„I wyszedłeś, jasny synku, z czarną bronią w noc,
I poczułeś, jak się jeży w dźwięku minut – zło
Zanim padłeś, jeszcze ziemię przeżegnałeś ręką.
Czy to była kula, synku, czy to serce pękło?”.
Te, jakże prorocze, słowa zawarł Krzysztof Kamil Baczyński w wierszu „Elegia o … [chłopcu polskim]”, który napisał w marcu 1944 r. Pięć miesięcy później padł od kuli niemieckiego snajpera, na posterunku w Pałacu Blanka. Był to 4 dzień Powstania Warszawskiego, ok. godziny 16., a on miał zaledwie 23 lata.
Tak wspomina ten moment sanitariuszka Krystyna Sypniewska-Kiełczyńska- Prekier ps. „Stella”:
„Kule, które przelatywały przez otwory okienne, odbijały się od ściany. Uniemożliwiały swobodne poruszanie się. Z największą ostrożnością doczołgałam się do rannego powstańca. Z lewej strony głowy miał ranę wielkości pięciozłotówki, lekko wydłużoną, w której prześwitywał mózg. Rana nie krwawiła, twarz była śmiertelnie blada. Ranny to drobny blondyn, którego z trudem ułożyłyśmy na noszach będąc w pozycji półleżącej. (…) Potem dowiedziałam się, że był to młody poeta lat okupacji, Krzysztof Kamil Baczyński”.
Jego los podzielili też inni poeci m.in. Tadeusz Gajcy, Zdzisław Stroiński, Krystyna Krahelska, z pokolenia „Kolumbów” (tak nazywanym za tytułem powieści Romana Bratnego), zwanego też pokoleniem straconym, generacji ludzi młodych, urodzonych około roku 1920, którzy, wychowani w niepodległej Polsce, wkraczali w dojrzałość i tworzyli w czasie wojny i okupacji.
Strzelanie do wroga brylantami
Krzysztof Kamil Baczyński, urodził się 22 stycznia 1921 r. (lub 3 marca 1921). Był synem Stefana Baczyńskiego, znanego krytyka literackiego i nauczycielki Stefanii z Zieleńczyków (pochodzącej z zasymilowanej rodziny żydowskiej). Po ukończeniu Państwowego Gimnazjum i Liceum im. S. Batorego i zdaniu matury w 1939 r. Baczyński planował podjęcie studiów na Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, gdyż oprócz talentu pisarskiego, niewątpliwie posiadał też zdolności plastyczne. Niestety, wybuch wojny te plany przekreślił.
Baczyński, mimo młodego wieku, miał już spory dorobek – ok. 500 wierszy. Podczas okupacji ukazały się tomiki: „Zamknięty echem”, „Dwie miłości” „Wiersze wybrane”, „Modlitwa” „Arkusz poetycki nr 1”, „Śpiew z pożogi”. Pisał pod pseudonimami „Jan Bugaj”, „Piotr Smugosz”. Pozostawił po sobie również ok. 20 opowiadań i dramat wierszem.
Przez rok studiował polonistykę na tajnym Uniwersytecie Warszawskim, ale przerwał naukę angażując się w konspirację. W lipcu 1943 r. został sekcyjnym w II plutonie „Alek” 2 kompanii „Rudy” batalionu AK „Zośka” w stopniu starszego strzelca, ps. „Krzysztof” oraz „Zieliński”. Ukończył turnus Szkoły Podchorążych Rezerwy Piechoty „Agricola”. W jego mieszkaniu przechowywano pistolety maszynowe, organizowano konspiracyjne spotkania.
Baczyński brał też udział w akcjach sabotażowych, m. in. w wykolejeniu niemieckiego pociągu na linii Tłuszcz-Urle (akcja „TU”) 27 kwietnia 1944 r., uczestniczył w szkoleniu terenowym w Puszczy Białej pod Wyszkowem – akcja „Par I” w czerwcu 1944 r. Komendant bazy leśnej dość krytycznie ocenił wówczas wyszkolenie Baczyńskiego. W konsekwencji dowódca drugiej kompanii Batalionu „Zośka”, podchorąży Andrzej Romocki „Morro”, rozkazem 1 lipca 1944 r. zwolnił go:
„z powodu małej przydatności w warunkach polowych”.
