Nasuwa się pytanie, dlaczego właśnie Białystok? Trudno uzyskać jednoznaczną odpowiedź. Wydaje się że do wyboru miasta przyczynił się ówczesny I sekretarz KW PZPR Zdzisław Kurowski, który miał bardzo dobre kontakty z kierownictwem partii w Warszawie. Dodatkowym argumentem, który przemawiał za Białymstokiem, był fakt, że białostoccy producenci rolni osiągnęli lepsze wyniki produkcyjne od producentów rolnych z reszty kraju. Zdaniem II sekretarza KW, Władysława Juszkiewicza, najważniejszym argumentem przemawiającym o przyznaniu Białemustokowi obchodów Dożynek Centralnych były dokonania ostatnich lat w zakresie rozwoju gospodarczego.
Przygotowania
W ramach przygotowań miasto zmieniło się na lepsze, co możemy zaobserwować nawet w dniu dzisiejszym. Powstał węzeł komunikacyjny u zbiegu ulic Gagarina, Hetmańskiej i Zwycięstwa. Władze miasta zostały również zmuszone do przebudowy stadionu Gwardii, który został oddany do użytku w 1971 roku. Na trasie, którą miał poruszać się Edward Gierek, władze zarządziły remonty budynków, jednak tylko od strony ulicy – tyły budynków nadal zostawały nieremontowane. Ponadto została zmodernizowana droga z Białegostoku do Warszawy.
Argumentem, który przemawiał za Białymstokiem, był fakt, że białostoccy producenci rolni osiągnęli lepsze wyniki produkcyjne od reszty kraju.
1 września do Białegostoku przyjechał Edward Gierek i Piotr Jaroszewicz z małżonkami, a następnego dnia rano odwiedzili starostów dożynek. Starościną została Wiera Martynowicz, która była członkinią Egzekutywy PZPR w powiecie. Do Gołdapi przyjechała 12 maja 1958 roku z Reduty. Miała trzy córki w wieku szkolnym. Przez współpracowników z PGR-u była uznawana za osobę sumienną i odpowiedzialną. Dodatkową cechą, na jaką wskazywał dziennikarz, była jej zdolność do zjednywania sobie ludzi dla osiągnięcia wspólnego celu. Nie kwestionując zalet starościny powinniśmy mieć świadomość, że takie było zadanie ówczesnej prasy partyjnej – przedstawienie działaczki PZPR, nawet niższego szczebla, jako osoby bez skazy.
Starostą dożynek został 42-letni rolnik indywidualny ze wsi Jabłonowo-Wypychy. Jan Jabłonowski został starostą za osiągnięcia w produkcji rolnej, zdaniem dziennikarza sprawiał wrażenie osoby, która traktuje wykonywane obowiązki jako misję. W swojej pracy korzystał z pomocy fachowej literatury i czasopism rolniczych. Dodatkowo był członkiem zespołu konsultacyjnego KW PZPR, a tuż przed dożynkami został odznaczony Srebrnym Krzyżem Zasługi. Przed uroczystościami władze wybudowały mu nowoczesną chlewnię i zaopatrzyły w najlepsze rasy trzody chlewnej. Sprawą oczywistą jest też, że starosta miał być także postrzegany jako wzór cnót.
Jeszcze przed rozpoczęciem głównych uroczystości przedstawiciele władz państwowych spotkali się z rolnikami i pracownikami rolnymi, by wręczyć im przyznane przez Radę Państwa odznaczenia za osiągnięcia w rolnictwie. Wręczono 36 różnych odznaczeń dla przedstawicieli rolnictwa z całego kraju.
Przemówienie Jaroszewicza
Centralne uroczystości dożynkowe odbyły się na stadionie Gwardii, który na potrzeby wydarzenia został przebudowany i mógł pomieścić 30 tysięcy osób na widowni. Na trybunie honorowej zasiedli: Edward Gierek, Piotr Jaroszewicz, Henryk Jabłoński (przewodniczący Rady Państwa), Zdzisław Kurowski (I sekretarz KW PZPR), członkowie Biura Politycznego, działacze partii współrządzących, wśród przybyłych gości znaleźli się również delegaci z ZSRR.
Pierwszemu sekretarzowi dożynkowy bochen chleba, który był symbolem dobrobytu, dostatku, urodzaju, owocu i trudu, jaki polscy rolnicy włożyli w swoją pracę, przekazali starosta i starościna dożynek.
Jeszcze przed rozpoczęciem głównych uroczystości przedstawiciele władz państwowych spotkali się z rolnikami i pracownikami rolnymi, by wręczyć im przyznane przez Radę Państwa odznaczenia za osiągnięcia w rolnictwie.
