Szerszego przedstawienia wymaga postawa greckokatolickiego kapłana, ks. Mirosława Romana Oleszko, występującego w części publikacji jako ks. Olenko.
Ks. Mirosław Oleszko
Mirosław Oleszko urodził się 16 października 1913 r. we Lwowie, był synem Kiryła i Olgi z domu Twerd. W latach 1935-1939 był klerykiem w grekokatolickim Seminarium Duchownym w Przemyślu. 16 czerwca 1939 r. otrzymał święcenia diakona z rąk bp. Jozafata Kocyłowskiego w Przemyślu. 2 czerwca 1940 r. przyjął święcenia kapłańskie z rąk bp. Grzegorza Łakoty w Jarosławiu. W latach 1940-1941 pracował w parafii w Cisnej. W 1941 r. uczył się na pedagogicznym kursie w Krynicy.
Od tegoż roku był katechetą i kierownikiem ukraińskiej szkoły w Baligrodzie. Parafia grekokatolicka w Baligrodzie miała swoją siedzibę pobliskiej Stężnicy. Proboszczem był ks. Michał Haszczak. Kapłan ten był znany ze swoich nacjonalistycznych poglądów i probanderowskich sympatii. Plebania znajdowała się w Stężnicy. Natomiast ks. Mirosław Oleszko mieszkał w Baligrodzie.
W Baligrodzie odbyła się uroczystość symbolicznego „pochówku Polski” – w jej trakcie usypano obok miejscowej cerkwi tzw. mogiłę Polski. Jednak dokładna data powstania kurhanu nie jest znana. Nie jesteśmy w stanie również określić czy ks. Mirosław Oleszko brał udział w uroczystości.
W tym miejscu należy dodać, że mordy dokonane przez ukraińskich nacjonalistów na Polakach w okolicy Baligrodu rozpoczęły się już we wrześniu 1939 r. Po podziale terenów II Rzeczypospolitej pomiędzy III Rzeszę i Związek Sowiecki, miasteczko było pod okupacją niemiecką. Od października 1939 r. do Baligrodu z terenów zajętych przez ZSRS, napłynęli uchodźcy-nacjonaliści ukraińscy. Rozpoczął się okres ich rządów nad miasteczkiem. Zgłaszali oni nawet postulaty całkowitego usunięcia polskiej ludności z Baligrodu, jednak na to nie zgodziły się władze niemieckie. W Baligrodzie odbyła się uroczystość symbolicznego „pochówku Polski” – w jej trakcie usypano obok miejscowej cerkwi tzw. mogiłę Polski. Jednak dokładna data powstania kurhanu nie jest znana. Nie jesteśmy w stanie również określić czy ks. Mirosław Oleszko brał udział w uroczystości.
W okresie życia w Baligrodzie kapłan niewątpliwie zbliżył się do ukraińskich nacjonalistów. Według informacji podanych przez Marię Kędrę w publikacji Zarys dziejów Baligrodu po roku 1918 był on stronnikiem wójta Zankowa. Jako kierownik ukraińskiej szkoły dążył on do unicestwienia i przejęcia mienia polskiej szkoły z Baligrodu. Szkodził bardzo Polakom. Maria Kędra o działalności wójta Zankowa i ks. Mirosława Oleszko napisała:
„obaj pałający nienawiścią do polskich nauczycieli, dzieci i wszystkiego co polskie”.
Ponadto kapłan przyczynił się do powstania w miasteczku ukraińskiej szkoły rolniczej.
Na podstawie analizy dostępnych publikacji należy przyjąć, że pobyt ks. Mirosława Oleszko w Baligrodzie trwał do 1943 r., w którym nastąpiła zmiana na stanowisku kierownika ukraińskiej szkoły, funkcję tę objął Iwan Błyźniak. Według innej wersji posługa katechety ks. Mirosława Oleszko w Baligrodzie trwała do 1944 r. Po opuszczeniu miasteczka kapłan rzekomo przebywał czasowo na terenie Austrii, wówczas wcielonej do III Rzeszy Niemieckiej. Jednak brakuje bliższych szczegółów z tego okresu jego życia.
Jako kierownik ukraińskiej szkoły dążył on do unicestwienia i przejęcia mienia polskiej szkoły z Baligrodu. Maria Kędra o działalności wójta i ks.Oleszko napisała: „obaj pałający nienawiścią do polskich nauczycieli, dzieci i wszystkiego co polskie”.
W drugiej połowie lipca 1944 r. w Bieszczadach masowo pojawili się uciekinierzy z terenów zajętych przez Armię Czerwoną. Znaczną ich część stanowili ukraińscy nacjonaliści i osoby zaangażowane w kolaborację z okupantem niemieckim. Z nich w okolicy Żernicy Wyżnej formowano kureń (batalion) UPA.
