Kolejne okrągłe rocznice ustanowienia reżimu komunistycznego w Polsce władze świętowały między innymi poprzez publikowanie panegirycznych historii „organów władzy ludowej” lub formacji bezpieczeństwa. Także władze wojewódzkie, a nawet powiatowe, chętnie finansowały ten rodzaj propagandy, służącej między innymi budowaniu bohaterskiego wizerunku miejscowych notabli. W 1975 r. ukazało się ponad czterystustronicowe opracowanie „W pierwszym szeregu. 30 lat Organów Bezpieczeństwa i Porządku w województwie katowickim”. Mimo propagandowego wydźwięku tej książki, jej tytuł dobrze oddaje cel przyświecający całemu aparatowi bezpieczeństwa PRL.
Podobnie jak inne państwa totalitarne, także komunistyczna Polska, dążyła do włączenia jak największej części społeczeństwa do aktywnego poparcia istniejącego porządku. Przymusowe lub dobrowolne uczestnictwo w kontrolowanych przez reżim organizacjach służyło nie tylko propagandowemu przedstawieniu społeczeństwa zaangażowanego po stronie ideologii, ale – w wypadkach zagrożenia dla systemu – także jego aktywnej obrony.
Wierność ideologii
„W 1946 r. powstaje Ochotnicza Rezerwa Milicji. Tysiące robotników i chłopów ofiarowują społecznie swój czas i energię w walce o zabezpieczenie mienia i porządku publicznego”
– mówił lektor Polskiej Kroniki Filmowej z 1946 r. Na ekranie pokazywano defilujące szeregi uzbrojonych w karabiny cywilów oraz ormowca pilnującego spichlerza. Jedynym wyróżniającym ich elementem była opaska ze skrótem „ORMO”. Dopiero w kolejnych latach wprowadzano mundury.
Ten obraz funkcjonowania ORMO – jako formacji walczącej z zagrożeniami porządku publicznego – utrwalano w propagandzie przez kolejne dekady. Rzeczywiste cele ORMO ujawniły się jednak już w pierwszych miesiącach działania. Reżim przygotowywał się do przeprowadzenia tak zwanego referendum ludowego, którego wyniki miały legitymizować nowe władze. Jednym z pierwszych zadań ORMO miało być zabezpieczenie głosowania na terenach odległych od największych ośrodków miejskich, kontrolowanych przez reżim tylko, jeśli w pobliżu znajdował się znaczący oddział KBW lub milicji.
Na kilkanaście dni przed formalnym powołaniem ORMO, 10 lutego 1946 r., na posiedzeniu rządu wicepremier i minister ziem odzyskanych Władysław Gomułka stwierdził, że siły aparatu bezpieczeństwa są zbyt słabe, a na ich znaczącą rozbudowę nie ma środków. Wiele wątpliwości Gomułki i pozostałych przedstawicieli wzbudzała także jakość kadr Milicji Obywatelskiej, której funkcjonariusze wielokrotnie dezerterowali, uchylali się od obowiązków i nie wykazywali się wystarczającą „wiernością ideologiczną”. Ochotnicza Rezerwa Milicji Obywatelskiej miała nie tylko wspomóc milicję, ale także stanowić wzór zaangażowania ideowego.
„Na komendantów i dowódców Ochotniczych Oddziałów Rezerwy Milicji Obywatelskiej należy wysuwać najlepszych aktywistów – członków wojewódzkich, powiatowych i dzielnicowych komitetów, jak również aktywistów związkowych i aparatu państwowego, którzy w swojej pracy okazali się dobrymi organizatorami i posiadają zdolność bojowych kierowników”
– precyzowano w okólniku władz PPR z marca 1946 r. Ostatecznie, na skutek sprzeciwu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego, komendantami ORMO na szczeblu wojewódzkim i powiatowym mieli być oficerowie milicji, dowódcami przy komisariatach i posterunkach zostali zaufani działacze partyjni. Członków powstałej 21 lutego 1946 r. formacji podporządkowano Państwowej Komisji Bezpieczeństwa, koordynującej działalność wszystkich formacji powstających od lipca 1944 r. W czerwcu 1946 r. w ORMO służyło około 65 tysięcy ochotników.
