Andrzej Zawada (właśc. Maria Andrzej Zawada) urodził się 16 lipca 1928 r. w Olsztynie jako syn Filipa i Eleonory. Jego ojciec walczył w Legionach Polskich, a w okresie międzywojennym pracował w polskiej służbie dyplomatycznej, m.in. był konsulem RP w Olsztynie, Essen i Tuluzie. Zmarł, gdy Andrzej miał 3 lata. Rodzina osiadła wówczas w Rabce, a po wojnie przeniosła się do Przesieki nieopodal Jeleniej Góry.
Kierował 19-dniowym, pierwszym w historii, zimowym przejściem głównej grani Tatr. Wyczyn ten zrealizowano bez zgody Zarządu Głównego Klubu Wysokogórskiego, co naraziło uczestników wyprawy na nieprzyjemności.
W 1947 r. Andrzej Zawada ukończył szkołę średnią i rozpoczął studia z fizyki na uniwersytecie we Wrocławiu; po dwóch latach przeniósł się na Wydział Geofizyki Uniwersytetu Warszawskiego. Od 1951 r. pełnił tam funkcję zastępcy asystenta przy katedrze prof. Edwarda Stenza, następnie – od połowy lat pięćdziesiątych XX w. do 1993 r. – był pracownikiem technicznym (zdobył tytuł technika sejsmologa) Instytutu Geofizyki Polskiej Akademii Nauk.
Góry i przemyt „Kultury”
Andrzej Zawada rozpoczął wspinanie w 1950 r., a w następnym ukończył kurs taternicki. W 1956 r., w ramach Międzynarodowego Roku Geofizycznego, wyjechał na rok do Wietnamu (wspiął się na najwyższy szczyt Indochin – Phan Si Păng, 3143 m n.p.m.), a w 1958 r. na Spitzbergen (odnotował drugie wejście na Hornsundtind, 1431 m n.p.m.). Rok później kierował 19-dniowym, pierwszym w historii, zimowym przejściem głównej grani Tatr. Wyczyn ten zrealizowano bez zgody Zarządu Głównego Klubu Wysokogórskiego, co naraziło uczestników wyprawy na nieprzyjemności.
W latach sześćdziesiątych XX w. Zawada rozpoczął wspinanie w Alpach, głównie w rejonie Chamonix. W czasie jednego z pobytów we Francji, w 1968 r., kupił wymarzony samochód Simca Aronde. W drodze powrotnej do Polski zabrał kolegę, Macieja Kozłowskiego, który był zaangażowany w przemyt paryskiej „Kultury” do kraju, a potem głównym oskarżonym w tej sprawie (tzw. taterników). Wyjazdy na Zachód i kontakty z Kozłowskim sprawiły, że Zawada znalazł się w kręgu osób podejrzanych, a w jego domu Służba Bezpieczeństwa przeprowadziła rewizję:
„Przyszli do nas dokładnie o godzinie dwudziestej trzydzieści 12 czerwca [1969 r.] – opowiada Anna Milewska, żona Andrzeja Zawady, o wizycie SB. Pięciu smutnych panów. Andrzej nie wrócił jeszcze z czwartkowego spotkania w Klubie Wysokogórskim […]. Czytali listy, pisma, szukali wszystkiego, na czym było napisane »pieniądze«, zabrali całą korespondencję obcojęzyczną. Mieli nadzieję, że znajdą informację o zagranicznym finansowaniu polskiej działalności opozycyjnej – wspomina Anna”1.
Andrzejowi Zawadzie zastrzeżono w tym czasie możliwość wyjazdów zagranicznych, co przeszkodziło mu w wyprawie w okolice szczytu Malubiting (7458 m n.p.m.) w Karakorum, której zresztą był kierownikiem. W Ministerstwie Spraw Wewnętrznych PRL nadaremnie interweniowała nawet delegacja Klubu Wysokogórskiego.