W Baligrodzie przebywało sporo rodzin nacjonalistów ukraińskich, których bliscy wstąpili do UPA i kwaterowali obozem w Żernicy Wyżnej.
W tych okolicznościach na początku sierpnia 1944 r. ks. Mirosław Oleszko powrócił do Baligrodu. Prawdopodobnie jego powtórne pojawienie się w miasteczku miało związek z falą ukraińskich uciekinierów. W Baligrodzie ks. Mirosław Oleszko znalazł gościnę u łacińskiego proboszcza ks. Józefa Miezina. Z informacji od świadków wynika, że kapłan prawdopodobnie zamierzał po kilkudniowym wypoczynku kontynuować podróż na zachód lub południe, aby uniknąć pozostania na terenach zajętych przez Armię Czerwoną.
Po zamordowaniu w pobliżu Mchawy 3 sierpnia 1944 r. Jana Szpota, strona ukraińska powtórzyła swoje zapewnienia bezpieczeństwa. W tym czasie już przygotowywano napad na Baligród, a celem gwarancji było pozostanie w Baligrodzie jak największej grupy polskiej ludności i pomnożenie liczby przyszłych śmiertelnych ofiar.
W wiosną i latem 1944 r. nacjonaliści ukraińscy przeprowadzili w Bieszczadach czystkę etniczną, zamordowano wielu Polaków w różnych miejscowościach. Na przełomie lipca i sierpnia polscy mieszkańcy Baligrodu chcieli się porozumieć z Ukraińcami. Przy tym żądano od strony ukraińskiej gwarancji bezpieczeństwa dla polskiej ludności. W przeciwnym razie proponowano opuszczenie Baligrodu przez Polaków. Przy tym dodawano, że w przypadku opuszczenia miasteczka, jak na te tereny wróci polska władza, to represje mogą spotkać społeczność ukraińską. Rozmowy były prowadzone najpierw z baligrodzkimi Ukraińcami, a następnie z dowódcą grupy UPA w Stężnicy. Strona ukraińska zapewniła Polaków, że mordu w Baligrodzie nie zamierza dokonać. Ludność miasteczka nakłaniano do pozostania. Jednak, określający się jako Rusin, znany w okolicy lekarz, dr Włodzimierz Kuźmak był sceptycznie nastawiony do zapewnień Ukraińców i radził Polakom, żeby mieli się na baczności. Po zamordowaniu w pobliżu Mchawy 3 sierpnia 1944 r. Jana Szpota – Polaka z Baligrodu, strona ukraińska powtórzyła swoje zapewnienia co do bezpieczeństwa polskiej ludności miasteczka. W tym czasie już przygotowywano napad na Baligród, a celem gwarancji było pozostanie w Baligrodzie jak największej grupy polskiej ludności i pomnożenie liczby przyszłych śmiertelnych ofiar.
Mord w Baligrodzie
W niedzielę 6 sierpnia 1944 r. Baligród pod koniec pierwszej porannej mszy św. został otoczony przez 3 sotnie (kompanie) UPA z kurenia, którym dowodził Włodzimierz Szczygelski „Burłaka”. Na chwilę przed wyjściem ludzi z kościoła banderowcy wkroczyli do miasteczka i rozpoczęli wyłapywanie Polaków. Świątynia została otoczona. Polaków identyfikowano poprzez wpis w kenkarcie. Następnie wszystkich mężczyzn złapanych w okolicy kościoła rozstrzelano. Ponadto mordowano w domach i na ulicach miasteczka. W Baligrodzie powtórzyła się krwawa niedziela z 11 lipca 1943 r. z Wołynia.
Ks. Józef Miezin na początku rzezi przebywał w kościele. Do świątyni cofnęła się również część wiernych, którzy zauważyli, jak uzbrojeni ludzie zatrzymują wychodzących. Ks. Józef Miezin zorientował się w sytuacji, zamknął drzwi. Do kościoła chcieli wtargnąć banderowcy i zamordować kapłana oraz Polaków, którzy nie wyszli ze świątyni. W tych okolicznościach ks. Mirosław Oleszko stanął we drzwiach, rozkrzyżowawszy ramiona, powiedział:
„musicie najpierw zabić mnie”.
Kapłan grekokatolicki, ryzykując własnym życiem, nie dopuścił do wtargnięcia banderowców do wnętrza kościoła. Dzięki jego stanowczej postawie podkomendni Włodzimierza Szczygelskiego zrezygnowali z zamiaru mordu na zgromadzonych w kościele Polakach i profanacji świątyni. Według innej wersji ks. Józef Miezin został złapany przez banderowców, kiedy przechodził z kościoła do plebani. Od śmierci uratował go ks. Mirosław Oleszko. Banderowcy prawdopodobnie weszli do świątyni, lecz ukrytych na chórze Polaków nie zamordowali. Prowadzili oni bardzo pobieżne poszukiwania, co należy zawdzięczać wspomnianej interwencji ks. Mirosława Oleszki.