Jak zauważa część historyków, między innymi profesor Jerzy Eisler, ORMO we wczesnym okresie swojej działalności miała charakter bojówki partyjnej Polskiej Partii Robotniczej. Do końca swojego istnienia formacja zachowała taki charakter, o czym świadczył ogromny stopień upartyjnienia jej kadr. W przeciwieństwie do milicji, niemal wszyscy jej członkowie byli członkami PZPR lub partii satelickich. Już w 1946 r. komisje kwalifikacyjne złożone z komendantów ORMO, przedstawicieli lokalnych urzędów bezpieczeństwa i komendy MO rozpatrywały wnioski o przyjęcie do ORMO wyłącznie członków „demokratycznych” partii politycznych (PPR, PPS i podporządkowanych im stronnictw), organizacji młodzieżowych, związków zawodowych i chłopskich.
Członkowie formacji (w wieku 17-35 lat) mieli przechodzić podstawowe szkolenie milicyjne. Tylko w wyjątkowych wypadkach mogli pełnić samodzielną służbę, bez „asysty” etatowego milicjanta. Także od decyzji milicji zależało uzbrojenie ormowca w broń palną. Ormowcom nie przysługiwało wynagrodzenie, ale od decyzji dowódców zależało rozdzielanie ewentualnych nagród finansowych, rzeczowych i talonów na zakupy deficytowych towarów.
„Utrwalacze władzy ludowej”
Przed referendum z czerwca 1946 r. ORMO liczyło ponad 40 tysięcy funkcjonariuszy. Nabór ułatwiało przyjmowanie członków rozwiązywanej Wiejskiej Służby Porządkowej i podporządkowanej Ministerstwu Ziem Odzyskanej Straży Obywatelskiej. Stanowisko pierwszego komendanta ORMO, tuż przed przeprowadzeniem sfałszowanego referendum, objął Stanisław Kościelewski.
Mógł poszczycić się biografią wzorcową dla działacza komunistycznego. Od 1918 r. działał w organizacjach komunistycznych. Był wielokrotnie aresztowany przez policję. Zbiegł do ZSRS, gdzie od końca lat dwudziestych był etatowym działaczem. Jako więzień łagru przetrwał dokonaną przez Stalina niemal całkowitą eksterminację polskich komunistów w ZSRS. Walczył w szeregach Armii Berlinga. Od kwietnia 1945 r. był szefem warszawskiego Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa. Przez kilka miesięcy był też naczelnikiem wydziału do walki z bandytyzmem Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego. To doświadczenie w walce z podziemiem niepodległościowym było jednym z powodów mianowania go głównym inspektorem ORMO. Pełnił tę funkcję do 1951 r. Wówczas ORMO liczyło ponad 150 tysięcy osób.
Kościelewski wykorzystał swoje doświadczenia do zaangażowania ormowców w dławienie podziemia niepodległościowego. Wspomnienia ormowców, także te publikowane już po 1989 r., pełne są opisów walk „z leśnymi bandami” i „bandytami”.
„Jeździło się w Siedleckie, Lubelskie, Rawa Mazowiecka, tamte torfowiska w które uciekli te bandziory i przeważnie się taką grupę likwidowało”1
– wspominał ormowiec i były funkcjonariusz MBP Zbigniew Kiciński w filmie dokumentalnym „ORMO czuwa” z 2001 r.
Rola ORMO w „likwidowaniu” Wyklętych była najczęściej pomocnicza. Ormowców wykorzystywano do okrążania maleńkich oddziałów podziemia antykomunistycznego oraz pomocy w rozpoznaniu zamieszkanego przez nich terenu. Na przykład 11 lutego 1949 r. licząca około 1050 żołnierzy grupa Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego i milicjantów okrążyła kilkunastoosobowy oddział Stanisława Derkusa „Śmiałego”. Ich działania zabezpieczało kilkudziesięciu ormowców. W propagandowych publikacjach podkreślano, że najambitniejsi ormowcy marzyli o służbie w Korpusie Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Do służby w ORMO przyciągano także poprzez organizowane przez milicję szkolenia w ośrodkach wypoczynkowych milicji.
„Wspólnie z wymienionymi [MO, KBW, WP] a także i sama ORMO […] ujęła ponad 900 bandytów; […] w utarczkach i pościgu zabiła ponad 600 bandytów”
– twierdził autor panegiryku. Wbrew tym twierdzeniom bezpośrednie starcia kiepsko wyszkolonych i uzbrojonych ormowców z żołnierzami podziemia zwykle kończyły się katastrofalnie dla przedstawicieli reżimu.
