Tzw. hodurowcy zwalczani byli zarówno przez państwo, jak i hierarchów Kościoła rzymskokatolickiego. Mimo to, udało im się przetrwać zawieruchę wojenną i po 1945 r. wznowić działania w kraju, który tym razem stał się niemal jednolitym wyznaniowo. Krajowy PNKK, na skutek działań Urzędu Bezpieczeństwa oraz Urzędu ds. Wyznań, odłączył się od swojej centrali w USA po śmierci bp. Józefa Padewskiego w więzieniu na Rakowieckiej w 1951 r. i utworzył odrębny byt – Kościół polskokatolicki. Od 1958 r. związał się z nim Maksymilian Rode – aspirujący duchowny rzymskokatolicki, który zawiódł się na swoim macierzystym wyznaniu i dał się wplątać w grę władzy z Kościołem.
Ambicja ks. Maksymiliana Rodego
Maksymilian Rode urodził się 13 września 1911 r. w Rogoźnie, ok. 40 km od Poznania, w zaborze pruskim. Był synem Wincentego i Anny z domu Mroczyńskiej (podawane jest także nazwisko Muszyńska). Maturę zdał w 1930 r., następnie rozpoczął studia na Arcybiskupim Seminarium Duchownym (ASD) w Gnieźnie, a od 1932 r. naukę podejmował w ASD w Poznaniu. Święcenia kapłańskie otrzymał 15 czerwca 1935 r. z rąk metropolity poznańskiego abp. Walentego Dymka. Rok później obronił pracę magisterską na Uniwersytecie Jana Kazimierza we Lwowie. Mający zacięcie naukowe ks. Rode w 1937 roku na Uniwersytecie Warszawskim obronił pracę doktorską pt. Idea sprawiedliwej płacy, opublikowaną w 1939 r. w Poznaniu.
Podobnie jak inni duchowni katoliccy z tego okresu z Wielkopolski, związał się ze Stronnictwem Narodowym, wspierając jego działania. Po święceniach w 1935 r. został wikariuszem parafii w Swarzędzu, gdzie posługiwał do 1938 r. W latach 1938-1939 przebywał w Belgii, gdzie prowadził badania na Katolickim Uniwersytecie Lowańskim. Wybuch wojny przerwał tę pracę. Ks. Rode przebywał wówczas w kraju.
Pod koniec 1939 r. musiał wyjechać z Wielkopolski w obawie przed nasilającymi się, zwłaszcza wobec duchownych, represjami. Włączył się w działalność konspiracyjną, przede wszystkim publicystyczną i pisarską. Związał się z Organizacją Ziem Zachodnich „Ojczyzna” pełniąc funkcje kierownicze w Radzie Politycznej, Wydziale Kultury i Wychowania Narodowego, Wydziale Opieki i Spraw Społecznych, a także w Biurze Oświatowo-Szkolnym Ziem Zachodnich, gdzie powołał Kuratorium Wojenne dla Wielkopolski. Redagował pisma „Ojczyzny” m.in. „Kultura Polska” i „Polityka Społeczna”. Organizował ponadto Tajny Uniwersytet Ziem Zachodnich, dla którego napisał przysięgę studencką. Posługiwał się pseudonimami m.in. „Leon”, „Emil”, „Lew Rogoż”, „Romuald Mariańczyk”, „Marian Robotnik”, „Lech Wielkopolski”. Pod częścią z tych nazwisk publikował w prasie podziemnej.
Podczas Powstania Warszawskiego pozostał w stolicy, a po jego upadku trafił do obozu koncentracyjnego Oranienburg-Sachsenhausen, w którym przebywał do wyzwolenia przez Amerykanów w 1945 r.
