Ze względu na ilość materiału, w tym tekście wykorzystano tylko część protokołów przesłuchań świadków. Ze względu na trudny temat ograniczono się tylko do tego typu źródeł, gdyż były one składane pod odpowiedzialnością karną za składanie fałszywych zeznań, z podaniem źródła posiadanej informacji (czy świadek widział to osobiście, czy słyszał od innych więźniów) oraz szczegółów dotyczących takich zbrodni.
W oparciu o zebrany materiał możemy wskazać pięć miejsc, w których doszło do takich wydarzeń. Trzy z nich są to miejsca masowych zbrodni, a dwa z nich mają charakter incydentalny.
DOŁY W POBLIŻU KREMATORIÓW I KOMÓR GAZOWYCH
Głównym miejscem, w którym palono żywych ludzi, były doły w pobliżu komór gazowych Bunkier nr 1 i 2 w lesie w Brzezince oraz doły w pobliży krematoriów w Birkenau.
Rok 1942
Pierwsze informacje o paleniu żywych ludzi w dołach mamy z grudnia 1942 r. Świadek Szlama Dragon zaczął pracę w Sonderkommando obsługującym komory gazowe Bunkier nr 1 i 2 oraz doły, w których palono ciała, od 10 grudnia 1942. Opisuje on szczegółowo, na wielu stronach protokołu, swoją pracę. Zeznał także, że zdarzało się, „że weszliśmy do komory słyszeliśmy jeszcze jęki, zwłaszcza wtedy, gdy złapaliśmy trupa za ręce i wyciągali z komory”1.
Rok 1943
Kolejne takie wydarzenia mamy poświadczone dla końca 1943 r., kiedy już w Birkenau działały wszystkie komory gazowe i krematoria. Wszystkie krematoria mogły wtedy dziennie spalić, według dokumentów niemieckich, 5 tysięcy ciał, a miesięcznie – 150 tysięcy, nie licząc palenia ciał na stosach w pobliżu krematoriów.
Maria Gątkiewicz widziała palenie kobiet i dzieci w dołach w pobliżu krematoriów – z odległości od 20 do 50 metrów – jeszcze w lato 1943 r. Praca świadka polegała na tym, że po spaleniu ciał musiała taki dół oczyścić. Widziała jak osoby, które miały być spalone żywcem, były przyprowadzane do brzegu rowu i popychane w głąb ognia. Ogień był rozpalany przy użyciu łatwopalnego płynu2.
Widziała także przywożone do spalenia pocięte ostrym narzędziem kawałki ciał ludzkich. Zapamiętała szczególnie fakt wyciągania z auta ciężarowego uciętej głowy ludzkiej3.
Stefania Kuźdub też widziała wielkie ogniska „skąd później dochodziły strzały, krzyki , widać było palące się wielkie ogniska, oraz czuć było swąd palonych ciał, taki sam jak z krematorium”4.
Więźniarka Anna Jania zeznała, że w miesiącach czerwiec – sierpień 1943 r., gdy mieszkała w obozie kobiecym w baraku nr 10:
„z bloku, w którym ja przebywałam w tym okresie bardzo często słyszałam jęki, przeważnie dzieci, które dochodziły z tej strony, w której były wykopane rowy – doły, w których to dołach palono na wolnej przestrzeni ludzi. Widziałam płomienie nad tymi dołami od których dochodziły do naszego bloku krzyki. Najwięcej krzyków słyszałyśmy w nocy. Z rozmowy z koleżankami więźniarkami wywnioskowałam , że w dołach tych palone są dzieci i osoby starsze żywcem”5.
Rok 1943/1944
Więzień Andrzej Rablin w zimę z 1943 na 1944 rok widział, jak cały transport – biciem kolbami karabinów i przy użyciu miotaczy ognia – został zapędzony do dołu, w którym był płonący stos. Odbyło się to z pomocą esesmanów z Wydziału Politycznego i obsługi krematoriów. Ludzie zagnani do dołu zostali spaleni żywcem. Według świadka w tym okresie komory gazowe i krematoria nie nadążały z mordowaniem ludzi6.
Świadek Halina Zabłocka w swoich zeznaniach opisała wydarzenia z Auschwitz-Birkenau z przełomu 1943 i 1944 roku, kiedy to spalono żywcem dzieci polskie lub rosyjskie. Świadek widział to z odległości 100 metrów. Widać było uciekające dzieci na tle ognia, wołające „mama” i „mutti”. Więźniarki, które to widziały, mdlały7.
Więźniarka Janina Marczewska-Zimoląg, pracująca w magazynie żywnościowym, zeznała:
„musiałam chodzić do pracy bardzo wcześnie, około godziny 4 po północy, a niekiedy wcześniej. Zapamiętałam, że kilka razy słyszałam wówczas od strony lasu koło Brzezinki krzyk i pisk wielu głosów dziecięcych. Mówiono, że przybyłe świeżo transportami dzieci palono tam w dołach. Ogień z tamtej strony, tzn. odblask dużego ognia, za każdym razem widziałam”8.
Rok 1944
Świadek Zofia Szot, która miała kontakt z więźniami zatrudnionymi w krematorium, podaje informację (najprawdopodobniej z początku sierpnia 1944 r.), że kiedy likwidowano obóz romski zagazowano i spalono w krematoriach i dołach w jedną dobę 35 tys. ludzi9. Z kolei dla okresu od maja 1944 r. w zeznaniach pojawia się stwierdzenie, że krematoria już nie nadążały z paleniem ciał i zaczęto stosować palenie żywych ludzi, szczególnie dzieci żydowskich10.
Krzyki i jęki palonych ludzi słyszała także Łucja Stanisławska11. Palenie żywych ludzi świadek widział jeszcze kilka razy w styczniu 1944 r. Działo się to w godzinach wieczornych i nocnych12. Z kolei, jak zeznała Wanda Krakowska, palenie żywych ludzi, głównie dzieci żydowskich, trwało od maja do jesieni 1944 r.13. Dzieci były wrzucane do wcześniej już płonących stosów. Podobnie zeznała świadek Katarzyna Łaniewska14 i Kazimierz Frączyk, który był świadkiem palenia żywcem Żydów węgierskich, greckich i innych15 w dołach obok krematorium w maju 1944 r.16. Katarzyna Łaniewska podaje informację, że czyniono tak wtedy, gdy zabrakło cyklonu do gazowania ludzi. Podobny powód podaje świadek Anna Palarczyk, która była świadkiem spalenia dzieci żydowskich w dołach, które zostały przywiezione na miejsce samochodami17. Drugim powodem, wcześniej już wspomnianym, jaki podają świadkowie takiego okrutnego sposobu zabijania, było to, że krematoria nie nadążały ze spalaniem więźniów18.