„19 czerwca rozprawiliśmy się z ORMO z Charlęża, gmina Spiczyn [koło Łęcznej – przyp. autora]. Zabitych zostało ośmiu »bohaterów« posiadających broń i od dłuższego czasu terroryzujących okolicę. Podeszliśmy ich jako funkcjonariusze wojewódzkiego UB, a zanim się zorientowali, o co chodzi – było już za późno. Dla innych głupców stało się to dobrą nauczką”
– zapisał w swoim pamiętniku, pod datą 19 czerwca 1946 r., kapitan Zdzisław Broński „Uskok”.
W celach propagandowych sporządzano specjalne księgi poległych „utrwalaczy władzy ludowej”. Roi się w nich od błędów i fałszywych informacji, dotyczących nawet pseudonimów dowódców oddziałów:
„80. KUJACH JAN. Kościerzyna, chłop, ur. 16.01.1922, zm. 19.05.1946. Poległ w walce z bandą »Upaszki« [majora Zygmunt Szendzielarz, ps. „Łupaszko” – przyp. autora] w gm. Stara Kiszewa [koło Kościerzyny – przyp. autora]”.
Już od pierwszych lat istnienia ORMO władze przywiązywały wielkie znaczenie do budowania wizerunku tej formacji jako najbliższej lokalnym społecznościom. Propagandowe kroniki filmowe i czasopisma były pełne sprawozdań z osiągnięć ORMO w zwalczaniu „zwyczajnej” przestępczości. W wydanej w 1949 r. publikacji „ORMO w służbie Polski Ludowej” wymieniano osiągnięcia ormowców w walce z bimbrownikami, kłusownikami, akcjach odśnieżania, ochronie przeciwpowodziowej. ORMO chwaliło się także inicjatywami społecznymi, takimi jak uczestniczenie w budowie bibliotek, szkół lub obiektów sportowych. W kolejnych latach szczególnie często pokazywano w propagandzie członków ORMO tworzących Brygady Ruchu Drogowego, mające prawo kontrolowania kierowców.
W pierwszych latach istnienia reżimu bardziej ideologiczny charakter miała „pomoc” ORMO w niszczeniu organizowanych przez rolników potajemnych ubojni lub garbarni, a także zakamuflowanych próbach kolektywizacji wsi, przybierających w stalinowskiej Polsce formę przymusowego przystępowania rolników do spółdzielni produkcyjnych. Co ciekawe, ormowców wykorzystano do represji wobec rolników także ponad trzy dekady później, gdy przy pomocy ormowców „zniechęcano” do przystępowania do NSZZ „Solidarność” Rolników Indywidualnych.
W 1985 r. ormowcy doczekali się wielkiego upamiętnienia w centrum Warszawy. 9 maja tego roku odsłonięto pomnik „Poległym w służbie i obronie Polski Ludowej” przedstawiający robotników i chłopów podnoszących z gruzów orła pozbawionego korony. Towarzyszą im postacie wspomnianych wcześniej obrońców nowego porządku – żołnierza, milicjanta i ormowca. W ten sposób słabnący reżim komunistyczny utrwalał wizję budowania reżimu, kultywowaną od pierwszych lat jego istnienia. Warszawiacy szybko przezwali szpecący miasto gigantyczny obiekt propagandowy „pomnikiem utrwalaczy władzy ludowej”. Był to największy pomnik odsłonięty w Warszawie po 1945 r., ale także najkrócej istniejący. Przetrwał pięć lat. Został zburzony w 1991 r. Dziś w tym miejscu stoi pomnik rzeczywistego bohatera walki o niepodległość – Tadeusza Kościuszki.
Przeciwko studentom i robotnikom
W nielicznych wspomnieniach publikowanych po 1989 r. ormowcy utożsamiali się z najbardziej zideologizowanymi i antyliberalnymi nurtami partii. Właśnie liberalizację winili za dramatyczny z ich punkt widzenia proces, który doprowadził do upadku systemu. W drugiej połowie lat sześćdziesiątych najbliższa członkom ORMO była frakcja partyzantów skupiona wokół Mieczysława Moczara. Weterani ORMO podkreślali swoją pogardę wobec rzekomej słabości władz PRL, nie tylko wobec rzeczywistych krytyków reżimu, ale nawet wszelkich przejawów odmienności, takich jak popularne w latach sześćdziesiątych naśladowanie „zachodnich” fryzur.