Po zakończeniu wojny wrócił do Poznania. Został wykładowcą na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Poznańskiego (przemianowanego w 1955 r. na Uniwersytet im. Adama Mickiewicza), oraz aktywnie włączył się w odbudowę Archidiecezji, pełniąc rozmaite funkcje w kurii. Stał na czele katolickiego wydawnictwa „Kultura”, redagował czasopisma kurialne „Miesięcznik Katolicki” i „Wiadomości Duszpasterskie” a także „Głos Katolicki”. Pracował jako cenzor kościelny, radca, egzaminator, sędzia prosynodalny. Pełnił także funkcję profesora w Arcybiskupim Seminarium Duchownym oraz rolę nieformalnego „rzecznika kurii”, odpowiadając za jego kontakty ze światem zewnętrznym. Jednakże ambicje Rodego były zdecydowanie wyższe – marzyła mu się sakra biskupia, której to nie planowano mu przyznać.
Persona non grata
Rosnąca frustracja, a także konflikt, w który popadł ze swoim przełożonym abp. Walentym Dymkiem, doprowadziły do rezygnacji duchownego ze wszystkich stanowisk w 1952 r. Pozostał jedynie redaktorem naczelnym „Głosu Katolickiego”, który jednak został wkrótce przez kurię na polecenie Dymka zlikwidowany. Prawdopodobnie to przelało czarę goryczy. Jeden z funkcjonariuszy Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego w Poznaniu pisał:
„Z chwilą likwidacji „Głosu Katolickiego” przez kurię ks. Rode wypowiedział kurii wszystkie inne zajmowane stanowiska. […] Odtąd ks. Rode zaczął silnie działać przeciwko poczynaniom kurii, nawiązał kontakt z Urzędem ds. Wyznań w Warszawie. Tam uzgodniono dalsze wydawanie „Głosu Katolickiego” [został przekazany w ręce propaństwowego Stowarzyszenia PAX – dop. M.Sz.] już nie jako czasopisma kurialnego ale czasopisma katolickiego […] [Rode] pisze odtąd na łamach tej prasy postępowe artykuły, zalecane w niejednych przypadkach przez rząd. Kuria poznańska na czele z abp. Dymkiem traktuje ks. Rodego b. negatywnie i wstrzymała mu pobory zaległe”.
Ks. Maksymiliana Rodego usunięto także z funkcji rezydenta Parafii Archikatderalnej w Poznaniu w 1952 r., przenosząc go do Puszczykowa, gdzie przebywał w roku 1954 r. Sytuacja duchownego stawała się co raz trudniejsza, zaczął więc szukać kontaktów z „czynnikami partyjno-państwowymi”, coraz częściej spotykając się z pracownikami Urzędu ds. Wyznań, a także przedstawicielami Komitetu Wojewódzkiego PZPR w Poznaniu. Poziom frustracji ks. Rodego osiągnął apogeum, kiedy w sierpniu 1956 r. wystąpił ze stanu kapłańskiego i wziął ślub. Postawiony został w niezwykle trudnej sytuacji – w łonie Kościoła rzymskokatolickiego, z którym związany był całej życie, stał się persona non grata. Został bez środków do życia i bez perspektyw.
Stał na czele katolickiego wydawnictwa „Kultura”, redagował czasopisma kurialne „Miesięcznik Katolicki” i „Wiadomości Duszpasterskie” a także „Głos Katolicki”. Pracował jako cenzor kościelny, radca, egzaminator, sędzia prosynodalny. Pełnił także funkcję profesora w Arcybiskupim Seminarium Duchownym.
Wówczas w sukurs przyszedł I sekretarz KW PZPR Wincenty Kraśko, oferując mu pracę w telewizji. Jednocześnie w Urzędzie ds. Wyznań i Służbie Bezpieczeństwa rozpoczęto operację, która miała na celu umieścić Maksymiliana Rodego w nowopowstałym Kościele polskokatolickim. Ten związek wyznaniowy miał służyć, jak się władzom wydawało, do wewnętrznego rozbijania Kościoła rzymskokatolickiego. Wszystkie urazy, których Rode doświadczył ze strony swoich dawnych przełożonych, mógłby teraz pomścić w ramach działalności przeciwko nim.