Wiosną 1944 r. świadek Joanna Wendel opisała, jak osobiście, stojąc wraz z koleżanką przed barakiem, widziała z niewielkiej odległości jak do płonącego w dole ognia podjechały ciężarówki i więźniowie z Sonderkommanda wrzucali jeszcze żywe dzieci i dorosłych więźniów do tego ognia. Były to osoby przywiezione z nowego transportu. Słychać było straszne jęki i krzyki. Widoczność była bardzo dobra, gdyż miejsce zbrodni było oświetlone reflektorami19.
Inny więzień, Zofia Palińska, uszczegóławia, że dzieci do dołów, gdzie paliło się ogromne ognisko, były wrzucane do ognia wprost z ciężarówek, w których podnoszono tylną pakę i dzieci zsuwały się do ognia „jak węgiel”20. Widziała to z odległości 150 metrów. Polecenie prawdopodobnie wydał dr Mengele. Podobne wydarzenie znajduje się w aktach procesów frankfurckich. Było ich wiele21.
W tym okresie Ludwika Morawska, która poza płonącymi dołami obok krematoriów i blisko rampy, gdzie przyjeżdżały transporty, opisuje również:
„Widziałam wówczas, jak selekcjonowano transport Żydów węgierskich i dużą ilość starych mężczyzn SS-mani ładowali na ciężarówki tzn. kładli ich warstwami jednych na drugich jak drewno i udeptywali ich nogami. Dostałam wówczas szoku nerwowego”22.
Taki sposób postępowania z nowo przybyłymi więźniami jednoznacznie wskazuje na to, że tak potraktowani nie byli kierowani do komór gazowych, ale bezpośrednio do płonących dołów, gdzie ginęli żywcem.
Podobna historia (mimo, że została popełniona w KL Auschwitz-Birkenau) jest wprost związana z obozem w Płaszowie. Jak zeznał świadek Anna Langer, SS-man dr. Blancke podczas apelu zdrowotnego w dniu 7 maja 1944 r. wybrał między innymi jej czteroletniego syna i skierował go do KL Auschwitz-Birkenau, gdzie zginął on wraz z innymi dziećmi 14 maja 1944 r. Świadek o szczegółach śmierci synka dowiedział się po wojnie, od sąsiada z kamienicy, który był pisarzem w „Schreibstubie” w Auschwitz. Powiedział jej, że cały transport, który przyszedł do obozu z Płaszowa, został skierowany do gazu, a dzieci spalono żywcem23. W tym transporcie było łącznie 1400 osób, dzieci i dorosłych24. Dzieci było 286.
Zdjęcie lotnicze niemieckiego obozu zagłady KL Auschwitz-Birkenau, wykonane z alianckiego samolotu rozpoznawczego w 1944 lub na początku 1945 r. Zdjęcie pochodzi ze zbioru kopii cyfrowych fotografii dotyczących obozu koncentracyjnego w Oświęcimiu pozyskanych z Muzeum Holocaustu (The United States Holocaust Memorial Museum - USHMM) w Waszyngtonie (fot. z zasobu AIPN)
Anna Maria Żurowska opisuje w swoich zeznaniach, że palenie żywych ludzi trwało przez całe lato 1944 r. Wybierano do komór gazowych tylko silnych mężczyzn, a kobiety, dzieci i starców palono żywcem w dołach przy krematorium. Słychać było wrzaski. Doły były otoczone przez psy i SS-manów25. Ten sposób mordowania był spowodowany według świadka tym, że nie dawano już rady zabijać ludzi w komorach gazowych w odpowiednim tempie.
W zeznaniach opisy palenia żywych ludzi są łączone z jednoczesnym gazowaniem. Część, niezagazowana, była wrzucana do płonących rowów. Było słychać krzyki palonych ludzi, wołanie o pomoc w różnych językach26. Świadek Maria Dereń-Kończewska, powołując się na więźniarki pracujące przy płonących dołach, zeznała, że gdy w 1944 r. kiedy zaczynało brakować cyklonu B i zostało go już w obozie niewiele, to gaz służył już nie do uśmiercania, ale do odurzania ludzi, którzy byli potem paleni żywcem27. Inna relacja mówi o tym, że powszechnie mówiono, że więźniowie byli tylko oszołomieni gazem, a następnie paleni żywcem w rowach w pobliży obozu w Birkenau. Byli paleni przez specjalnych, przygotowanych do tego innych współwięźniów i współwięźniarki. Świadek Seweryna Popioł osobiście słyszała krzyki ludzkie28.
Lekarz obozowy Katarzyna Łaniewska zeznaje, że gdy w lato 1944 r. zabrakło w obozie cyklonu, to obok komór gazowych wykopano rowy o głębokości kilku metrów. W dołach tych umieszczano drewno i podpalano benzyną. Do dołów wrzucano żywe dzieci, było słychać z nich krzyki.
Więzień Kamila Drotarova zeznała o spaleniu żywcem grupy Romów29. Więcej na ten temat zeznał Roman Piwowarczyk. Latem 1944 r., kiedy zlikwidowano obóz romski, który liczył wtedy według niego 5 tys. mężczyzn, kobiet i dzieci, świadek widział jak na tą część obozu, w której przebywali Romowie, przyjechał samochód, z którego wysiadło 10 osób w białych kitlach z walizeczkami. Ludzie ci rozeszli się po obozie romskim. Z każdego baraku wychodzili w kolejce więźniowie i zaczęto, prawdopodobnie, robić im zastrzyki w ramię. Świadek obserwował to, co działo się przed pierwszym barakiem tzw. obozu romskiego. Po dwóch godzinach cała ekipa w białych kitlach opuściła tą część obozu.
Wieczorem tego samego dnia, kiedy jeszcze było widno, przyjechało 10 samochodów ciężarowych przykrytych plandekami. Więźniowie wychodzili z baraków sami, szli spokojnie, „jakby oszołomieni; jakby lekko się zataczali”.
Samochody po załadowaniu ludźmi odjeżdżały i przyjeżdżały puste. Więzień Roman Piwowarczyk obserwował to przez około trzy do czterech godzin. Od innych więźniów, pracujących w pobliżu krematoriów, dowiedział się, że ludzie wywiezieni z obozu romskiego zostali spaleni30.
Lekarz obozowy Katarzyna Łaniewska zeznaje, że gdy w lato 1944 r. zabrakło w obozie cyklonu, to obok komór gazowych wykopano rowy o głębokości kilku metrów. W dołach tych umieszczano drewno i podpalano benzyną. Do dołów wrzucano żywe dzieci, było słychać z nich krzyki. Więźniarki ledwie chodziły z powodu unoszącego się dymu. Wszystko było widać z części obozu „B” (tzw. Obóz Kobiecy), w którym przebywała Łaniewska31.
