Funkcjonariusze komunistycznej policji politycznej interesowali się osobą Jacka Kaczmarskiego przez cały okres jego twórczości. Artysta zwrócił uwagę SB już w wieku dwudziestu jeden lat, kiedy 7 kwietnia 1978 r. wystąpił z zespołem kabaretowym „Piosenkariat” w krakowskim Klubie Literatów. Trzy dni później naczelnik Wydziału III Komendy Wojewódzkiej Milicji Obywatelskiej (KWMO), ppłk Jan Bill wystosował do Komendy Stołecznej MO (KSMO) pismo, w którym zwrócił uwagę na jego ironiczne wypowiedzi na temat relacji polsko-sowieckich, odwoływanie się do Czesława Miłosza i negatywny stosunek poety do organów porządkowych PRL. Artysta określił je nawet jako „aparat ucisku i inwigilacji społeczeństwa”. 18 maja 1978 r. Wydział III KSMO założył przeciwko Kaczmarskiemu sprawę operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie „Idol”, którą zajmowali się m.in. inspektorzy Andrzej Sawosz i Artur Klitkowski.
„Prawidłowa postawa” figuranta
Zadaniem funkcjonariuszy było zdobycie informacji na temat Kaczmarskiego i jego rodziny celem „zaniechania wrogiej działalności” oraz „wyeliminowania wpływu na otoczenie”. Zamierzano także na bieżąco kontrolować figuranta za pomocą pozyskanych osobowych źródeł informacji. Przeciwko autorowi „Obławy” uruchomiono istniejącą agenturę (TW „Artur”, TW „Roman”) oraz wykorzystano dostępne techniki operacyjne.
18 maja 1978 r. Wydział III KSMO założył przeciwko Kaczmarskiemu sprawę operacyjnego sprawdzenia o kryptonimie „Idol”, którą zajmowali się m.in. inspektorzy Andrzej Sawosz i Artur Klitkowski.
Funkcjonariusze szybko ustalili, że Kaczmarski przebywał kilkukrotnie za granicą: w NRD, gdzie zatrzymał się w domu przyjaciela rodziny, prof. ASP w Dreźnie Fritza Eisela (1972 r.), ZSRS (1975 r.) oraz w krajach kapitalistycznych: dwukrotnie w Szwecji (1975 r., 1976 r.) oraz w Wielkiej Brytanii (1977 r.). SB zaniepokoiło spotkanie Kaczmarskiego z późniejszym profesorem polonistyki na UJ, Stanisławem Stabro-Bryndzą z Makowa Podhalańskiego, co skutkowało stosownym zapytaniem wysłanym do KWMO w Bielsku-Białej. Podejrzenia stołecznej MO zostały rozwiane 14 września 1978 r. Kpt. Jerzy Frydrych odpisał, że choć Stabro-Bryndza „reprezentuje światopogląd idealistyczny” i jest praktykującym katolikiem, to cieszy się w mieście opinią spokojnego obywatela. Niepokojące dla SB były kontakty młodego artysty z Jackiem Kuroniem, który go zapraszał na spotkania Latającego Uniwersytetu. Inspektor Klitkowski odnotował ten fakt już na początku czerwca 1978 r.
W ramach sprawy „Idol” obserwowano nie tylko Kaczmarskiego, ale i jego rodziców. Naczelnik Wydziału III, ppłk Andrzej Maj 20 czerwca 1978 r. polecił Komendantowi Dzielnicowemu MO Warszawa-Śródmieście, by pilnie i dyskretnie zebrał opinię o rodzinie poety. SB ustaliła, że Jacek cieszył się dobrą opinią w miejscu zamieszkania, a jego rodzice należeli do „lokatorów cichych, bardzo spokojnych”. Matka Anna (z domu Trojanowska) pracowała w Instytucie Pedagogiki UW, a ojciec Janusz był prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków.
SB ustaliła, że Jacek cieszył się dobrą opinią w miejscu zamieszkania, a jego rodzice należeli do „lokatorów cichych, bardzo spokojnych”. Matka Anna (z domu Trojanowska) pracowała w Instytucie Pedagogiki UW, a ojciec Janusz był prezesem Związku Polskich Artystów Plastyków.