Człowiek, który wymyślił Himalaje
Co się nie udało w 1969 r., powiodło się nieco później. Właśnie w tym okresie dał się poznać jako doskonały organizator wypraw wysokogórskich. W 1970 r. kierował wyprawą w Pamir, gdzie wszedł na swój pierwszy siedmiotysięcznik. W 1971 r. w końcu udało mu się wyjechać w Karakorum, gdzie był kierownikiem drugiej polskiej wyprawy w te góry. Wspólnie z kolegami dokonał wtedy wejścia na dziewiczy szczyt Kunyang Chhish (7852 m n.p.m.).
W drodze powrotnej do Polski zabrał kolegę, Macieja Kozłowskiego, który był zaangażowany w przemyt paryskiej „Kultury” do kraju, a potem głównym oskarżonym w tej sprawie (tzw. taterników). Wyjazdy na Zachód i kontakty z Kozłowskim sprawiły, że Zawada znalazł się w kręgu osób podejrzanych.
Dwa lata później, wspólnie z Tadeuszem Piotrowskim, zdobyli zimą Noszak (7492 m n.p.m.). Po raz pierwszy człowiek przekroczył wówczas zimą 7000 m n.p.m. Od tego momentu Andrzej Zawada stał się orędownikiem zimowego wspinania i coraz to większych wyzwań. W następnym roku kierował jesienno-zimową wyprawą na Lhotse (8516 m n.p.m.), podczas której wraz z Zygmuntem A. Heinrichem przekroczył zimą granicę 8000 metrów.
Na przełomie lat 1979 i 1980 Andrzej Zawada był kierownikiem zimowej wyprawy, podczas której Krzysztof Wielicki i Leszek Cichy pierwszy raz w historii stanęli zimą na szczycie ośmiotysięcznika – Mount Everest (8848 m n.p.m.). W 1980 r. wiosenna wyprawa na najwyższy szczyt ziemi (oczywiście pod kierownictwem Zawady) poprowadziła nową drogę – 19 maja, Andrzej Czok i Jerzy Kukuczka osiągnęli wierzchołek południowym filarem.
Zimą z 1984 na 1985 r. Zawada poprowadził zakończoną sukcesem wyprawę na kolejny ośmiotysięcznik – Czo Oju (8201 m n.p.m.). Maciej Berbeka i Maciej Pawlikowski, a następnie Jerzy Kukuczka i Zygmunt Andrzej Heinrich weszli na tę szóstą pod względem wysokości górę świata. Podczas pierwszej zimowej wyprawy na K2, na przełomie 1987 i 1988 r., nie udało się zdobyć szczytu, ale Maciej Berbeka dotarł do przedwierzchołka innego ośmiotysięcznika – Broad Peak (8051 m n.p.m.). W czasie kolejnego sezonu zimowego Krzysztofowi Wielickiemu udało się za to zdobyć szczyt Lhotse (8516 m n.p.m.).
Dwa lata później, wspólnie z Tadeuszem Piotrowskim, zdobyli zimą Noszak (7492 m n.p.m.). Po raz pierwszy człowiek przekroczył wówczas zimą 7000 m n.p.m. Od tego momentu Andrzej Zawada stał się orędownikiem zimowego wspinania i coraz to większych wyzwań.
Tragedia na przełęczy Lho La w 1989 r., gdzie zginęła śmietanka polskich wspinaczy, czas przemian społeczno-politycznych, a także odejście od wypraw oblężniczych na rzecz stylu alpejskiego spowodowały, że Andrzej Zawada nie mógł odnaleźć się w nowych warunkach pracy.
W połowie lat dziewięćdziesiątych XX w. poprowadził jeszcze dwie wyprawy na Nanga Parbat (8126 m n.p.m.), ale żadnej nie udało się osiągnąć szczytu. Planował kolejną wyprawę na K2, jednak przedsięwzięcie przerwała choroba.
* * *
Andrzej Zawada zmarł 21 sierpnia 2000 r. w Warszawie. Spoczął na Cmentarzu Powązkowskim.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