Wiedza o paleniu dorosłych, a szczególnie dzieci, była wśród więźniów znana. Świadkowie (Ludwika Wierzbicka32, Wanda Mysłakowska33, Marcelina Karsz34, Zofia Szot35) zeznają, że nie tylko wiedzieli o tym, ale rozmawiali na ten temat z innymi więźniami.
Palono żywcem nie tylko nowo przywożonych więźniów, ale także więźniów, którzy już przebywali jakiś czas w obozie. Możemy przypuszczać, że w okresie dużego nasilenia transportów, palenie „starych” więźniów – szczególnie chorych lub umierających – było z przyczyn praktycznych powszechnym sposobem pozbywania się nie nadających się do pracy. Po przeprowadzeniu selekcji, wybrani więźniowie byli żywcem paleni razem z trupami36. Palono ich żywcem także w krematoriach37.
Istniało specjalne komando 30 więźniarek, które zbierało szyszki, chrust i drzewo na ogień do płonących dołów38. Jak zeznaje Anatol Adamczyk, od stycznia 1943 r. do jesieni 1944 r. „gazowanie” i palenie Żydów pokrywało dymem Auschwitz I i Auschwitz II-Birkenau i siało grozę39.
Najbardziej spójny obraz przedstawił Miklós Nyiszli w swojej książce pt: Pracownia doktora Mengele. Wspomnienia lekarza z Oświęcimia:
„Pewnego dnia wczesnym przedpołudniem otrzymałem telefoniczne polecenie, abym niezwłocznie udał się do dołów spaleniskowych w Brzezince. Miałem zabrać stamtąd lekarstwa oraz okulary i przetransportować do I krematorium, gdzie je sortowano i wysyłano dalej. Doły spaleniskowe znajdowały się na polance otoczonej sosnami, za małym brzezinowym laskiem, w odległości pięciuset-sześciuset metrów od IV krematorium, za kolczastym ogrodzeniem kacetu (…).
Ruszamy w kierunku gęstej, skłębionej i czarnej chmury dymu. Każdy, kogo zły los tu rzucił, widzi ten unoszący się dym. Widać go z każdego miejsca obozu. Spostrzegali go natychmiast ci, którzy wysiadali z wagonów i ustawiali się do selekcji. Słup dymu był bowiem widoczny o każdej porze dnia i nocy. W dzień niby gęsta chmura zakrywał niebo nad brzozowym laskiem, nocą płonące doły oświetlały cały teren jakby piekielnym ogniem (…) moje oczy szybko odkrywają łańcuch ludzi, którzy w odległości jakichś stu metrów od nas siedzą lub stoją w wysokiej trawie przy karabinach maszynowych – obok nich wytresowane wilczury. Przecinamy polanę aż do skraja iglastych drzew. Znów ogrodzenie z kolczastego drutu i drewniana brama. Nad bramą tablica ostrzegawcza z takim samym napisem, jaki znajduje się nad wejściem do krematorium. »Obcym oraz niezatrudnionym tu esesmanom wstęp surowo zabroniony«. My jesteśmy z Sonderkommanda, więc wchodzimy. Nawet nie musimy pokazywać naszej przepustki. Służbę pełnią tutaj esesmani z krematorium, pracuje tu również sześćdziesięciu ludzi z Sonderkommanda, z załogi II krematorium. To dzienna zmiana. Komando to pracuje od siódmej rano do siódmej wieczorem, potem zastępuje je nocna zmiana, sześćdziesięcioosobowe komando z IV krematorium (…).
Po przejściu bramy wychodzimy na plac w rodzaju podwórza, na środku stoi odrapany dom, kryty słomianym dachem. Małe okna zabite są okiennicami. Stara wiejska chata. Przynajmniej tym była przez ostatnie sto pięćdziesiąt lat. Wskazuje na to poczerniały ze starości dach i grube warstwy tynku. Brzezinka leży koło Oświęcimia, gdy budowano tu obóz niemiecki, władze wysiedliły mieszkańców wsi, a domy, z wyjątkiem tego jednego, zostały zburzone. Jakie było właściwe przeznaczenie tego domu w przeszłości? Czy był domem mieszkalnym? Teraz, dzięki usunięciu ścian działowych, stworzono jedno długie pomieszczenie, dostosowane do nowych wymogów. A może i poprzednio w tym domu znajdowało się tylko jedno pomieszczenie, przeznaczone na magazyn lub coś podobnego? Nie wiem. Obecnie znajduje się tu szatnia – tu rozbierają się ci, którzy idą na śmierć na stos. Tutaj kieruje się z żydowskiej rampy te transporty, które nie mieszczą się już w czterech krematoriach. Oczekuje je najstraszniejsza śmierć. Tu nie ma nawet wody, którą więźniowie mogliby ugasić palące pragnienie. Nie ma napisów, które wprowadziłyby ich w błąd, dałyby im chwilę złudzenia. Nie ma budynku, który mogliby uważać za łaźnię. Stoi tu jedynie kryty słomą, kiedyś otynkowany na biało, chłopski dom z zabitymi okiennicami, a za nim wznosi się w niebo ogromny słup dymu, roznosząc zapach palącego się ludzkiego mięsa i tlących się włosów. Na podwórzu stoi przerażony tłum, liczący około pięciu tysięcy ludzi. Dookoła nich gęsty łańcuch esesmanów, trzymających na uwięzi olbrzymie wilczury. Po trzysta, czterysta ofiar wchodzi na raz do budynku. Popędzani gęstymi razami kijów, szybko rozbierają się i nago wychodzą przez przeciwległe drzwi, aby zrobić miejsce następnym.
Po wyjściu nie mają nawet czasu, aby rozejrzeć się i zrozumieć okropną rzeczywistość – po dwóch ludzi z Sonderkommanda bierze ich pod ręce i prowadzi wśród szpaleru esesowców krętą aleją między drzewami do stosu. Stos spostrzegają dopiero na końcu tej drogi, w chwili, kiedy wychodzą z lasku na polanę. Stosy to długie, szerokie i głębokie rowy, wypełnione setkami palących się ciał. Wokół stosu stoi łańcuch żołnierzy SS. W ich rękach małokalibrowa, sześciomilimetrowa broń, przeznaczona do strzelania w tył czaszki. W momencie, gdy nieszczęsna ofiara wychodzi z alejki, zostaje porwana przez dwóch następnych ludzi z Sonderkommanda, którzy ciągną ją przez piętnaście-dwadzieścia metrów, pod lufę któregoś z esesmanów. Trzask strzału jest niczym wobec potwornych, śmiertelnych ryków. Strzał i, najczęściej żywą jeszcze, ofiarę wrzuca się do morderczego ognia”40.