Wkrótce okazało się, że rodzice Kaczmarskiego spotykali się z osobami prowadzącymi „antysocjalistyczną działalność”, w tym Krystyną Starczewską i Barbarą Majewską-Celnikier. Wydział III prowadząc sprawę operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Reżyser” odnotował 28 lutego 1979 r., że matka Kaczmarskiego zbierała nielegalne wydawnictwa i utrzymywała kontakt z Tadeuszem Walendowskim – jednym z liderów protestów studenckich w Łodzi w marcu 1968 r., współzałożycielem podziemnego pisma „Puls” oraz organizatorem salonu kultury niezależnej.
W czasie spotkań w mieszkaniu Walendowskich przy ul. Puławskiej odbywały się burzliwe dyskusje z udziałem wielu znanych opozycjonistów. Podczas jednego z tych „nielegalnych salonów” 18 października 1978 r. wystąpił Jacek Kaczmarski. Wśród jego słuchaczy znajdowali się m.in. Seweryn Blumsztein, czy Mirosław Chojecki. Nagrano nawet 80-minutowe wystąpienie artysty dla – jak to określono w meldunku operacyjnym – celów „samokształceniowych”. Jego wizytę na tym „nielegalnym spotkaniu” zauważono w ramach innej sprawy operacyjnego rozpracowania o kryptonimie „Wasale”, która była prowadzona przeciwko Studenckim Komitetom Solidarności.
Podsumowując ten występ, zastępca Naczelnika Wydziału III-1 KSMO słusznie skądinąd stwierdził, że udział poety u Walendowskich
„nie był przypadkowy, lecz był wynikiem ścisłych powiązań figuranta z rodziną wymienionego [tj. Tadeusza Walendowskiego]”.
Kpt. Witold Górski napisał, że Kaczmarski kilkukrotnie spotkał się z właścicielem mieszkania, a matka artysty
„w sposób negatywny i szkodliwy politycznie wypowiada się o pracy Służby Bezpieczeństwa opowiadając o rzekomych prześladowaniach jej syna”.
Zauważono także, że w zaprezentowanych przez Kaczmarskiego utworach znalazło się dużo „wrogich treści”, w tym – jak relacjonował TW „Roman” –
„krytyka totalitaryzmu, obozy NKWD, UB, krytyka Edwarda Gierka”.
W międzyczasie kariera Kaczmarskiego nabierała rumieńców i artysta stawał się osobą coraz bardziej rozpoznawalną. 11 października 1978 r. pojawił się przed mikrofonem programu I Polskiego Radia, gdzie przedstawił jeden ze swoich najbardziej znanych utworów pt. „Obława”.
Dwa dni później młody poeta wystąpił w Klubie Wydziału Matematyki i Mechaniki UW „Kubuś Puchatek”, podczas którego – jak doniósł TW „Artur” – na sali znajdowało się ok. 130 osób. Czujne oko tajnego współpracownika SB zarejestrowało także trzy magnetofony:
„jeden Kaczmarskiego, drugi studenta IV roku informatyki o imieniu Paweł, trzeciej osoby, która nagrywała nie znam”.
TW „Artur” zapamiętał też jeden z utworów:
„student w restauracji popijał wódkę, przysiadł się do niego młody człowiek, razem pili i rozmawiali. Rano student obudził się, nie wie gdzie, aż tu nagle wchodzi ten człowiek z którym pił wódkę i mówi, żeby podpisał protokół”.
Mimo tych niepokojących sygnałów SB nie dostrzegła w zaprezentowanych utworach „elementów wrogich i antysocjalistycznych”.
Wydział III odnotował 28 lutego 1979 r., że matka Kaczmarskiego zbierała nielegalne wydawnictwa i utrzymywała kontakt z Tadeuszem Walendowskim – jednym z liderów protestów studenckich w Łodzi w marcu 1968 r., współzałożycielem podziemnego pisma „Puls” oraz organizatorem salonu kultury niezależnej.
Kilkanaście dni później odbył się występ Kaczmarskiego w ramach VI Festiwalu Kultury Studentów PRL (25-29 października 1978 r.), na który stołeczna komenda oddelegowała Andrzeja Sawosza. Inspektor Wydziału III uznał, że prezentowane przez autora „Obławy” piosenki nie odbiegały od utworów innych wykonawców kabaretowych i nie zawierały „elementów wrogich”. Również osobowe źródła informacji z Wydziału Polonistyki UW nie stwierdziły jakichkolwiek przejawów antysystemowej działalności artysty.
