W pakiecie zdobyczy cywilizacyjnych, które miała do zaoferowania władza przyniesiona do Polski w 1944 r. na bagnetach Armii Czerwonej, znalazł się także ateizm. Urzeczywistnieniem jego fundamentalnego przesłania był ziemski raj, w którym wszyscy mieli zażywać błogiego szczęścia, nie odkładając tej przyjemności do momentu przejścia do wieczności. Ludziom wzrastającym w tradycjach religijnych, doświadczonych traumą wojny i zmagającym się z niedostatkami codzienności trudno było jednak pojąć istotę tego komunistycznego fenomenu.
Jak miało się wkrótce okazać, sprowadził się on ostatecznie jedynie do prób „sprawiedliwego dzielenia niedostatku”. Po pierwszej dekadzie komunistycznego „raju”, w sytuacji braku widoków na jego ziemską materializację, rządzący musieli w większym stopniu skoncentrować się na propagandzie. Jej ostatecznym celem było przemodelowanie kultury narodowej, a jednym z elementów tego projektu stała się popularyzacja tzw. obrzędowości świeckiej, którą określano także jako laicką, obywatelską lub socjalistyczną.
Po 1945 roku, odwołując się do tradycji przedwojennych racjonalistów, o znaczeniu obrzędowości świeckiej w życiu nowoczesnych społeczeństw starali się przypominać działacze Stowarzyszenia Myśli Wolnej w Polsce. Mogło się nawet wydawać, że w obliczu zdecydowanych działań nowej władzy, takich jak wypowiedzenie konkordatu Stolicy Apostolskiej przez Radę Ministrów we wrześniu 1945 r. i dekrety: wprowadzający nowe przepisy dotyczące prawa małżeńskiego1 i o ochronie wolności sumienia i wyznania2, tradycyjna obrzędowość religijna zostanie spontanicznie wyparta przez jej nową, socjalistyczną alternatywę.
Jednak zarówno w pierwszych latach, jak i w końcówce PRL Polacy w zdecydowanej większości przyjmowali jednak strategię oddawania „co cesarskie cesarzowi i co boskie Bogu” (Mt 22:15-21). W praktyce więc np. potwierdzali zawarcie związku małżeńskiego w urzędach stanu cywilnego, co miało znaczenie ze względu na skutki prawne, a następie wypowiadali sakramentalne „tak” w kościołach, rozumiejąc, że ten obrzęd posiada właściwy wymiar duchowy, nadający głębszy sens ludzkiej egzystencji.
Świeckie rytuały
Tymczasem próby stworzenia obrzędowości bez odniesień religijnych natrafiały na duże trudności już na poziomie samych rytuałów. Feliks A. Araszkiewicz zauważał nawet, że do 1956 r. w systemowych działaniach nie przywiązywano w Polsce większego znaczenia do sfery obyczajów i obrzędowości. Były to działania praktycznie nieskoordynowane, przeważnie o charakterze żywiołowym, w większości przypadków powierzchowne, których efekty
„były złudne, niekiedy nawet szkodliwe”3.
Pierwsze próby „pozytywnej koncepcji laicyzacji życia” miały pojawić się zdaniem tego autora dopiero na początku lat sześćdziesiątych.
Stowarzyszeniem, które sporo energii i pomysłowości wniosło w opisywane działania, było utworzone w 1957 r. Stowarzyszenie Ateistów i Wolnomyślicieli (SAiW). Jego członkowie, nawiązując po części do dorobku przedwojennych racjonalistów, jaki i adoptując karkołomnie ideały oświeceniowe do standardów marksistowskich, poszukiwali atrakcyjnych form obrzędowości socjalistycznej. Zwracali oni uwagę, że tworzenie nowego, socjalistycznego człowieka musi dokonywać się nie tylko w ramach procesów ekonomiczno-politycznych, ale także w kontekście kulturowych form codziennego życia – takich jak zwyczaje, etykiety i rytuały przejścia, definiujące najważniejsze wydarzenia w życiu jednostek.