W na początku lipca 1944 r. armia sowiecka przekroczyła pod Sandomierzem Wisłę i utworzyła tzw. przyczółek sandomierski, który był 130 kilometrów od obozu KL Auschwitz-Birkenau. W sierpniu front dotarł pod Tarnów, a trasą kolejową z Węgier przez Tarnów i Kraków (40 kilometrów od frontu) część transportów z Żydami węgierskimi ciągle jechała do obozu na zagładę. Podobnie z transportami Żydów-obywateli Polski z getta w Łodzi. Jeden samolot sowiecki mógł zatrzymać Zagładę, bombardując szlaki kolejowe prowadzące do obozu KL Auschwitz-Birkenau. Czas lotu? Kilka minut.
KREMATORIA
Krematoria w KL Auschwitz-Birkenau były drugim miejscem, gdzie w sposób systematyczny i ciągły palono żywych ludzi.
Od marca 1943 do 1945 r.
Chorych więźniów, nie mogących już się poruszać o własnych siłach, leżących przed barakami, albo wybranych podczas selekcji w barakach, wywożono samochodami ciężarowymi (jak zeznają więźniowie) wprost do krematorium41.
W przypadku, gdy więzień miał jeszcze jakieś siły, był kierowany do baraku 2542, zwanego „Blokiem Śmierci”, w którym więźniowie z reguły przebywali bez wody i jedzenia przez 48 godzin i w stanie skrajnego wyczerpania byli odwożeni do krematorium. Tak wyczerpane osoby niezdolne były do stawiania oporu. Bezwładne i bez sił, ciała żywych i martwych były, podobnie jak przy załadunku, zrzucane z samochodów w pobliżu krematorium. Nie było słychać strzałów, które miały zabić ofiary przed spaleniem. Nie uruchamiano dla tych ludzi także komór gazowych, gdyż wymagałoby to rozdzielenia martwych od już nieprzytomnych więźniów.
Świadek Maria Śmiałek w obozie w Brzezince na polecenie SS-mana, który polecił zdrowym więźniarkom zbierać te wycieńczone i zupełnie osłabione, które leżały obok bloku 11, i ładować je na ciężarowe auto. Były one jeszcze żywe, gdy odwieziono je do krematorium.
Świadek Henryk Szymański opisuje, że tak postąpiono z jego jeszcze żywą matką. Spalono ją wraz z ciałami zmarłych więźniów43. Z kolei Wacława Kędzierska widziała, jak SS-manka Mandel rzuciła dziecko romskie na samochód, który wiózł trupy ludzkie do krematorium. Dziecko to zostało spalone wraz z trupami44.
RAMPA
Trzecim miejscem w obozie KL Auschwitz-Birkenau, gdzie dokonywano palenia żywych ludzi, była rampa kolejowa w Birkenau45.
Rok 1943
Świadek Regina Krzyżanowska opisuje jak z drugą pielęgniarką odnosiły na rampę ciało zmarłej więźniarki, gdyż ta nie miała jeszcze wytatuowanego numeru. Na rampie byli dr Mengele i dr Kӧnig. Płonął tam wielki, kilkumetrowy ogień, do którego wrzucano ludzkie ciała. Małe dzieci, starszych i chorych palono żywcem – dla przyspieszenia likwidacji transportu. Świadek wiedział to z odległości 100-200 metrów46. Innym razem Krzyżanowska widziała, jak w trakcie selekcji osoby starsze i malutkie dzieci wrzucane były do dołu o średnicy kilku metrów, wypełnionego palącym się chrustem47. Inna więźniarka, Stefania Perzanowska, widziała także jak na rampie Mengele wyrzucał z wózków żywe dzieci – wprost do rowów z płonącą naftą. Robił to na oczach rodziców48.
Latem 1943 r. świadek Jadwiga Goss, pracując w komandzie przy sianokosach blisko rampy, widziała przyjazd pociągu, z którego wysiedli mężczyźni, kobiety i kobiety z małymi dziećmi. Dzieci były odbierane opiekunom i wrzucane do uprzednio wykopanych dołów, w których paliła się smoła. Takich dołów było około 5 i miały średnicę 5-6 metrów. Dzieci od lat 4 nie palono, tylko wywożono samochodami w nieznanym świadkowi kierunku. Nadzorujące pracę strażniczki zabraniały patrzeć się na to, co dzieje się na rampie. Świadek podkreśla, że latem 1943 r. wielokrotnie widziała palące się doły na rampie w czasie przyjazdu transportów. Zdarzenia te widziała także nocą, ze swojego baraku nr 25, który był oddalony o kilkadziesiąt metrów od rampy49.
Rok 1944
Wiosną 1944 r., w czasie pracy przy plewieniu buraków, świadek znalazł się 100-200 metrów od dołu niedokładnie zasłoniętego płotem z brzózek. Widziała, jak do tego dołu zapędzono nagich ludzi – mężczyzn, kobiety i dzieci. Strzałów nie było słychać. Potem buchnął z dołu wysoki płomień i czarny dym. Czuć było swąd palonych ciał. Prowadzeni do dołu ludzie wyglądali na odurzonych, gdyż zdaniem świadka poruszali się niepewnie i byli popychani i podtrzymywani przez więźniów z Sonderkommanda50.
INCYDENTY Z PALENIEM ŻYWYCH LUDZI
W ogólnie panującej w obozie KL Auschwitz-Birkenau atmosferze zbrodni i przy przekonaniu większości więźniów, że żywi obozu nie opuszczą, a jednocześnie poczuciu bezkarności wśród załogi i obojętności dla losu więźniów, incydenty z paleniem żywych ludzi nie są czymś niezwykłym, ale zwykłą codziennością.
W lutym lub marcu 1943 r. więźniarka, pełniąca funkcję pisarz blokowego, widziała z odległości 2-3 metrów jak pielęgniarka Inga lub Klara (blok szpitalny nr 23 w Brzezince, pielęgniarka funkcyjna) odcięła nożem niemowlę od pępowiny, a następnie w ligninie lub szmacie wrzuciła je do paleniska pieca, który znajdował się w tym baraku i w którym paliło się na oczach matki i więźniów51.
Podczas powstania Sonderkommanda w październiku 1944 r., obsługujący krematorium II (według obecnie stosowanej numeracji) w KL Auschwitz-Birkenau wrzucili dwóch esesmanów do rozpalonego pieca52. Taki sposób zabicia esesmanów nie jest zaskakujący, skoro więźniowie na co dzień palili ludzi jeszcze żywych i ciała zmarłych.
