Jednym z ośrodków dla dzieci „bezwartościowych rasowo” działających na terenie III Rzeszy był dom dziecka w Velpke (Kinderheim Velpke). Niemieccy okoliczni pracodawcy złowrogo patrzyli na ciężarne robotnice, uważając, że zbyt duża ich liczba wpływa negatywnie na wydajność pracy. Na początku 1944 r. Otto Buchheister zwrócił uwagę Kreisleiterowi Helmstedt – Heinrichowi Gerike'owi – na wysoką liczbę urodzeń dzieci polskich i rosyjskich robotnic przymusowych w powiecie Helmstedt i poprosił o znalezienie „rozwiązania”.
Zakład w Velpke rozpoczął działalność 1 maja. Osadzano w nim dzieci uprzednio przebywające w zakładzie położniczym w Brunszwiku przy Broitzmerstrasse 20, a także te urodzone w okolicznych gospodarstwach rolnych.
Noworodki odbierano matkom tuż po porodzie, zmuszając kobiety do powrotu do pracy 8 -10 dni po rozwiązaniu. Po wzroście zgonów w czerwcu 1944 r. minimalny wiek przyjęć podwyższono do czterech tygodni. Jednakże w dalszym ciągu do zakładu trafiały młodsze dzieci.
Oddanie dziecka do domu dziecka było przymusowe. Polki zmuszano do oddawania dzieci do placówki w Velpke nawet wówczas gdy ich pracodawcy wyrazili zgodę na pozostawienie ich w swoich gospodarstwach.
Upiorne warunki
Dom dziecka w Velpke zlokalizowano w pobliżu kamieniołomu. Przy wejściu na jego teren widniał napis zakazujący wstępu na jego teren. Okna były zakryte kocami, a wejścia strzegli okoliczni strażnicy.
Warunki panujące w zakładzie były dramatyczne. Dzieci spały w pudłach lub na brudnych siennikach. W pomieszczeniu w którym przebywały zlokalizowano piec, co było przyczyną wysokiej temperatury. Baraki pozbawiono bieżącej wody oraz elektryczności. W pomieszczeniu zalęgło się robactwo, panował fetor moczu i kału. Dzieci pozbawiono opieki, nie zmieniano im ubrań i sporadycznie myto.
Z pogardą dla życia
Dziećmi opiekował się czteroosobowy personel, pozbawiony doświadczenia w opiece nad niemowlętami. Kierowniczka placówki – Valentina Bilien pojawiała się w placówce sporadycznie.
Dzieci umieszczone w zakładzie w Velpke były systematycznie głodzone. Co prawda do placówki codziennie dostarczano od 7 do 12 litrów świeżego, pełnotłustego mleka, było ono jednakże rozkradane przez personel. Dzieciom podawano kwaśne mleko, co powodowało u nich notoryczne biegunki.
Mimo tragicznych warunków bytowych, matki za utrzymanie dziecka musiały płacić 1 markę dziennie, wliczając niedziele i święta. Równocześnie utrudniano im widzenia z dziećmi. Początkowo mogły je odwiedzać co sześć tygodni, następnie wprowadzono możliwość odwiedzania ich co dwa tygodnie.
Dzieci pozbawiono opieki lekarskiej i położniczej. W placówce brak było lekarstw oraz wyposażenia medycznego. Lekarze: dr Schliemann i Richard Demmerich ograniczali swą rolę do wypisywania aktów zgonów. Wykazywali się wrogością wobec niemowląt.
Dr Schliemann na prośbę Bilien o zajęcie się nimi, odpowiedział: „te brudne psy nie są warte uwagi”. Innym razem przy podpisywaniu jednego z aktów zgonu miał powiedzieć „Dobrze, że umarło”.
Szereg bezbronnych ofiar
W domu dziecka w Vepke panowała jedna z najwyższych śmiertelności spośród wszystkich zakładów dla dzieci robotnic przymusowych na terenie III Rzeszy. Pierwszy zgon zarejestrowano w domu dziecka w Velpke już 10 maja 1944 r. Śmiertelność niemowląt w Velpke osiągnęła apogeum w czerwcu i lipcu 1944 r.
