasową.
* * *
Słowa Jamesa Byrnesa zostały wykorzystane przez oficjeli PPR do ukazania Moskwy jako jedynego gwaranta granic Polski. W Pszczynie delegat KW PPR rysował politykę zachodu wobec Polski począwszy od konferencji wersalskiej jako uderzająca w interesy państwa, podczas gdy Sowieci mieli staż na straży jego integralności terytorialnej. W Chorzowie z kolei członek komitetu Miejskiego PPR Radłowski przekonywał, że odpowiedzią na przemówienie sekretarza stanu musi być oparcie polityki zagranicznej na ZSRS, stworzenie „jednolitego frontu partii demokratycznych” w obronie interesów państwa. Przemówienie amerykańskiego sekretarza stanu Jamesa Byrnesa propaganda wykorzystywała w celu zastraszenia ludności i ukazania PPR jako ugrupowania reprezentującego polskie interesy państwowe.
W istocie przemówienie nadziei traktować należy raczej jako wyraz głębszego zaangażowania Stanów Zjednoczonych we wsparcie państw europejskich przeciwko komunistycznemu zagrożeniu. Niemcy, co do których jeszcze u schyłku II wojny światowej sekretarz ds. rolnictwa Henry Morghentau formułował plany o agraryzacji i okrojeniu terytorialnym, stały się dla Waszyngtonu istotnym partnerem w Europie. Z kolei Polska za sprawą rosnącej podległości wobec Związku Sowieckiego traciła na znaczeniu w polityce amerykańskiej.