PODSUMOWANIE
Ze zeznań świadków wyłania się jasny obraz. Palenie żywych ludzi było codzienną praktyką, szczególnie w latach 1943-1944. Jest zbyt wiele zeznań, które wprost pokazują, że nie były to pojedyncze wydarzenia, ale sposób mordowania o charakterze ciągłym. Wiele wskazuje na to, że do takich zabójstw dochodziło także już w 1942 r., przy paleniu ciał w dołach ludzi gazowanych w Bunkrach 1 i 2 (tzw. Biały i Czerwony domek).
Jak wiemy z zeznań, nawet w momencie istnienia nowo wybudowanych komór gazowych, były osoby które przeżywały gazowanie. Tym bardziej musiało się to zdarzać w Bunkrach 1 i 2, które były tylko przystosowanymi piwnicami domów chłopskich. Osoby, które przeżyły, były z reguły nieprzytomne lub podduszone i nie mogły stawiać już oporu. Z przyczyn praktycznych także nie oceniano, czy osoba która przeszła gazowanie, jeszcze żyje. Ciał pozbywano się poprzez wrzucenie do przygotowywanych, płonących ognisk.
W początkowym okresie usypywano stosy ciał wymieszane z drewnem, szyszkami i chrustem, a potem oblewano stosy płynem łatwopalnym. Z czasem stosy paliły się w sposób ciągły, szczególnie w momencie zagłady Żydów węgierskich.
Drugim źródłem takich przypadków było codzienne palenie ciał zmarłych w obozie więźniów. Na pewno znaczna część z nich jeszcze żyła. Ciało zawożono do dołów paleniskowych, gdyż był to najprostszy i najszybszy sposób się pozbycia ich. W początkowym okresie usypywano stosy ciał wymieszane z drewnem, szyszkami i chrustem, a potem oblewano stosy płynem łatwopalnym. Z czasem stosy paliły się w sposób ciągły, szczególnie w momencie zagłady Żydów węgierskich. Ten sposób zagłady był także stosowany, gdy krematoria już działały.
Z czasem załoga niemiecka dopracowała wydajniejsze metody mordowanie dzieci, starych ludzi, chorych i umierających wyciąganych z wagonów. Świadkowie zeznają o paleniu żywych ludzi już na rampie, gdzie jednocześnie przeprowadzano selekcję do gazu lub obozu. Prawdopodobnie w końcu ten sposób został zaniechany ze względu na zamieszanie, wywoływane takim wydarzeniami, kiedy to na oczach rodziców wrzucano niemowlęta i dzieci do płonących ognisk. Ostatecznie taka metoda nie przyspieszała mordu. Stosowano z czasem auta ciężarowe, które dzieci, słabych, starych i umierających wywoziły wprost do dołów paleniskowych, gdzie Sonderkommando wrzucało ich do ognia.
Niektórzy świadkowie zeznają, że więźniowie przed spaleniem byli czymś oszałamiani – może cyklonem B w niedużej ilości lub innym środkiem oszałamiającym?
Na etapie końcowym nowo przywiezionych więźniów już nie gazowano na śmierć, ale doprowadzano długim czasem transportu bez jedzenia i wody do skrajnego otępienia i prowadzono do dołów paleniskowych, gdzie zwyczajnie popychano ich tylko w ogień.
Zagłada poprzez długi czas jazdy transportów z ludźmi nie była spowodowana przypadkiem, ale została wymyślona przez austriackiego nazistę, zastępcę Adolfa Eichmanna, Franza Novaka, za co ten został skazany przez sąd austriacki na 8 lat więzienia. Skazano go za spowodowanie śmierci ponad 400 tys. osób. Po 2 latach więzienia został ułaskawiony przez prezydenta Austrii53.
Problemem, który warto zbadać, jest używanie dwóch słów na określenie tego, co się potem z więźniami działo. Świadkowie używali: byli wywożeni do krematorium lub wywożeni do zagazowania. W Birkenau komory do zagazowywania były połączone z krematorium. Inaczej było to w Bunkrze 1 i 2, gdzie komory i miejsca do spalania ciał były od siebie oddalone.
Autorowi wydaje się, że używanie tych dwóch pojęć nie jest przypadkowe, ale określało też sposób zagłady. Szczególnie widać to przy wywożeniu więźniarek z tzw. Bloku Śmierci baraku 25 obozu w Birkenau, gdzie częściej jest używane dla określenia miejsca wywiezienia więźniarek przeznaczonych na zagładę „zostały wywiezione do krematorium”. Wszystko wskazuje, że rozróżniano czy więźniowie byli wywożeni do gazu, czy do krematorium.
Popiół i resztki kości były wywożone do Soły i Wisły, a według dokumentów zebranych w śledztwie – także sprzedawane od 1943 r. do zakładów chemicznych. Były również wykorzystywane do rozbudowy obozu KL Auschwitz-Birkenau. Jak między innymi zeznał więzień Michał Muszkiewicz:
„Na terenie obozu w Brzezince ja pracowałem przy roznoszeniu popiołu pozostałego ze spalenia ciał ludzkich, którym równaliśmy plac obozu w Brzezińce”54.
1Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Szlama Dragona, protokół przesłuchania, karty 4907-4923 z dn. 10 i 11.05.1945 r. , tom XXV ,karta 4911. W obozie od 7 grudnia 1942. Numer obozowy 80 359. W obozie pracował w Sonderkommandach obsługujących komory gazowe Bunkier 1 i 2 oraz w Birkenau.
2 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Marii Gątkiewicz , protokół przesłuchania, karty 4071-4073, z dnia 21.01.1974, tom XXI, karta 4073. W obozie od 11.07.1942, nr 8567, zwykły więzień, w obozie żadnych funkcji nie pełniła.
3 J.w.
4 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Stefanii Kuźdub, protokół przesłuchania, karty 4434- 4237 z dn. 24.06.1974, tom XXIII, karta 4435. W obozie od zimy 1942/1943 z więzienia w Kielcach. Numer obozowy 30 505.
5 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Anny Jania, protokół przesłuchania, karty 4172-4176 z dn. 11.02.1974, tom XI, karta 4175. W obozie od 27 kwietnia 1942 z Krakowa. Numer obozowy 6835.
6 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Andrzeja Rablina, protokół przesłuchania, karty 4812-4817 z dn. 10.01 .1979r., tom XXV karta 4816. W obozie od 18 lipca 1940. Numer obozowy 1410. Pracował w różnych komandach, między innymi w komandzie elektryków. W związku ze swoją pracą znał esesmanów z Oddziału Politycznego, naprawiał krematoria i urządzenia z nich, pracujące w Auschwitz I i w Auschwitz II-Birkenau.
