Ofiarami zbrodni pomorskiej 1939 r. byli przedstawiciele polskiej inteligencji, rolników, robotników, rzemieślników, Żydów i osoby chore psychicznie. Kolejnym działaniem władz okupacyjnych były wysiedlenia ludności nienadającej się do germanizacji, przeważnie do Generalnego Gubernatorstwa lub (w mniejszym zakresie) na roboty przymusowe do Niemiec czy też na badania rasowe w obozie Urzędu Rasy i Osadnictwa SS w Łodzi, i sprowadzenie na ich miejsce Niemców z krajów zamieszkałych przez mniejszość niemiecką, jak np. Litwa czy Rumunia. Usprawnieniu procesu wysiedleń służyły obozy przesiedleńcze, w tym największy na Pomorzu obóz w Potulicach koło Nakła oraz toruńska „Szmalcówka” i obóz w bydgoskiej Smukale.
Obóz w dawnym majątku ziemskim
Obóz w Potulicach k. Nakła zaczął funkcjonować w listopadzie 1940 r. na terenie pałacu i zabudowań gospodarczych byłych właścicieli majątku ziemskiego, których ostatnia właścicielka Aniela Potulicka zmarła w 1932 r. Jesienią 1940 r. pałac został wydzierżawiony Centrali Przesiedleńczej w Gdańsku z siedzibą w Gdyni, która postanowiła utworzyć w nim obóz zbiorczy dla wysiedlanej z Pomorza ludności polskiej. Obóz pierwszych więźniów przyjął 4 lutego 1941 r.
Usprawnieniu procesu wysiedleń służyły obozy przesiedleńcze, w tym największy na Pomorzu obóz w Potulicach koło Nakła oraz toruńska „Szmalcówka” i obóz w bydgoskiej Smukale.
Pierwszym komendantem został mianowany SS-Hauptsturmführer Waldemar Tennstaedt. Podlegali mu wartownicy, oddział konwojowy, personel administracyjny. Na początku funkcje wartowników pełnili członkowie Policji Pomocniczej, do której należeli miejscowi volksdeutsche. W lutym 1941 r. zastąpiono ich funkcjonariuszami Policji Ochronnej.
W połowie marca 1941 r. wstrzymane zostały wysiedlenia do GG. Jednak w związku z nieustającym przyrostem Niemców bałtyckich i besarabskich, w dalszym ciągu usuwano polskich mieszkańców z domów i gospodarstw. W ramach tzw. wysiedleń wewnętrznych ludzi kierowano do innych polskich rodzin. Wysiedlenia wewnętrzne także odbywały się za pośrednictwem obozów.
Latem 1941 r. wydział administracyjny Centrali Przesiedleńczej podjął decyzję o rozbudowie obozu w Potulicach. Do prac budowalnych przystąpiono w październiku 1941 r. Dnia 1 września 1941 r. komendant największego obozu w regionie Pomorza Gdańskiego w Stutthofie, Max Pauly, został odkomenderowany pod rozkazy inspektora Policji Bezpieczeństwa i Służby Bezpieczeństwa w Gdańsku Helmuta Willicha, który powierzył mu nadzór i kierownictwo nad obozami Centrali Przesiedleńczej w Potulicach, Toruniu i Smukale. Ze Stutthofu pochodził cały personel i straż obozowa, funkcjonariusze SS.
Gehenna 25 tysięcy ludzi
Od początku września 1941 r. zmieniał się charakter obozów przesiedleńczych. Odtąd przybrały one charakter stałych obozów pracy, podporządkowanych wychowawczemu obozowi pracy w Stutthofie, przyjmujących także więźniów karnych. Ten stan rzeczy trwał do stycznia 1942 r., kiedy zmienił się status obozu w Potulicach, który stał się obozem macierzystym w stosunku do „Szmalcówki” i obozu w Smukale. Nie zmienił się jego charakter i nadal funkcjonował jako obóz karny dla Polaków, którzy dopuścili się różnego typu przestępstw oraz przyjmował wysiedleńców z całego okręgu pomorskiego. W styczniu 1942 r. wszyscy członkowie obozowej administracji wrócili do Stutthofu.
W połowie marca 1941 r. wstrzymane zostały wysiedlenia do GG. Jednak w związku z nieustającym przyrostem Niemców bałtyckich i besarabskich, w dalszym ciągu usuwano polskich mieszkańców z domów i gospodarstw.