Od 1964 r., gdy wśród inteligencji coraz zauważalna była krytyka reżimu, ich pogarda wobec Gomułki mieszała się z nadziejami na przywrócenie metod siłowych. W tym kontekście partyzanci Moczara tworzyli własną narrację o walce z podziemiem niepodległościowym, którą wykorzystywali do celów politycznych. W 1968 r., podczas jednej z uroczystości ku czci ormowców poległych w walce z oddziałem Zygmunta Szendzielarza „Łupaszki”, przypomniano, że członkiem jego „bandy” był szczególnie znienawidzony przez moczarowców Paweł Jasienica.
Być może najważniejszym dniem w dziejach ORMO był 8 marca 1968 r. Tego dnia ormowcy, wspólnie z ZOMO i tak zwanym „aktywem robotniczym”, rozbili wiec studencki na dziedzińcu Uniwersytetu Warszawskiego, a także przemarsze młodzieży w innych częściach miasta. Także w innych ośrodkach akademickich masowo mobilizowano ormowców, którzy często stanowili większość składu sił pacyfikujących protesty i wiece studentów.
„W trakcie akcji oczyszczania terenu udział brało: 300 funkcjonariuszy mundurowych MO, 152 pracowników operacyjnych oraz 420 członków ORMO”
– podsumowywano w raporcie z Gdańska. Rozchodzące się po kraju informacje o brutalności ORMO utwierdzały opór studentów, którzy aż do drugiej połowy marca organizowali wiece, podczas których domagali się ukarania winnych pobić i naruszenia autonomii uczelni. Prasa reżimowa była zaś pełna pochwał wobec ormowców, którzy reagowali
„spokojnie i rozważnie na wybryki chuligańskie, wywołane przez nieodpowiedzialne elementy studenckie i młodzieży »bananowej«”.
Podobnie jak w 1968 r., wprowadzenie stanu wojennego był dla ormowców momentem, w którym mogli w pełni urzeczywistnić swoje pragnienie obrony reżimu. W większości wypadków ORMO traktowano jako formację pomocniczą, której zadaniem było przejęcie części obowiązków milicji. Zaufanie reżimu wobec ORMO było jednak bardzo ograniczone. Za ryzykowne uznawano pacyfikowanie demonstracji robotniczych przez ormowców, pracujących często w tych samych fabrykach.
Już po zniesieniu stanu wojennego MSW starało się zreformować ORMO, między innymi poprzez stworzenie jednolitego dowództwa – Komendy Głównej – oraz doprecyzowanie kompetencji ormowców.
„Członek ORMO może w granicach niezbędnej potrzeby użyć przymusu bezpośredniego w postaci siły fizycznej lub indywidualnych aerozolowych środków obezwładniających. Środków przymusu bezpośredniego nie używa się w stosunku do kobiet o widocznej ciąży, dzieci do lat 13, starców oraz osób ułomnych o widocznym kalectwie”
– precyzowano w rozporządzeniu szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka z 14 lipca 1987 r. Wspomniane wyżej „środki obezwładniające” były używane przez tajną grupę ormowców, funkcjonującą w Warszawie w latach 1982-1989, której zadaniem było przenikanie w szeregi manifestacji solidarnościowych i rozbijanie ich od wewnątrz. Odpowiedzią podziemia były między innymi niezliczone dowcipy i twórcze rozwinięcia skrótu ORMO, takie jak: „Oni Również Mogą Obić”.
W przełomowym roku 1989 struktury ORMO, podobnie jak wielu innych instytucji reżimu, powoli zamierały. Komuniści, zajęci próbami ratowania swoich wpływów, próbami reform partii oraz przejmowaniem majątku państwowego, nie wykazali się żadnymi próbami obrony ORMO przed podjętymi tuż po powołaniu rządu Tadeusza Mazowieckiego planami jej rozwiązania. 23 listopada 1989 r. prezydent PRL Wojciech Jaruzelski podpisał ustawę o rozwiązaniu liczącej około 300 tysięcy ochotników formacji. Starsza „siostra” ORMO – Milicja Obywatelska – przetrwała jeszcze pół roku.
1 Wypowiedź zredagowana.
