„Poruszanie się pieszo, na rowerze […] dało mi możność omijania dróg turystycznych, będących pewnego rodzaju wystawą, na której znajdzie się tylko to, czym wystawca pragnie przybysza oczarować. […] Widziałem Afrykę, która mimo wielu dzieł napisanych o niej, jest lądem prawie zupełnie nieznanym […]”
– tymi słowami Kazimierz Nowak opisał swoją rowerową podróż po Czarnym Lądzie.
Przypadający 3 czerwca Światowy Dzień Roweru został ustanowiony przez Zgromadzenie Ogólne Organizacji Narodów Zjednoczonych 12 kwietnia 2018 r. Stanowi to dobrą okazję do przybliżenia obrazu tego jednośladu, nie tylko jako pojazdu wykorzystywanego do aktywnego spędzania wolnego czasu czy do bicia rekordów w różnorodnych wyścigach, ale także inspirującego człowieka do przełamywania jego wewnętrznych barier, poszerzania horyzontów i spełniania marzeń.
Początki polskiego kolarstwa
Dzisiejszą podróż rozpoczniemy w roku 1867 – wówczas we Lwowie powstało Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, którego celem było rozbudzanie ducha narodowego poprzez rozwijanie tężyzny fizycznej i moralnej.
Członkowie „Sokoła” swoją działalnością przyczyniali się do popularyzacji sportu oraz do powstawania klubów sportowych. W myśl zapisów statutowych promowane były m.in. dyscypliny sportowe olimpijskie, ćwiczenia gimnastyczne, szermierka oraz kolarstwo.
W tym miejscu warto podkreślić, iż w 1895 r. ukazał się pierwszy numer czasopisma zatytułowanego „Koło: pismo fachowe poświęcone sportowi kołowemu: organ Lwowskiego Klubu Cyklistów”. Jego redaktorem był popularyzator kolarstwa Kazimierz Hemerling, który stał na czele oddziału kolarskiego Towarzystwa Gimnastycznego „Sokół” we Lwowie oraz był współautorem „Podręcznika dla kolarzy” (wyd. we Lwowie w 1894 r.). Zadaniem wspomnianej gazety było przygotowywanie sprawozdań z wycieczek i wyścigów, przybliżanie terminologii sportu kołowego czy publikowanie relacji z różnorodnych wydarzeń sportowych.
Inna Afryka
Ze zniewolonego Lwowa ruszamy ku Niepodległej. W II RP, na łamach ówczesnych gazet, Polacy mogli śledzić samotną rowerową podróż Kazimierza Nowaka, który na jednośladzie przemierzał kontynent afrykański. Podróżnik był nie tylko zapalonym cyklistą, ale również fotografem, korespondentem i, co istotne, uznawany jest za pioniera współczesnego reportażu.
Kazimierz Nowak urodził się 11 stycznia 1897 r. w Stryju. Już w wieku 15 lat podjął decyzję o pierwszej samodzielnej wyprawie. Jej celem stał się Watykan. Po zakończeniu I wojny światowej przeprowadził się do Poznania, gdzie podjął się pracy biurowej, założył rodzinę i rozwijał pasję rowerową. Dzięki niej, później, gdy stracił zatrudnienie, był w stanie utrzymać rodzinę.
Wyczyn Nowaka nie przeszedł bez echa. W Ojczyźnie wygłaszał liczne prelekcje o podróży, m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Niestety częste nawroty malarii i wynikające z niej powikłania doprowadziły do śmierci podróżnika.
W 1925 r., Kazimierz Nowak postanowił wyjechać z Polski i zarabiać jako korespondent prasowy. Na rowerze przemierzył m.in. Węgry, Austrię, Włochy, Belgię, Grecję, Turcję oraz Trypolitanię. Kłopoty zdrowotne zmusiły Nowaka do powrotu do Ojczyzny z ostatniego z wymienionych zakątków świata.
Udało mu się zrealizować marzenie o podróży przez Czarny Ląd. Słynna wyprawa rowerowa rozpoczęła się 4 listopada 1931 r. w Boruszynie. Stąd ruszył do Poznania, a następnie pociągiem do Rzymu. Z Wiecznego Miasta Kazimierz Nowak pojechał rowerem w stronę Neapolu, skąd statkiem przepłynął Morze Śródziemne. 26 listopada 1931 r. stanął ponownie na Czarnym Lądzie.
Trasa Kazimierza Nowaka wiodła z Trypolisu ku Przylądkowi Igielnemu. Podczas samotnej podróży nie omieszkał zajść do tubylczych wiosek (m.in. Watussi, Pigmejów, Hotentotów). Swoje zapiski z wyprawy przesyłał do żony, która przekazywała je do redakcji gazet. Za otrzymane honoraria mogła utrzymać rodzinę i przesyłać paczki z niezbędnymi materiałami dla męża. 30 kwietnia 1934 r. Kazimierz Nowak dotarł do obranego celu wędrówki. Z końcem 1936 r. wrócił do Polski.
Wyczyn Nowaka nie przeszedł bez echa. W Ojczyźnie wygłaszał liczne prelekcje o podróży, m.in. na Uniwersytecie Jagiellońskim w Krakowie. Niestety częste nawroty malarii i wynikające z niej powikłania doprowadziły do śmierci podróżnika. Zmarł 13 października 1937 r. – nie zdołał zrealizować kolejnego pomysłu, aby na rowerze przemierzyć Azję Południowo-Wschodnią i Indie.
Polska wypożyczalnia rowerów w Indiach
W ostatnim z wymienionych zakątków świata – Indiach – Polacy znaleźli schronienie podczas II wojny światowej. Wpierw byli oni deportowani z Kresów Wschodnich II RP w głąb Związku Sowieckiego, gdzie skazano ich na życie i niewolniczą pracę w nieludzkich warunkach.
W 1941 r. na mocy układu Sikorski–Majski blisko 120 tysięcy Polaków (żołnierzy Armii Andersa i ludności cywilnej) zostało ewakuowanych z ZSRS do Iranu. Cywile kierowani byli m.in do wspomnianych Indii, a także do Afryki, Meksyku i Nowej Zelandii. W Polskich ośrodkach uchodźczych starano się zadbać zarówno o dorosłych, jak i o dzieci. Zorganizowano szkolnictwo, harcerstwo, służbę zdrowia i kursy zawodowe. Nie zapomniano o codziennych rozrywkach kulturalnych (np. przedstawienia teatralne).
Na obrzeżach największego ośrodka uchodźczego w Indiach, tj. Osiedla Polskiego w Valivade, zorganizowana została wypożyczalnia rowerów, która cieszyła się dużym powodzeniem wśród uchodźców polskich. Hufiec Valivade organizował liczne wycieczki kolarskie dla harcerzy m.in. do portugalskiej kolonii w Goa (6–15 maja 1947 r.). Na szczególną uwagę zasługuje jeden z uczestników wspomnianej wyprawy, Jerzy Krzysztoń, który kierując rower jedną ręką (druga ręka została amputowana mu w Teheranie w 1942 r.) przejechał na nim blisko połowę zaplanowanej trasy (wędrówka wynosiła łącznie 710 km).
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