Do kościoła chcieli wtargnąć banderowcy i zamordować kapłana oraz Polaków, którzy nie wyszli ze świątyni. W tych okolicznościach ks. Mirosław Oleszko stanął we drzwiach, rozkrzyżowawszy ramiona, powiedział: „musicie najpierw zabić mnie”.
Należy dodać, że w krwawą niedzielę w Baligrodzie pomocy Polakom udzielali również inni Ukraińcy – sąsiedzi, uchodźcy a nawet członkowie UPA, którzy nie wykonali zbrodniczego rozkazu. To doprowadziło do uratowania życia co najmniej kilku Polakom. Jednak nie możemy ustalić nazwisk Ukraińców, którzy pomagali – za wyjątkiem ks. Mirosława Oleszki.
W sumie 6 sierpnia 1944 r. w Baligrodzie zginęło 39 Polaków i jeden Ukrainiec – tylko dlatego, że miał wpisaną w kenkarcie polską narodowość. Nie wiemy w jakim stopniu zbrodnia w Baligrodzie zmieniła wewnętrznie ks. Mirosława Oleszko i jego stosunek do nacjonalizmu ukraińskiego.
W latach 1944-1947 kapłan ten przebywał na terenie Niemiec, prawdopodobnie głównie w strefach okupowanych przez wojska alianckie. W 1947 r. wyemigrował do Kanady. W latach 1947-1950 był wikarym w parafii w Kraydor. Następnie w latach 1950-1957 był proboszczem w Brendon. W latach 1957-1963 był kapelanem Domu Najświętszej Rodziny w Winnipeg. W 1963 r. przeniósł się do USA, gdzie do 1972 r. był proboszczem parafii Św. Michała Archanioła w Chicago. Następnie w latach 1972-1982 pełnił posługę w Soborze Św. Michała w Chicago. 4 listopada 1982 r. przeszedł na emeryturę. Zamieszkał Sun City w stanie Arizona, gdzie zmarł 19 lutego 1998 r. Został pochowany na cmentarzu św. Mikołaja w Chicago.
W sumie 6 sierpnia 1944 r. w Baligrodzie zginęło 39 Polaków i jeden Ukrainiec – tylko dlatego, że miał wpisaną w kenkarcie polską narodowość. Nie wiemy w jakim stopniu zbrodnia w Baligrodzie zmieniła wewnętrznie ks. Mirosława Oleszko i jego stosunek do nacjonalizmu ukraińskiego.
Ks. Józef Miezin podawał informacje, że podczas krwawej niedzieli w Baligrodzie życie mu uratował i nie dopuścił do mordu w kościele ks. Olenko. Zostało to odnotowane w naukowej pracy ks. Władysława Piętowskiego Stosunki polsko-ukraińskie po wybuchu II wojny światowej. Następnie informacja została powielona w literaturze przedmiotu. Maria Kędra w publikacji Zarys dziejów Baligrodu po roku 1918 z charakteryzowała działalność ks. Olenki, jako kierownika ukraińskiej szkoły w miasteczku. Jednak schematyzmy i słowniki biograficzne duchowieństwa greckokatolickiego Diecezji Przemyskiej oraz Apostolskiej Administracji Łemkowszczyzny nie zawierają nazwiska ks. Olenki. Za to występuje baligrodzki katecheta ks. Mirosław Roman Oleszko. Mamy domniemanie graniczące z pewnością, że osoba ks. Mirosława Oleszko była tożsama z kapłanem, który ratował Polaków w Baligrodzie w krwawą niedzielę. Jego nazwisko przez lata z błędem było przekazywane w ustnej formie przez Polaków.
* * *
Uczynek ks. Mirosława Oleszko był wyjątkowy. Kapłan w obronie Polaków rzeczywiście ryzykował własnym życiem i miał tego świadomość. 11 lipca 1943 r. w krwawą niedzielę na Wołyniu, według analogicznego do Baligrodu planu, zaatakowano ok. 100 polskich miejscowości, lecz nic nie wiadomo o podobnym przypadku.
Niezwykła jest również tablica z opisem bohaterskiego czynu kapłana, umieszczona na ścianie cerkwi w Baligrodzie, w której pełnił on posługę. Upamiętnienie ks. Mirosława Oleszki sąsiaduje z obeliskiem poświęconym ofiarom krwawej niedzieli z 6 sierpnia 1944 r. Tablicę upamiętniającą akt bohaterstwa kapłana ufundował Jacek Huk – Polak z Rzeszowa.
Należy dodać, że świątynię greckokatolicką od zawalenia uratowali Ukraińcy i Polacy – członkowie Stowarzyszenia Ratowania Cerkwii w Baligrodzie.