7 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Haliny Zabłockiej, protokół przesłuchania, karty 5067-5069 z dn. 28.12.1966, tom XXVI, karta 5068. Do obozu przybyła 04.09.1943, nr 62326, nie pełniła żadnej funkcji.
8 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Janiny Marczewskiej-Zimoląg, protokół przesłuchania, karty 4469-4450 z dn. 05.07.1974, tom XXIII, karta 4472. W obozie od listopada/października 1943 z więzienia w Radomiu. Numer obozowy 72 288. Pracowała w magazynie żywnościowym.
9 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Zofii Szot, protokół przesłuchania, karty 4065-4070 z dnia 19.01.1974, tom XXI, karta 4068. Przybyła do obozu w dniu 13 marca 1943 z likwidowanego getta krakowskiego. Nie pełniła żadnych funkcji. Numer obozowy 38 411.
10 J.w.
11 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Łucji Stanisławskiej, protokół przesłuchania, karty 4061-4064, tom XXI, karta 4063. Zwykła więźniarka. Nie pełniła żadnej funkcji. Do obozu przybyła 29 lipca 1943. Numer obozowy 50 560.
12 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Haliny Zabłockiej, protokół przesłuchania, karty 5067-5069 z dn. 28.12.1966, tom XXVI, karta 5068. Do obozu przybyła 04.09.1943, nr 62326, nie pełniła żadnej funkcji.
13 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wandy Krakowskiej, protokół przesłuchania, karty 4988-4989 z dn. 19.01.1966, tom XXIV, karta 4988/2. Do obozu przybyła kwiecień 1943, z Łodzi, nie pełniła żadnej funkcji.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wiesław Kielara, protokół przesłuchania, karty 1986-1992 z dn.03.12.1969, tom X, karta 1988. Nr 290, w październiku 1942 przeniesiony do Birkenau i umieszczony na bloku 12, pracował jako pielęgniarz w szpitalu kobiecym, potem w męskim, pisarz.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Tadeusz Hołuja, protokół przesłuchania, karty 1969-1971 z dn.02.12.1969, tom X, karta 1970. W obozie od września 1942, czerwony trójkąt z literą „P”, nr 62837, należał do obozowego ruchu oporu.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Jadwigi Kolanowskiej, protokół przesłuchania, karty 1418-1419 z dn.10.12.1945, tom VIII, karta 1418. W obozie od 16.10.1943, praca w Aussenkommando (rozbijanie kamieni kilofem), po sześciu tygodniach zapadła na zdrowiu. Chora na malarię, tyfus plamisty, dur brzuszny, zapalenie płuc, gruźlicę, operacja na lewą nerkę, w szpitalu pozostała do wyzwolenia.
14 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Katarzyny Łaniewskiej, protokół przesłuchania, karty 4994-4999 z dn. 15.08.1966 r., tom XXV, karta 4999. Lekarz, wśród 1 tys. kobiet zaraz po przybyciu została skierowane do bloku 25 – tj. bloku śmierci.
15 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Łucji Stanisławskiej, protokół przesłuchania, karty 4061-4064 z dn. 15.08.1966, tom XXI, karta 4063. Zwykła więźniarka. Nie pełniła żadnej funkcji. Do obozu przybyła 29 lipca 1943. Numer obozowy 50 560.
16 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Kazimierza Frączka, protokół przesłuchania, karty 5045-5046 z dn. 02.11.1966, tom XXI, karta 5046. Kierownik bloku szpitalnego nr 32 w obozie BII e od 10.1943 do 05. 1944, potem sanitariusz.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Antoniego Skibińskiego, protokół przesłuchania, karty 4216-4216 z dn. 20.02.1974, tom XXII, karta 4216 /2. W obozie od 16 kwietnia 1944 z obozu na Majdanku. Numer obozowy – brak informacji.
17 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Anny Palarczyk, protokół przesłuchania, karty 5065 z dn. 13.12.1966, tom XXVI, karta 5065/2. Blokowa.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wacławy – Michaliny Paczuskiej, protokół przesłuchania, karta 2104 z dn. 29.05.1970, tom XI. Do obozu przybyła 24.08. 1943 z Pawiaka, nr 55850, przebywała w Brzezince, prace porządkowe na terenie obozu, potem na zewnątrz obozu, tzw. ausen.
18 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Łucji Stanisławskiej, protokół przesłuchania, karty 4061-4064 z dn. 19.01.1974, tom XXI, karta 4063. Zwykła więźniarka. Nie pełniła żadnej funkcji. Do obozu przybyła 29 lipca 1943. Numer obozowy 50 560.
19 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Joanny Wendel , protokół przesłuchania, karty 4091-4095 z dn. 19.04.1967, tom XXI, karta 4093. W obozie od kwietnia 1943 z Fortu VII w Poznaniu. Numer obozowy 39906. Pracowała przy pracach polnych i w komandzie tzw. weberei. Nie pełniła żadnych funkcji w obozie.
20 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Zofii Palińskiej, protokół przesłuchania, karty 5270-5274 z dn. 19.04.1972, tom XXVII, karty 5273, 5274. Do obozu przybyła 19.11.1943, z więzienia Stadelheim, z grupą 30 kobiet, nr 6899, nie pełniła żadnych funkcji.
21 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Łucji Stanisławskiej, protokół przesłuchania, karty 4061-4064, tom XXI, karta 4063. Zwykła więźniarka. Nie pełniła żadnej funkcji. Do obozu przybyła 29 lipca 1943. Numer obozowy 50 560.
22 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Ludwiki Marii Morawskiej, protokół przesłuchania, karty 4446-4450 z dn. 01.07.1974, tom XXIII, karta 4449. W obozie od 2 października 1943 z więzienia w Radomiu. Numer obozowy – brak informacji.
24 Akta śledztwa Ds. 38/67 znajdujących się w dyspozycji Oddz. KŚZpNP IPN w Krakowie, zeznania Anny Langer, protokół przesłuchania świadka, karty 109-109/2 z dnia 23.01.1964, tom X, świadek został przesłuchany przez policję Izraelską. ur. 17 kwietnia 1917, w Ujsoły koło Żywca, córka Jakoba Allweissa. W obozie od likwidacji getta krakowskiego (świadek mówi, że nastąpiło to jesienią 1942) do stycznia 1945. Potem do Auschwitz, Bergen-Belsen, Venusbergu w Saksonii i w końcu do Mauthausen. W Płaszowie pracowała w Buerstenbinderei, w magazynie odzieżowym i w kuchni, karta 109/2.
24 Akta śledztwa Ds. 38/67 znajdujących się w dyspozycji Oddz. KŚZpNP IPN w Krakowie, zeznania Jakuba Stendinga, odpis protokołu przesłuchania świadka, karty 543-570 z dnia 23.10.1945, tom III, karta 563.