W latach 1948-1956 trwała regularna i planowana walka z religią, polegająca na niszczeniu życia religijnego, rozbijana wewnętrznych struktur Kościołów i związków wyznaniowych, a także masowe podporządkowywanie tych struktur władzy. Nie ominęło to także PNKK, który na skutek działań UB i Urzędu ds. Wyznań dokonał autokefalizacji, czyli uniezależnienia się od swojej centrali w USA i utworzenia odrębnego bytu – Kościoła polskokatolickiego.
Wyszukiwał opuszczone majątki na terenach diecezji, tworząc sztucznie rosnącą liczbę wiernych zainteresowanych nauką jego Kościoła.
Wspólnota ta jawiła się początkowo jako przeciwwaga dla Kościoła rzymskokatolickiego, której można było użyć do wewnętrznego niszczenia tego pierwszego. Zaplanowane jednak przez UB, a następnie SB i UdsW działania – utworzenie kolegiatu i próby ręcznego sterowania polskokatolikami – nie sprawdziły się. Wówczas to podjęto decyzję o nakłonieniu Maksymiliana Rodego do objęcia funkcji biskupa naczelnego tej wspólnoty. 20 września 1957 r. na polecenie UdsW udał się do Warszawy, gdzie odbył z rozmowę z dyrektorem Janem Lechem, który polecił mu wstąpienie do Kościoła polskokatolickiego, gdzie zostanie biskupem.
Szybko Rode przekonał się do pomysłu urzędników wyznaniowych i już w 1958 r. objął stanowisko wikariusza generalnego kurii. Rozpoczął też pracę w czasopismach kościelnych, przede wszystkim „Posłannictwie” oraz nowopowołanej Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej, która powstała z wyodrębnienia Wydziału Teologii Ewangelickiej ze struktur Uniwersytetu Warszawskiego. ChAT stała się kuźnią kadr kościołów nierzymskokatolickich.
Zrobimy w naszym otoczeniu tyle, ile będzie chciał Urząd ds. Wyznań…
Pół roku po objęciu stanowiska wikariusza generalnego, na IV Synodzie Kościoła Polskokatolickiego, 16 czerwca 1959 r., Rode został wybrany biskupem i zwierzchnikiem Kościoła. Potwierdzenie swojej funkcji otrzymał 5 lipca, kiedy to w Katedrze Starokatolickiej (do której to wspólnoty zalicza się również Kościół polskokatolicki) w Utrechcie otrzymał sakrę z rąk pierwszego biskupa PNKK Leona Grochowskiego, arcybiskupa Utrechtu Andreasa Rinkela i biskupa Berna Kościoła Chrześcijańskokatolickiego Ursa Küryego. Ambicje Rodego zostały tymczasowo zaspokojone.
Biskup Maksymilian Rode aktywnie włączył się w próby rozwoju organizacyjnego i finansowego wyznania, na którego czele stanął. Za wszelką cenę chciał pomniejszyć stan majątkowy Kościoła rzymskokatolickiego:
„Zrobimy w naszym otoczeniu tyle, ile będzie chciał Urząd ds. Wyznań i jeśli dadzą nam pieniądze, to my pokażemy jak można zrobić szum dookoła Kościoła polskokatolickiego w ciągu 3 miesięcy. Przeciągniemy w sposób spokojny i rzeczowy nie tylko wiernych, ale i księży, ale do tego są potrzebne pieniądze. Jeśli pieniędzy nie będzie, to nic nie zrobimy”.
Rode wierzył, że dzięki swoim umiejętnościom organizacyjnym jest w stanie wzmocnić pozycję Kościoła polskokatolickiego i realizować politykę Urzędu ds. Wyznań. Za pośrednictwem Urzędu oraz aparatu bezpieczeństwa państwa, włączał się w konflikty duchownych rzymskokatolickich z ich przełożonymi, próbował przeciągnąć do swojego Kościoła zbuntowanych księży wraz z ich parafiami i budynkami.
