Na początku następnej dekady przeniosła się do Warszawy, gdzie kontynuowała naukę w szkole baletowej. W stolicy pracowała w Teatrzyku Cyganeria, Teatrzyku Kameralny, a od 1937 r. w Cyruliku Warszawskim. Właśnie tam, występując w rewii wiosennej pt. „Słońce w Cyruliku”, poznała swojego drugiego męża – satyryka, pisarza, poetę Jerzego Jurandota (pierwszy mąż artystki zmarł na gruźlicę).
Dyrektor Cyrulika, Fryderyk Járosy, planował we wrześniu 1939 r. otworzyć nowy teatr przy ul. Marszałkowskiej pod nazwą „Figaro”, a Stefanię zatrudnić tam w charakterze konferansjerki. Plany te jednak pokrzyżowała II wojna światowa.
Uciec z getta
Podczas wojny, w 1940 r., Jurandotowie trafili do warszawskiego getta, w którym – mimo trudnych warunków materialnych – nie zaprzestali pracy teatralnej. Stefania w tym czasie występowała m.in. na deskach Teatru Femina.
W lipcu 1942 r. do getta przedostał się Wacław Jasiński, który przed wojną pracował w Cyruliku jako elektryk. Przekazał on Jurandotowi listy od siostry Zofii oraz Járosyego, w których informowali go o sytuacji za murem i masowym mordowaniu Żydów w obozach, a także zalecali niezwłoczną ucieczkę.
Stefania wspominała:
„Już od 22 lipca 1943 [sic!], czyli od pierwszego dnia likwidacji getta, pan Wacek, korzystając z munduru, krążył między Járosym a skazaną dzielnicą: przekazywał adresy, gdzie mieli się zgłosić ci z przyjaciół, którym uda się uciec na »aryjską« stronę […]. Pan Wacek chodził tam i z powrotem, za każdy razem narażając się na śmierć. […] już tego tragicznego 22 lipca przyszedł z wiadomością otrzymaną od kolejarzy, że od kilku dni jadą pociągi do Treblinki, gdzie nie ma nic oprócz kominów, że zlikwidowano już małe miasteczka, a od dziś krematorium czeka na Warszawę. On pierwszy przyniósł tę wiadomość, która rozeszła się błyskawicznie i uratowała najmniej kilkaset osób”1.
Pierwsza getto opuściła Stefania. Jerzemu udało się to dopiero za drugim razem – prawdopodobnie w sierpniu 1942 r. Po ucieczce ukrywali się m.in. u Janiny Rechtleben-Wojciechowskiej czy w domu Zofii i Gabriela Kijkowskich w podwarszawskich Gołąbkach.
„Najważniejszym z niezawodnych adresów Fryderyka [Járosyego] był pewien mały domek w Gołąbkach pod Warszawą. Należał do Zofii i Gabriela Kijowskich, naszych drogich przyjaciół. Każdy, kto zapukał do ich drzwi z imieniem Fryderyka (wówczas Franciszka) na ustach, natychmiast był nie tylko bezinteresownie przyjmowany, ale jeszcze żywiony z ubogich kieszeni Gabriela”
– pisała Stefania Grodzieńska2.
Dalsze życie
W 1944 r. Stefania przedostała się do Lublina, w którym została spikerką radia. Tam odnalazł ją mąż, z którym wyjechała do Łodzi, gdzie współorganizował Teatr Syrena, a następnie do Warszawy.
Po wojnie Grodzieńska pisała felietony do „Szpilek”, „Przekroju”, „Expressu Wieczornego” i radia. Tworzyła teksty piosenek, skecze i monologi, m.in. dla Hanki Bielickiej, Kaliny Jędrusik i Ireny Kwiatkowskiej. Pracowała w Polskim Radiu oraz w redakcji rozrywki Telewizji Polskiej. Opublikowała zbiory felietonów, powieść „Wspomnienia chałturzystki” oraz kilka książek wspomnieniowych i biograficznych.
Stefania Grodzieńska-Jurandot od 1968 r. była inwigilowana przez Służbę Bezpieczeństwa w ramach kwestionariusza ewidencyjnego krypt. „Grodzień”. Podstawą do rozpoczęcia rozpracowania były dokumenty operacyjne, z których wynikało, że Stefania
„w okresie agresji Izraela na państwa arabskie w czerwcu 1967 r. aktywnie propagowała swoje poglądy syjonistyczne. W marcu 1968 r. popierała wrogie wystąpienia pewnej części młodzieży akademickiej”.
Sprawę formalnie zamknięto w październiku 1974 r.
Ostatnie lata Stefania Grodzieńska spędziła w Domu Artystów Weteranów Scen Polskich w Skolimowie. Zmarła 28 kwietnia 2010 r. Została pochowana obok męża na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
1 Cyt. za: S. Grodzieńska, „Urodził go »Niebieski Ptak«, Łódź [b.d.], s. 35.
2 Cyt. za: S. Grodzieńska, „Urodził go »Niebieski Ptak«, Łódź [b.d.], s. 36.