25 Akta śledztwa s.78.2011. Zn., zeznania Anny Marii Żurowskiej, protokół przesłuchania, karty 5054-5056 z dn. 30.11.1966, tom XXVI, karta 5055. Szrajberka (pisarka, funkcja obozowa) w obozie romskim, sprzątaczka w pracowni dr. Mengelego.
Akta śledztwa s.78.2011. Zn., zeznania Haliny Plucińskiej, protokół przesłuchania, karty 4164-4668, tom XXI, karta 4167. W obozie od 1 kwietnia 1943, przetransportowana z Poznania, z Fortu VII. Numer obozowy nie czytelny. W obozie pracowała w biurze obozowym, gdzie prowadziła książkę ewidencyjną numerów i zgonów.
26 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wandy Mysłakowskiej, protokół przesłuchania, karty 5063 z dn. 13.12.1966, tom XXVI, karta 5063/2. W obozie od 28.04.1942, nr 6821, funkcje w obozie nie znane.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania dr. Vladimira Hanaka, protokół przesłuchania, karty 5331-5340 z dn. 11.05.1967, tom XXVII, karta 1053. Lekarz. Przybył do obozu z Terezina, działalność w podziemiu, od 08.05.1942 do 10.11.1942 pielęgniarz w Auschwitz I, od 10.11.1942 do 04.04.1943 tragarz trupów w bloku 28, Monowitz, od 04.04.1943 do 07.05.1943 blok 32 Birkenau B IIe pielęgniarz, 07.05.1943 do 28.09.1944 w Auschwitz I.
27 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Marii Dereń-Kończewskiej, protokół przesłuchania, karty 4213-4215 z dn. 19.02.1974, tom XXII, karta 4214, 4215. W obozie od 27 kwietnia 1942 z Krakowa. Numer obozowy 6815. „O faktach tych podawały mnie do wiadomości dwie Żydówki ze Słowacji, przy czym jedna miała na imię Katia. Żydówki te utrzymywały kontakt z osobami bezpośrednio zatrudnionymi przy spalaniu osób w krematoriach: Opowiadały one iż krematoria z powodu bardzo dużego napływu ludności żydowskiej przywożonej pociągami nie nadążają w paleniu, dlatego też ciała tych osób są spalane na przestrzeni. Mówiły również, że w obozie pozostała nieduża ilość gazu cyklonu, to gaz służył do uśmiercania osób mających być spalonymi, dlatego też gazem tym odurzano owe osoby. Twierdziły że w dołach palone są dzieci żywcem i fakt ten bardzo je oburzył. Sama stwierdziłam iż w tym okresie kominy krematoryjne dymiły dzień i noc, a nocami nad miejscami w których spalano ciała ludzkie na wolnej przestrzeni unosił się płomień z dymem albo sam płomień, który nie jednokrotnie był bardzo silny i oświetlał wokół przestrzeń tak jasno, że po prostu stawał się dzień. Słyszało się nieprzerwany krzyk dochodzący ze strony w której widziało się płomień. Powietrze było przesiąknięte zapachem pochodzącym ze spalanych ciał, w którym unosił się pyły popiołu”.
28 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Seweryna Podbioła, protokół przesłuchania, karty 4728 z dn. 23.05.1977, tom XXIV, karta 4728/2. W obozie od 20 lipca 1943, skąd – brak informacji. Numer obozowy – brak informacji.
29 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Kamili Drotarovej, protokół przesłuchania, karty 5092 - 5097 z dn. 02.02.1967 , tom XXVI, karta 5094. Do obozu przybyła w Maju 1944, z Węgier, z Mukaceva, miała numer (ale niewytatuowany), prosty więzień.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Romualda Ciesielska, protokół przesłuchania, karty 2167-2169 z dn. 29.09.1970, tom XI, karta 2168. Do obozu przybyła 14.12.1942 roku z więzienia Montelupich w Krakowie, nr 2784, strafkomando.
30 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Romana Piwowarczyka, protokół przesłuchania, karty 4898-4904 z dn. 14.10.1986, tom XXV, karta 4903, 4904. W obozie od 23 sierpnia 1943 Numer obozowy 137 739. Pracował głównie w komandzie elektryków obsługującej między innymi saunę i krematoria nr 3 i 4. Był świadkiem m.in. likwidacji obozu romskiego.
31 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania dr. medycyny Katarzyny Łaniewskiej , protokół przesłuchania, karty 4994 – 4999 z dn. 15.08.1966 , tom XXVI, karta 4999. W obozie od początku października 1943 Numer obozowy 64 200. W obozie pełniła funkcje lekarza w szpitalu w Birkenau dla kobiet.
32 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Ludwiki Wierzbickiej, protokół przesłuchania, karty 5060 - 5062, tom XXVI, karta 5062. Pielęgniarka w obozie romskim B IIe, pracowała na bloku 30 i opiekowała się dziećmi, potem blok 26 zakaźny, blok 22 chorzy na nomę.
33 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wandy Mysłakowskiej, protokół przesłuchania, karty 5063 z dn. 13.12.1966, tom XXVI, karta 5063/2. Do obozu przybyła 28.04.1942, nr 6821, funkcje w obozie nie znane.
34 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Marceliny Karsz, protokół przesłuchania, karty 5735 – 5737 z dn. 06.12.1972, tom XXIX, karta 5737. Do obozu przybyła kwiecień 1943 z Warszawy – Pawiak, nr 43563, od maja 1943 pracowała w Schreibstubie rewiru jako goniec i przy wypisywaniu aktów zgonów.
35 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Zofii Szot, protokół przesłuchania, karty 4065 – 4070 z dn. 19.01.1974, tom XXI, karta 4068. Przybyła do obozu w dniu 13 marca 1943 z likwidowanego getta krakowskiego. Nie pełniła żadnych funkcji. Numer obozowy 38 411.
36 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Tadeusz Hołuja, protokół przesłuchania, karty 1969-1971 z dn. 02.12.1969, tom X, karta 1970. W obozie od września 1942, czerwony trójkąt z literą „P”, nr 62837, należał do obozowego ruchu oporu.
37 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Marii Śmiałek, protokół przesłuchania, karty 4547 z dn. 07.05.1975, tom XXIII, karta 4547/2. W obozie od – brak inf. Numer obozowy – brak inf.
38 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Haliny Zabłockiej, protokół przesłuchania, karty 5067 - 5069 z dn. 28.12.1966, tom XXVI, karta 5068.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Irena Konieczna, protokół przesłuchania, karty 5009-5012 z dn. 06.09.1966, tom XXVI, karta 5012. lekarz w obozie kobiecym KL Auschwitz-Birkenau i akuszerka na bloku , która odmówiła Mengelemu zabijania niemowląt i przerywania ciąży.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Łucji Stanisławskiej, protokół przesłuchania, karty 4061-4064 z dn. 19.01.1974, tom XXI, karta 4063. Zwykła więźniarka. Nie pełniła żadnej funkcji. Do obozu przybyła 29 lipca 1943. Numer obozowy 50 560.