Jednocześnie zaproponował mu funkcję szefa prasowego kompanii. Baczyński nie objął tego stanowiska, gdyż chciał czynnie uczestniczyć w akcjach zbrojnych. Mimo kłopotów zdrowotnych (astma, słabe serce) objął stanowisko zastępcy dowódcy III plutonu 3. Kompanii Batalionu „Parasol”, gdzie przyjął pseudonim „Krzyś”.
Jego kolejny dowódca, Jan Rodowicz „Anoda”, próbował przekonać go, żeby raczej skupił się na pisaniu wierszy, a nie na wojsku. Również znany krytyk literacki – Kazimierz Wyka, który w podziemnej prasie chwalił twórczość młodego poety, próbował wpłynąć na jego decyzję:
„czy naprawdę jest rzeczą potrzebną, ażeby on z bronią w ręku szedł do Powstania, że może lepiej by siebie przechować, nie wiadomo, jak to będzie”.
Wtedy Baczyński odpowiedział:
„Proszę pana, kto jak kto, ale pan to powinien wiedzieć, dlaczego ja muszę iść, jeżeli będzie walka. Kto jak kto, ale człowiek, który tak zna i rozumie moje dzieło, musi zrozumieć mnie!”.
Stanisław Pigoń skomentował decyzję Baczyńskiego następująco:
„Cóż należymy do narodu, którego losem jest strzelać do wroga brylantami”.
Poeta czasu wojny
Baczyński, mimo młodego wieku, miał już wówczas spory dorobek – ok. 500 wierszy. Podczas okupacji ukazały się tomiki: „Zamknięty echem”, „Dwie miłości” „Wiersze wybrane”, „Modlitwa” „Arkusz poetycki nr 1”, „Śpiew z pożogi”. Pisał pod pseudonimami „Jan Bugaj”, „Piotr Smugosz”. Pozostawił po sobie również ok. 20 opowiadań i dramat wierszem. Dzięki wysiłkom matki poety, udało się zachować całość jego spuścizny. W zbiorach Biblioteki Narodowej znajdują się pochodzące z lat 1933–1944 rękopisy wierszy, poematów, opowiadań, prób dramatycznych i rozpraw, a także jego rysunki i grafiki oraz listy do rodziców.
W kolekcji znajduje się też wyjątkowy tomik „W żalu najczystszym” – zbiór osiemnastu utworów, które poeta przygotował własnoręcznie jako podarunek ślubny dla swojej przyszłej żony, Barbary Drapczyńskiej. Zawiera dedykację:
„Mojej ukochanej Basieńce w dniu naszego ślubu. Krzysztof. dn. 3/VI/1942r.”.
Żona poety, adresatka jego wierszy miłosnych i erotyków, zmarła na przełomie sierpnia i września 1944 r, z ran, odniesionych 24 sierpnia podczas walk w okolicach Teatru Wielkiego. Prawdopodobnie spodziewała się dziecka Krzysztofa. Umierając trzymała w ręku tomik jego wierszy. Obydwoje pochowani zostali we wspólnym grobie na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
* * *
Krzysztof Kamil Baczyński – poeta i żołnierz, który oddał życie za swoją ojczyznę, stał się patronem wielu szkół, drużyn harcerskich, ulic. Jest też inspiracją dla wielu twórców kolejnych pokoleń, którzy odwołują się do jego wierszy w muzyce, m. in. Ewa Demarczyk, Budka Suflera, Janusz Radek, Gaba Kulka, Grzegorz Turnau. Te najbardziej znane to: „Deszcze”, „Sur le pont d'Avignon”, „Elegia... o [chłopcu polskim]”, „Z głową na karabinie”.
Postać poety została przywołana przez W. Szymborską w wierszu „W biały dzień”, gdzie autorka snuje opowieść o dalszym życiu poety, gdyby jego los potoczył się inaczej:
„O chrząstce ucha ledwie draśniętej pociskiem
– gdy głowa uchyliła się w ostatniej chwili –
»cholerne miałem szczęście« mawiałby”
W 2018 r. został odznaczony pośmiertnie Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