Biskup Naczelny Kościoła Polskokatolickiego tak mocno uwierzył w swoją rolę w kreowaniu polityki wyznaniowej w PRL, że przyjął – za zgodą Urzędu ds. Wyznań – tytuł „Prymasa”.
Ponadto wyszukiwał opuszczone majątki na terenach diecezji, tworząc sztucznie rosnącą liczbę wiernych zainteresowanych nauką jego Kościoła. Miało to na celu zwiększyć dopływ gotówki ze strony Funduszu Kościelnego. Przy przejęciu przez Rodego władzy nad Kościołem polskokatolickim liczba parafii wynosiła 57 placówek i ponad 20 tys. wiernych. W ostatnim roku jego urzędowania liczba ta wzrosła prawie dwukrotnie – wyliczano, że było blisko 91 placówek. Po 1965 r. liczby te zostały zweryfikowane i radykalnie zmniejszone.
Biskup Naczelny Kościoła Polskokatolickiego tak mocno uwierzył w swoją rolę w kreowaniu polityki wyznaniowej w PRL, że przyjął – za zgodą Urzędu ds. Wyznań – tytuł „Prymasa”, który miał zrównać go w pozycji z kard. Stefanem Wyszyńskim. Przeniósł także swoją kancelarię na ulicę Miodową, gdzie znajdowało się biuro kard. Wyszyńskiego. Rode, na skutek swoich decyzji z lat ubiegłych objęty de facto suspendowaniem, ale pozostający w stanie duchownym (nawet mimo ślubu) został za ten czyn przeniesiony przez kard. Wyszyńskiego do stanu świeckiego.
Wszystkie działania podjęte przez „Prymasa” nie przyniosły jednak skutków założonych zarówno przez niego, jak i Urząd ds. Wyznań. W 1963 r. Rode zaczął chorować, ponadto w łonie Kościoła polskokatolickiego rosła wobec niego bardzo silna opozycja. Zdając sobie z tego sprawę, próbował szukać kontaktów ze swoim macierzystym wyznaniem. Jak podaje kard. Wyszyński w swoich „Pro Memoria”:
„[ks. Rode] Szuka drogi pojednania z Kościołem kat[olickim] ale jest obstawiony przez UdsW i nie ma swobody działania. Boi się utracić dochody. Ocena ks[iędza Jakuba Gawrycha – dop. M.Sz.] z Żonia: jest w ciężkiej sytuacji, przyznaje, że źle zrobił, chce naprawić szkody wyrządzone Kościołowi i dane zgorszenie. Jeśli choroba nie będzie go przyciskać, będzie szukał pojednania; jeżeli stan zdrowia się poprawi – może jeszcze zwlekać. […] Gotów jestem przyjąć jego powrót, ułatwić mu wszystko, zapewnić środki bytowania i leczenia jemu osobiście”.
Stan zdrowia „Prymasa” Rodego się poprawił, więc chęć powrotu do prawowitego wyznania zmalała. Jednocześnie buntujące się wobec niego duchowieństwo polskokatolickie spowodowało, że został odsunięty od wszystkich funkcji w Kościele. Wpływ na to miała megalomania „Prymasa”, brak zrozumienia trudnej sytuacji księży polskokatolickich oraz torpedowanie prób oddolnej naprawy Kościoła. Przedstawiono dwadzieścia zarzutów wobec biskupa, z czego dziewiętnaście dotyczyło przesadnej tytulatury oraz przyjmowania hołdów od innych.
W związku z tym grupa duchownych, z odsuniętym wcześniej biskupem Julianem Pękalą, udała się do UdsW, aby uzyskać zgodę na odsunięcie Rodego od kierowania Kościołem. Stało się to 1 listopada 1965 r. Rodemu pozostawiono jedynie funkcje tytularne, nie kierował już żadną komórką Kościoła – pozostał profesorem na ChAT i kierownikiem Sekcji Starokatolickiej, funkcję tę pełnił niemal do śmierci. Zmarł 6 lipca 1999 r.