39 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Anatola Adamczyka, protokół przesłuchania, karty 1546-1549 z dn. 27.02.1968, tom VIII, karta 1548. W obozie od 28.11.1941 z siedziby Gestapo w Radomiu, transport 120 osób. Praca od listopada 1941 do stycznia 1942 przy regulacji rzeki Soły, od stycznia 1942 jako kreślarz (z zawodu inżynier) w Kommando-Baubűro.
40 Miklós Nyiszli, Orvos voltam Auschwitzban tłum. z j. węgierskiego Tadeusz Olszański Pracownia doktora Mengele. Wspomnienia lekarza z Oświęcimia, , Czytelnik 1966 str. 63-65. Węgierski lekarz anatomopatolog, w 1944. był w obozie przydzielony do pracy w ,,laboratorium" doktora Mengele. W obozie od 29 maja 1944. Numer obozowy A 8450. Zgodnie z nomenklaturą używaną przez część więźniów w czasie istnienia obozu, nie uwzględniającej istnienia krematorium w Auschwitz I-obóz główny. określa krematoria Auschwitz II-Birkenau cyframi: I, II, III, IV (obecnie nazywane: II, III, IV, V).
41 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wacławy Kędzierskiej, protokół przesłuchania, karty 4681-4684 z dn. 28.04.1977, tom XXIV, karta 4682. W obozie od 13 grudnia 1942. Z obozu w Zamościu. Numer obozowy 26 934.
42 J.w.
43 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Henryka Szymańskiego, protokół przesłuchania, karty 5253-5254 z dn. 24.02.1967, tom XXVII, karta 5253/2. Do obozu przybył 14.04.1944, z Majdanka, wraz z matką aresztowaną z ojcem za działalność w ruchu oporu, ojciec zginął w Majdanku, nr 183965, zwykły więzień.
44 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Wacławy Kędzierskiej, protokół przesłuchania, karty 4681-4684 z dn. 28.04.1977, tom XXIV, karta 4683. W obozie od 13 grudnia 1942. Z obozu w Zamościu. Numer obozowy 26 934.
45 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Stefani Perzanowskiej, protokół przesłuchania, karty 5726-5729 z dn. 25.10.1972 , tom XXIX, karta 5757. Przybyła do obozu z Majdanka ze szpitala w grupie 12 lekarzy i 50 pielęgniarek, nr obozowy 77368, była w obozie Auschwitz 10 miesięcy.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Reginy Teresy Krzyżanowskiej, protokół przesłuchania, karty 2095-2096 z dn. 14.04.1970, tom XI, karta 2095/2, tom XI karta 2095/2. W obozie od 13.05.1943, Warszaw – Pawiak, transport mężczyzn i kobiet, kobiet było 120 oraz kilkudziesięciu mężczyzn, nr obozowy 44719, zachorowała na tyfus, a potem na gruźlicę, chora do listopada 1943, potem pracowała jako pielęgniarka na bloku 11 chorych na choroby zakaźne – pęcherzyca, dur brzuszny i plamisty, pracowała tam do drugiej połowy grudnia 1943, potem prace polowe, od lutego 1944 znowu pielęgniarka, w sierpniu 1944 została przeniesiona razem z chorymi na odcinek B II e,(w marcu 1944 była na tzw. kursie pielęgniarskim w Auschwitz I na bloku 10.
Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Irena Konieczna, protokół przesłuchania, karty 5009 – 5012 z dn. 06.09.1966, tom XXVI, karta 5012. lekarz w obozie kobiecym KL Auschwitz- Birkenau i akuszerka na bloku , która odmówiła dr Mengele zabijania niemowląt i przerywania ciąży. W zeznaniach podaje innych świadków tych wydarzeń Bronisławę Misiorowską i Halinę Zabłocką.
46 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Reginy Teresy Krzyżanowskiej, protokół przesłuchania, karty 2095-2096 z dn. 14.04.1970, tom XI, karta 2095/2.
47 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Reginy Teresy Krzyżanowskiej, protokół przesłuchania, karty 2095-2096 z dn. 14.04.1970, tom XI, karta 2095/2.
48 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Stefani Perzanowskiej, protokół przesłuchania, karty 5726-5729 z dn. 25.10.1972 , tom XXIX, karta 5757. Brak informacji o dacie przybycia, z Majdanka ze szpitala w grupie 12 lekarzy i 50 pielęgniarek, nr obozowy 77368, była w obozie Auschwitz 10 miesięcy.
49 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Jadwigi Goss, protokół przesłuchania, karty 4432-4216 z dn. 21.06.1974, tom XXIII, karta 4432/2. W obozie od stycznia 1943 z więzienia Fordonie-Bydgoszcz. Numer obozowy 28 867.
50 Akta śledztwa S.78.2011. Zn., zeznania Jadwigi Mroczek , protokół przesłuchania, karty 4462-4465 z dn. 03.07.1974, tom XXIII, karta 4463. W obozie od 22 sierpnia 1943 z obozu w Bliżynie. Numer obozowy 55 039.
51 Akta śledztwa S.78.2011.Zn., zeznania Marii Żumańskiej, protokół przesłuchania, karty 2044-2046 z dn. 14.01.1970, tom XI, karta 2045 i 2046. W obozie od 18.01.1943 w Brzezince do dnia ewakuacji 18.01.1945, czerwony trójkąt z literą P, nr 29940, pisarz blokowy.
52 Miklós Nyiszli, Orvos voltam Auschwitzban tłum. z j. węgierskiego Tadeusz Olszański Pracownia doktora Mengele. Wspomnienia lekarza z Oświęcimia, , Czytelnik 1966 str. 125. Węgierski lekarz anatomopatolog, w 1944. był w obozie przydzielony do pracy w ,,laboratorium" doktora Mengele. W obozie od 29 maja 1944. Numer obozowy A 8450.
53 Berndt Rieger, Der Fahrdienstleiter des Todes, [wyd. pol. Zawiadowca Śmierci. Zaufany człowiek Eichmanna tłumaczenie Jan Okuniewski, wyd. Replika 2009].
54 Akta śledztwa S.78.2011.Zn., zeznania Michała Muszkiewicza, protokół przesłuchania, karty 4660-4464 z dn. 04.03.1977, tom XXIV, karta 4662. W obozie od listopad/grudzień 1942 z obozu w Zamościu. Numer obozowy brak inf.