Według powojennych zeznań Myera, na 102 dzieci zmarło aż 84. Skala zbrodni była wyższa. Na cmentarzu gminnym w Velpke znajdują się bowiem groby 94 niemowląt – 76 polskich, 15 rosyjskich i 3 nieznanych z imienia i nazwiska. 92% osadzonych w 1944 r. w Velpke dzieci poniosło śmierć.
Należy zaznaczyć, że dzieci robotnic przymusowych, które przywożono do domu dziecka w Velpke, były w dobrym stanie zdrowia. Z powodu umyślnego braku należytej opieki, niedożywienia, wycieńczenia oraz zaniedbania masowo umierały.
W celu ukrycia popełnianych w ośrodku zbrodni jako przyczynę zgonów dzieci robotnic przymusowych podawano biegunkę oraz ogóle osłabienie. Zmarłe dzieci przedstawiały makabryczny widok. Według lekarza Demmericha:
„Dzieci, które widziałem w ostatnich godzinach życia, miały prawie starczy wyraz twarzy. (...) Dzieci były wychudzone, niektóre miały wzdęte brzuszki i starcze twarze”.
Martwe niemowlęta umieszczano w osobnych barakach oraz przykrywano je kocem. W celu ukrycia zbrodni dokonywanych na terenie domu dziecka burmistrz Velpke – Werner Noth – wydał zakaz transportu martwych ciał niemowląt przez wioskę. Przewożono je bocznymi drogami. Zmarłe dzieci zabroniono ponadto chować na cmentarzu. Ich pochówki odbywały się poza jego terenem, na polu ziemniaków. Warto zaznaczyć, że matki musiały zapłacić 15 marek za ich pochówek.
Dom dziecka w Velpke funkcjonował do 20 grudnia 1944 r. Główną przyczyną jego zamknięcia były plany kierownictwa zakładów Volkswagena odnośnie wzniesienia nowej fabryki w pobliżu kamieniołomu. Pozostałe przy życiu 9 niemowląt przeniesiono wówczas do zakładu w Rühen. Końca wojny doczekało tylko jedno.
Osądzenie sprawców
Po zakończeniu wojny władze brytyjskie aresztowały osiem osób zaangażowanych w działalność domu dziecka w Velpke: Valentinę Bilien, Gustava Clausa, Richarda Demmericha, Fritza Flinta, Heinricha Gerike’a, Georga Hesslinga, Hermanna Müllera oraz Wernera Notha. Od 20 marca 1946 r. do 3 kwietnia 1946 r. toczył się ich proces przed brytyjskim sądem wojskowym w Brunszwiku.
Heinricha Gerike’a oraz Georga Hesslinga skazano śmierć przez powieszenie. Uniewinniono dwie osoby: Hermanna Müllera oraz Wernera Notha. Valentinę Bilien skazano na 15 lat więzienia, a Richarda Demmericha na 10 lat więzienia. Oskarżony Claus, rolnik z Velpke, zmarł w czasie trwania procesu.
Upamiętnienie
Na cmentarzu gminnym w miejscowości Velpke po prawej stronie kaplicy spoczywają 94 niemowlęta – 76 narodowości polskiej, 15 rosyjskiej i 3 nieznanych z imienia i nazwiska. 16 listopada 1996 r. odsłonięto tamże tablicę pamiątkową o następującej treści:
„»Jeśli echo ich głosów umilknie – zginiemy«. Tu w 1944 r. pochowano ofiary II wojny światowej: 76 polskich i 15 rosyjskich niemowląt. Urodzone przez robotnice przymusowe oderwane od matek, zmarły z wycieńczenia w domu dziecka w Velpke. Ich cierpienia są częścią historii Europy XX wieku.
X 1996 Rodacy z Polski”.