W trakcie uroczystości przemówienie wygłosił premier Piotr Jaroszewicz, który to „podziękował z całego serca” rolnikom i ich rodzinom, członkom kółek rolniczych, spółdzielni produkcyjnych oraz pracowników PGR. Szczególne podziękowania złożył kobietom, zauważając ich role w społeczeństwie. W swoim przemówieniu premier podkreślił również ważną rolę młodzieży wiejskiej, która wzięła udział w akcji „Każdy kłos na wagę złota”. W zbiorze plonów aktywny udział mieli też żołnierze.
Województwo białostockie w porównaniu do poprzedniego roku zanotowało wyższe plony. Dobre wyniki rolników przynosiły splendor, który spływał na władze wojewódzkie partii, a (w jakiejś niewielkiej części) także na miasto.
Wpływ na lepsze wyniki produkcji rolnej w 1973 roku miało jakoby kilka czynników: po pierwsze – znacznie lepsze warunki atmosferyczne, po drugie – postępująca (przynajmniej według oficjalnych danych) mechanizacja, wynikająca z założeń planu pięcioletniego, który zakładał też dalszą elektryfikację i meliorację gruntów uprawnych.
Komunistyczna propaganda wskazywała rolników indywidualnych jako „tych gorszych”. Została więc zauważona negatywna rola właścicieli rolnych, którzy nie osiągnęli nawet 20 q, a za główną przyczynę tego podaje się oporność tych rolników wobec nowoczesnych form uprawy roli.
Premier Piotr Jaroszewicz opatrzył to takim komentarzem:
„Ziemia musi być dobrze wykorzystana przez każdego rolnika, gdyż bez względu na system własności zawsze stanowiła i stanowi wspólne dobro całego narodu”.
Ponadczasowym problemem z jakim stykała się polska wieś, było starzejące się społeczeństwo, które nie zawsze mogło liczyć na zastępowalność pokoleń. Władze marzyły, by grunty, które nie były uprawiane, nadal przynosiły plony – wprowadziły więc możliwość przekazania ziemi na rzecz PGR, spółdzielni produkcyjnej lub kółka rolniczego, które dalej uprawiały te grunty, tym samym zwiększając obszar uprawny pod egidą państwa.
Do największych wyzwań gospodarki Jaroszewicz zaliczył racjonalny wzrost produkcji produktów pochodzenia zwierzęcego. Realizacja tego postulatu spotykała się z wieloma utrudnieniami, największym były niedostateczne obszary uprawne, co rzutowało na niewystarczającą ilość pasz i zmuszało władze do importu komponentów białkowych i pasz z zagranicy. Wprawdzie w rejonie Wizny powstał wielkopowierzchniowy kompleks łąkowy, jednak nie zaspokajał on w całości zapotrzebowania na pasze w województwie białostockim.
Następnym problemem, z jakim jakoby spotykało się rolnictwo, był stosunkowo krótki okres wegetacji roślin. Ważkim aspektem była niekompetencja pracowników rolnych. Wprawdzie władze kładły nacisk na kompetencje i wykształcenie kierowników np. PGR, jednak pracownicy „polowi” niekoniecznie byli wykształceni, co znacząco wpływało na efektywność zbiorów. Ostatnim problemem było lekceważące podejście pracowników do swoich obowiązków. Władze starały się wywrzeć nacisk na pracowników, jednak nie miały odpowiednich instrumentów, by osiągnąć zamierzone skutki.
Następnie w swoim przemówieniu premier zwrócił uwagę na rolę rolników i pracowników rolnych – rolę, którą mają do spełnienia nawet po Święcie Plonów. Zaznaczył, że dożynki nie są definitywnym zakończeniem okresu upraw i zbiorów, gdyż zostały jeszcze wysiewy ozimin, zbiory owoców i warzyw, oraz wykopki. Władze państwowe kładły nacisk na poziom kształcenia rolników przez system oświaty który miał kształcić coraz lepszych fachowców. Systematyczny rozwój rolnictwa skutkował wzrostem poziomu życia na wsi poprzez budowanie szkół wiejskich w których kładziono szczególny nacisk na kształcenie w kierunku rolniczym.
* * *
Dożynki Centralne były najważniejszym wydarzeniem okresu, czym przyćmiły inne istotne momenty w dziejach miasta. Białostockie obchody zapoczątkowały coroczne uroczystości dożynkowe w całym kraju. Można śmiało pokusić się o stwierdzenie, że było to swoiste „5 minut” Białegostoku, który zwrócił na siebie uwagę całego kraju. Jednocześnie przemówienie komunistycznego premiera podczas dożynek odzwierciedlało ówczesną rzeczywistą pozycję miasta. Postrzegano je jako ważny ośrodek, wokół którego koncentrowała się produkcja rolnicza.