W tym okresie zaczęto wyszukiwać i stopniowo poszerzać zarówno listę, jak i oprawę różnych wydarzeń, w które wpisywano treści ideologiczne. Szczególna grupą z czasem stały się obyczaje i obrzędy towarzyszące życiu i pracy ludzi młodych. Należały do nich: nadanie imienia; ślubowanie uczniów klas pierwszych szkół podstawowych i średnich; otrzymanie pierwszego dowodu osobistego; immatrykulacja studentów I roku; ukończenie szkoły lub studiów; ukończenie wstępnego stażu pracy w zakładzie; przyjęcie do organizacji społecznej; powołanie do służby wojskowej; przysięga w jednostce wojskowej; pochwała przełożonych wojskowych za wzorową służbę; powrót z wojska; uzyskanie stopnia naukowego, ślub itp.
Problemy i porażki
Szczególnie predestynowani do kontynuacji wysiłków w zakresie propagowania obrzędowości świeckiej czuli się działacze Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej (TKKŚ), utworzonego 28 kwietnia 1969 r. z połączenia SAiW oraz Towarzystwa Szkoły Świeckiej. Powstanie TKKŚ było pośrednim skutkiem porażki, jaką świeckie państwo poniosło w trakcie konfrontacji z Kościołem katolickim, a której epicentrum nastąpiło podczas uroczystości milenijnych w 1966 r. Walka o „rząd dusz” była już wtedy przez państwo przegrana, rządzący musieli więc pocieszać się, że w gruncie rzeczy podział na wierzących i niewierzących stracił na znaczeniu, ważne natomiast staje się poparcie dla socjalizmu bez względu na światopogląd obywateli.
W tej sytuacji poszukiwanie nowych – wyrafinowanych i mniej konfrontacyjnych – form konkurowania ze światopoglądem i obrzędowością, za których podtrzymywanie odpowiedzialny był Kościół katolicki, stało się tym bardziej uzasadnione.
Teoretycy rodem z TKKŚ przekonywali z jednej strony, że nowa obyczajowość i obrzędowość wyrasta z rewolucji socjalistycznej, która
„zmienia byt społeczny człowieka i wciąga go w nowy świat wartości”.
Z drugiej strony podkreślali, że nie może być ona „bierna i kontemplacyjna, oderwana od rzeczywistości, od realności ludzkiej”, lecz wymaga
„czynnej, emocjonalnej, racjonalnej reakcji człowieka na rzeczywistość, tworzenia rzeczy i wartości nowych”4.
W działalności stowarzyszenia poświęcano sporo miejsca na opracowanie specjalnych rytuałów i obrzędów, a nawet treści przemówień, które mieli wygłaszać dobrani mistrzowie ceremonii lub urzędnicy. W jednym z takich przemówień z okazji nadania imienia proponowano m.in. wygłoszenie do rodziców następujących treści:
„Z pewnością będziecie mieli dużo trosk, zanim wychowacie go na samodzielnego człowieka. W tym staraniu jednak będzie was wspomagać nasze socjalistyczne państwo, które rodzinę i wychowanie dzieci otacza wielką troską, o czym sami zapewne nie jeden raz się przekonacie. Wychowujcie swoje dziecko już od początku w miłości do naszej ojczyzny, socjalistycznego społeczeństwa i zaszczepiajcie w nim miłość do prawdy i sprawiedliwości”5.
Konkurowanie z Kościołami i związkami wyznaniowymi i próby zastąpienia proponowanej przez nie osadzonej w tradycji obrzędowości religijnej nie mogły być łatwe także ze względu na niedostateczną infrastrukturę i kondycję ekonomiczną państwa. Wiele do życzenia pozostawiał np. stan budynków, w których mieściły się urzędy stanu cywilnego, brakowało cmentarzy komunalnych i przystosowanych do obrzędów świeckich domów pogrzebowych, a nawet trumien bez symboli religijnych. Ślub w USC przy dźwiękach fisharmonii lub zacinającego się gramofonu nie mógł równać się z sakramentem, którego udzielali sobie małżonkowie w zabytkowym kościele, w którym Marsz Weselny Mendelssohna wygrywany był na liczących kilka stuleci organach. W mniejszych ośrodkach, w których nie było cmentarzy komunalnych, rodziny nawet zatwardziałych ateistów zmuszone były kwestie pochówku negocjować z lokalnym proboszczem. Często wówczas okazywało się też, że żony zmarłych decydowały się pogrzeb tradycyjny z udziałem księdza, a nie mistrza ceremonii. Tych ostatnich zresztą w skali kraju było niewielu, a chętnych do tego zajęcia, mimo atrakcyjnych zarobków, nie było.