Rozstrzygająca dla sprawy „Idol” była prawie dwugodzinna rozmowa operacyjna z Kaczmarskim, która odbyła się 28 listopada 1978 r. w kawiarni „Feniks”. Poeta wykorzystał swoją ponadprzeciętną inteligencję zapewniając inspektora Wydziału III, że „nigdy nie angażował się we wrogą, negatywną działalność polityczną”, a
„jego twórczość piosenkarska jest odzwierciedleniem osobistych przeżyć i nie ma natury politycznej”.
Tak Sawosz zrelacjonował wyjaśnienia Kaczmarskiego dotyczące treści antysystemowej przecież „Obławy”:
„porusza problem młodzieży. Rzuca hasło wyzwolenia młodzieży. Powinna ona według niego uniezależnić się od starszego pokolenia”.
Kpr. Sawosz uznał jego postawę za „prawidłową”, po czym naczelnik Wydziału III KSMO zalecił zamknąć sprawę operacyjnego rozpracowania „Idol”.
W międzyczasie kariera Kaczmarskiego nabierała rumieńców i artysta stawał się osobą coraz bardziej rozpoznawalną. 11 października 1978 r. pojawił się przed mikrofonem programu I Polskiego Radia, gdzie przedstawił jeden ze swoich najbardziej znanych utworów pt. „Obława”.
Najprawdopodobniej sprawa nie zostałaby tak szybko zakończona, gdyby na biurko Sawosza i jego przełożonych trafił donos od tajnego współpracownika w ramach innej akcji prowadzonej przez SB. Pod koniec maja 1978 r. TW „Janina” informowała, że Kaczmarski został dokooptowany przez Jana Pietrzaka do kabaretu „Pod Egidą”, który jako „antysocjalistyczny element” poddano ścisłej obserwacji już w 1975 r. w ramach sprawy obiektowej o kryptonimie „Tercet”. Nic dziwnego, ponieważ satyra była, jest i będzie jedną z najskuteczniejszych narzędzi zniewolonego społeczeństwa przeciwko totalitarnej władzy.
„Znany wykonawca ballad o tematyce politycznej”
Tymczasem naczelnik Wydziału III SB KSMO miał nadzieję na pozyskanie artysty do współpracy. 16 grudnia 1978 r. ppłk Andrzej Maj wyraził zgodę na zarejestrowanie go w charakterze kontaktu operacyjnego o kryptonimie „JK”.
„Kaczmarski Jacek jest studentem Wydziału Polonistyki UW. Codzienny kontakt ze studentami z UW stwarza naturalne możliwości rozpoznania operacyjnego interesujących nas osób”
– uzasadniono w piśmie. Z powodu braku kontaktu ze strony poety sprawę zamknięto.
„Kaczmarski mimo planowanych terminów nie przychodził na spotkania oraz unikał kontaktu z SB”
– napisano we wniosku o złożenie materiałów do archiwum Wydziału „C” KSMO z dnia 26 marca 1980 r.
Sam Kaczmarski zdawał sobie sprawę z możliwości jakimi dysponował komunistyczny aparat represji. W „Epitafium dla Wysockiego” w przedostatnim, siódmym kręgu piekieł umieścił funkcjonariuszy policji politycznej, przed którymi – jak śpiewał – „leży w teczce życie moje”. I rzeczywiście – w kolejnych miesiącach pracownicy SB nie mieli już wątpliwości co do prawdziwych intencji artysty. Z rosnącym zaniepokojeniem informowali swoich przełożonych, że autor „Obławy” występuje na „antysocjalistycznych” wiecach i strajkach, wspierając opozycję. W jednym z dokumentów komunistycznego aparatu represji opisano go jako
„znanego wykonawcę ballad o tematyce politycznej”.