W marcu 1942 r. – podobnie jak w obozach koncentracyjnych, została wprowadzona funkcja Ordnugsführera (porządkowy), kapo i hauptkapo, które pełnili więźniowie. Powstał także oddział Referatu Specjalnego Sicherheitsdienst(Służby Bezpieczeństwa), którego zadanie polegało m.in. na przeprowadzaniu selekcji rasowych wśród więźniów.
W 1943 r. ustały wysiedlenia oraz zlikwidowano obozy w Toruniu i Smukale.
Od 15 sierpnia do 8 września 1944 r. zwalniano z obozu w Potulicach dzieci oraz osoby stare i chore. W tej postaci obóz funkcjonował do oswobodzenia przez Armię Czerwoną w dn. 21 stycznia 1945 r. Przez obóz w całym okresie istnienia przewinęło się ok. 25 tys. osób. Wśród 1297 zmarłych w obozie potulickim było aż 767 dzieci. Badania nad śmiertelnością w niemieckim obozie w Potulicach trwają, w związku z tym podane liczby nie są ostateczne.
Między pracą przymusową a celowym wyniszczaniem
Ze względu na strukturę organizacyjną, warunki życia i stosowane kary obóz w Potulicach nie różnił się od obozów koncentracyjnych. W obozie obowiązywał regulamin, który przewidywał dla więźniów surowe kary porządkowe, jak służba karna i kary dyscyplinarne, jak areszt czy umieszczenie w obozie koncentracyjnym.
Wobec więźniów stosowano przemoc fizyczną z powodu najmniejszych przewinień. Przebywający w obozie byli bici, kopani, wrzucani do karceru, głodowali. Wielu więźniów w ten sposób straciło życie. Znęcanie się było często rozrywką dla wartowników. Formą represji był także zakaz kontaktów ze światem zewnętrznym, poza dostarczaniem ocenzurowanej korespondencji. Więźniów eksploatowano jako darmową siłę roboczą. Przede wszystkim pracowali na terenie obozu, aby zapewnić jego sprawne funkcjonowanie (kuchnia, ogród, magazyny, szpital). Więźniowie uczestniczyli w rozbudowie obozu. Na terenie działały też warsztaty rzemieślnicze, które realizowały zamówienia dla klientów spoza obozu. Z pracy więźniów korzystały przedsiębiorstwa państwowe i prywatne, przede wszystkim Fabryka Skrzydeł Samolotowych Hansenwerke z Piły i Zakłady Futrzarskie Schultza z Gdańska.
Osoby, które stanęły przed sądem za popełnione w obozie w Potulicach czyny przestępcze, nie stanowiły licznego grona.
Na początku 1942 r. zdecydowano o kierowaniu dzieci i młodzieży w wieku od 13 roku życia do pracy w obozie, jak i poza jego terenem. Nieletnich zatrudniano w przedsiębiorstwach obozowych, przede wszystkim w warsztatach futrzarskich. Także młodsze dzieci od 6 do 12 roku życia zmuszano do zbierania w lesie jagód, grzybów, pokrzyw lub chrustu oraz wykorzystywano też do prac porządkowych w obozie. Stworzono dla nich komando pracy, które nadzorował esesman. W grupie panowała surowa dyscyplina. Za wszelkie jej naruszenie groziły kary, jak np. bicie, klęczenie na sosnowych szyszkach, zamykanie w karcerze.
W okresie od 5 listopada 1943 r. do 8 września 1944 r. w Potulicach funkcjonował podobóz (Ostjugendbewahrlager Lebrechtsdorf) dla młodocianych więźniów, którymi były dzieci z rejonu Smoleńska i Witebska w Związku Sowieckim skierowane z Auschwitz na kwarantannę po przebytym tyfusie. Dzieci te przybyły do Potulic w liczbie 542 we wrześniu i październiku 1943 r. W sierpniu 1944 r. do Potulic trafiły transporty młodocianych więźniów z Katowic, Rybnika, Łodzi, Gdańska i Bydgoszczy. W Potulicach przebywała również grupa dzieci z Czeladzi, Trzebini i Sosnowca. Łącznie liczyła ona prawdopodobnie 139 osób. Przeprowadzano na nich szczegółowe badania i pomiary zmierzające do ustalenia ich nordyckiego pochodzenia.
* * *
Po wojnie zarówno polski, jak i zachodnioniemiecki wymiar sprawiedliwości badał zbrodnie i próbował ukarać sprawców. Osoby, które stanęły przed sądem za popełnione w obozie w Potulicach czyny przestępcze, nie stanowiły licznego grona. Należą do niego Polacy, wyznaczeni przez załogę obozu do pełnienia funkcji kapo. Kary nie wymierzono żadnemu z przedstawicieli niemieckiego dowództwa obozu.