Imitacja religii
Obrzędowość świecka w przedstawionej oprawie nie znajdowała społecznego uznania, polegała bowiem przede wszystkim na tworzeniu jej parareligijnych form, wyzwolonych spod wpływów tradycji. Większość z tego typu publicznych zachowań symbolicznych nadal stanowiło domenę Kościołów i związków wyznaniowych. Próby zmiany proporcji w tym zakresie nie mogły być proste.
Podejmowane w tym zakresie przez PZPR i podlegające jej instytucje i organizacje wysiłki okazywały się bezskuteczne również ze względu na fakt, że nie były wyrazem postępującej spontanicznie laicyzacji, lecz elementem narzuconej odgórnie narracji ideologicznej. Dla większości Polaków takie uroczystości państwowe jak Święto Pracy – 1 Maja, 22 Lipca, Rocznica Rewolucji Październikowej, Dzień Kobiet, czyny społeczne, czy obchodzenie jubileuszy małżeńskich nijak miały się do obrzędowości laickiej – nie traktowali ich w takich propagandowych kategoriach.
W publikacjach TKKŚ poświęconych zjawisku obrzędowości społeczeństwa polskiego brakowało szerszej perspektywy poznawczej, umiejscawiającej ten aspekt funkcjonowania w odpowiednio szerokim kontekście historycznym, socjologicznym, etnograficznym. Ich autorzy nie byli więc w stanie dostrzec, że szybkie przechodzenie z modelu społeczeństwa mocno osadzonego w realiach kultury, w której religia pozostaje dominującym czynnikiem nadającym sens egzystencji, do modelu społeczeństwa poszukującego innych wartościowych odnośników w tym względzie, rodzi pustkę aksjologiczną. Ta i inne przyczyny sprawiły, że w konsekwencji nowa obrzędowość stanowiła jedynie imitację obrzędowości religijnej, wpisując się w szersze zjawisko religiopodobnego komunizmu6.
Po rewolucji „Solidarności” społeczna dezaprobata wobec promowanej przez lata obrzędowości świeckiej, podobnie jak i dla oficjalnej ideologii państwa, wpisywała się w postępujący proces dekompozycji systemu. Kąśliwe uwagi pod kątem propagatorów nowej obrzędowości pojawiały się już jednak wcześniej np. na łamach „Tygodnika Kulturalnego” w sierpniu 1975 r. Ich autor szydził z zawartości broszury zatytułowanej Obyczajowość obywatelska wydanej w Poznaniu. W konkluzji swoich wywodów sugerował, by stała się ona lekturą obowiązkową w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Jak stwierdzał bowiem:
„idzie o to, aby młody obywatel, którego pierwszy kontakt z dorosłym światem zacznie się od przemówienia wydukanego z kartki nad zasiusianym becikiem, zdawał sobie sprawę, że całe jego życie wypełnione będzie kontaktami z zasobnymi we frazesy funkcjonariuszami urzędów. I że ci sami funkcjonariusze nie popuszczą, póki nie uregulują mu życia w najdrobniejszym szczególe, by wreszcie odprowadzić na ciche miejsce wiecznego spoczynku zorganizowanym konduktem zmotorozywanym lub pieszym, wedle zatwierdzonego scenariusza”.
* * *
Więcej na ten temat w książce: B. Wójcik, „Być pomocnikiem partii”. Towarzystwo Krzewienia Kultury Świeckiej w służbie PZPR i ideologii marksistowsko-leninowskiej (1969-1990), Rzeszów-Warszawa 2023.
1 Dz.U. 1945 nr 48 poz. 271. Dekret z dnia 25 września 1945 r. Przepisy wprowadzające prawo małżeńskie.
2 Dz.U. 1949 nr 45 poz. 334. Dekret z dnia 5 sierpnia 1949 r. o ochronie wolności sumienia i wyznania.
3 F.W. Araszkiewicz, Rola socjalistycznej obyczajowości i obrzędowości, TKKŚ, Warszawa, 1974, s. 4.
4 L, Jagiellak, S. Kryśkow, Socjalistyczne obyczaje i obrzędy w zakładzie pracy, TKKŚ, CODKL, Warszawa 1975, s. 5.
5 Przemówienia na uroczystych obrzędach obywatelskich, TKKŚ, MODKL, Wrocław-Opole-Zielona Góra 1974.
6 M. Kula, Religiopodobny komunizm, Kraków 2003.