„Wrogość do wszystkiego co dotyczy Polski Ludowej”
Po porozumieniach sierpniowych Kaczmarski aktywnie włączył się w działalność „Solidarności”. Należał do kręgu – jak to napisano w dokumencie z 1983 r. – „radykalnych działaczy Regionu »Mazowsze«”. Artysta wspierał związek na wielu wiecach, strajkach, także jako członek kabaretu „Pod Egidą”. Funkcjonariusze SB odnotowali, że w 1981 r. był jednym z laureatów I Ogólnopolskiego Przeglądu Piosenki Prawdziwej w Gdańsku. Kaczmarski wykonał wtedy utwory pt. „Świadkowie” oraz „Rejtan, czyli raport ambasadora” przed kilkutysięczną widownią.
Po wprowadzeniu stanu wojennego i zdelegalizowaniu „Solidarności” poeta został zastępcą szefa Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” w Paryżu, a rok później – stałym współpracownikiem Radia Wolna Europa.
„Ci z biletami darmowymi” – o których śpiewał wiele lat później w „Powrocie sentymentalnej Panny S.” – określili tę imprezę jako „antypaństwową i antyradziecką”. Odbyła się ona w dniach 20-22 sierpnia 1981 r., tuż przed I Krajowym Zjazdem Delegatów NSZZ „Solidarność”.
Po wprowadzeniu stanu wojennego i zdelegalizowaniu „Solidarności” poeta został zastępcą szefa Komisji Koordynacyjnej NSZZ „Solidarność” w Paryżu, a rok później – stałym współpracownikiem Radia Wolna Europa (RWE), prowadząc m.in. „Kwadrans Jacka Kaczmarskiego”. Funkcjonariusze SB zauważyli, że zarówno w tej audycji, jak i podczas wywiadów dyskredytował politykę władz PRL.
W 1983 r. SB odnotowała wydanie przez kierowanego przez Jerzego Giedroycia Instytut Literacki w Paryżu „Wierszy i piosenek” Jacka Kaczmarskiego. Z twórczości artysty szczególnie krytycznie oceniono „Epitafium dla Brunona Jasieńskiego” („pokazujący bankructwo życia komunisty”), „Mury” („pełen nienawiści, wrogości, nawołujący do przewrotu”) oraz „Koncert fortepianowy” („wulgarny, przepełniony wrogością, nienawiścią”). Słusznie zauważono, że ostatni z nich był zaadresowany bezpośrednio do gen. Wojciecha Jaruzelskiego, zwracając uwagę na poniższy, wyrazisty fragment utworu:
„Do fortepianu po coś siadał chamie
Nie wydobędziesz zeń dźwięku rozkazem
Pod pięścią pryśnie kość i klawisz złamiesz
Ale nie zabrzmią dziejowe pasaże”
W analizie SB podkreślono fenomen poety, ale
„w tworzeniu i szerzeniu wrogości wobec rodzinnej historii, ustroju, rządu, wobec ZSRR i wobec wszystkiego co może dotyczyć Polski Ludowej”.
SB nie przestała interesować się także życiem osobistym Kaczmarskiego. W grudniu 1982 r. do oficera operacyjnego MSW zadzwoniła nieznana kobieta, która wyraziła oburzenie z faktu, że teściem poety uznanego za wroga systemu jest wysoko postawiony urzędnik, tj. I Zastępca Ministra Leśnictwa i Przemysłu Drzewnego. Zauważono, że Jan Kardys poinformował wszakże swoich przełożonych o wyjeździe zięcia i córki do Francji, ale nie wspomniał o pracy artysty w RWE.
Kaczmarski zdawał sobie sprawę z możliwości jakimi dysponował komunistyczny aparat represji. W „Epitafium dla Wysockiego” w siódmym kręgu piekieł umieścił funkcjonariuszy policji politycznej.
Do końca trwania PRL Kaczmarski pozostał pod obserwacją SB, zwłaszcza Departamentu I MSW.
W Polsce wykonywanie utworów poety było zakazane, konfiskowano kasety magnetofonowe z jego piosenkami, a nazwisko autora „Obławy” trafiło na listę osób objętych zakazem przyjazdu do PRL. Znalazł się tam wśród takich postaci jak: Leszek Kołakowski, Witold Wirpsza, Stanisław Barańczak, Tomasz Strzyżewski... Osiem lat po wprowadzeniu stanu wojennego MSW podjął decyzję o skreśleniu nazwiska artysty z indeksu osób niepożądanych w PRL.
