Gdy w 1942 r. – a więc w czasie II wojny światowej, w momencie gdy Polska była okupowana – Światowy Związek Polaków Zagranicą adresował do polskich uchodźców politycznych wydaną w Londynie książkę pt. Sprawa polska. Pytania i odpowiedzi, która miała pomóc Polakom w rozmowach z obcokrajowcami na tematy polskie, wśród pytań związanych z dziedzictwem polskich w Europie i na świecie, podnoszono kwestie związane z niemieckimi zarzutami odnośnie naszej historii, nauki i kultury. Jedno z pytań brzmiało:
„Polacy zwykli się powoływać na wybitną rolę kulturalną Polski w środkowo-wschodniej części Europy. Czym jest to uzasadnione?”.
Autor cytowanego dzieła – Jan Światosławski – podając czytelnikom odpowiedź, wskazywał m.in. na Kopernika – pisał:
„Polska odrywała i odgrywa w tej części kontynentu rolę przedmurza Europy – przedmurza cywilizacji zachodniej i chrześcijańskiej, i to od zamierzchłych już wieków. (…) Mimo ustawicznych wojen, zasłaniających Europę, jej kulturę zachodnią i chrześcijaństwo, Polska rozwijała twórczo życie zarówno naukowe, jak literackie i artystyczne. […] Rozwój nauki polskiej można jak gdyby klamrami, objąć dwoma nazwiskami: Kopernika (1543 – „De revolutionibus orbium coelestium”), który przetworzył cały pogląd na świat myślącego człowieka, oraz Marii Curie-Skłodowskiej (odkrycie radu – radium) za naszych już czasów”.
Czterechsetlecie
Kwestię konieczności promocji postaci Kopernika i jego spuścizny w Stanach Zjednoczonych Polonia amerykańska rozumiała już podczas II wojny światowej. Doskonałą okazją do przypomnienia polskiego astronoma była przypadająca w 1943 r. czterechsetna (400) rocznica jego śmierci.
Pierwsza uroczystość z tym związana odbyła się 3 maja 1943 r. w Polskim Instytucie Naukowym (PIN) w Nowym Jorku. Zorganizowano wtedy cztery wykłady otwarte w języku angielskim. Prof. Louis Karpiński z uniwersytetu z Michigan mówił o Koperniku jako pierwszym obywatelu nowego porządku świata. Wybitny francuski historyk nauki z Sorbony, prof. Alexander Koyre, opowiadał o rewolucji kopernikańskiej w astronomii i znaczeniu teorii Kopernika w rozwoju nauki. Prof. Rafał Taubenschlag przedstawił Uniwersytet Jagielloński w wieku Kopernika, a prof. Wacław Lednicki scharakteryzował literaturę polską w dobie kopernikańskiej.
O znaczeniu Kopernika dla Polski opowiadał prof. Oskar Halecki, jeden z najwybitniejszych historyków polskich, antykomunista, który przebieg tej udanej uroczystości zreferował premierowi rządu polskiego Stanisławowi Mikołajczykowi (w liście z 6 maja 1943 r.).
Tę samą rocznicę 400-lecie śmierci Kopernika uczciła także założona w 1925 r. w Nowym Jorku Fundacja Kościuszkowska. Jej twórca i pierwszy prezes, wielki filantrop Stefan Mierzwa, wspominał, że idea obchodów kopernikańskich w Stanach Zjednoczonych zrodziła się jeszcze przed 1939 r., kiedy on sam przygotowywał książkę o wybitnych Polakach (Great Men and Women of Poland). Jej celem było zaznajomienie Amerykanów z dorobkiem polskiej kultury i nauki, której największym obok Chopina przedstawicielem był właśnie Kopernik. Fundacja Kościuszkowska chciała wprowadzić polskiego astronoma do literatury anglosaskiej, ale – co istotne – zamierzała też przeciwstawić się propagandzie nazistowskiej, głoszącej niemieckie pochodzenie polskiego przecież astronoma.
W ramach obchodów w 1943 r. wydano w Nowym Jorku książkę Mierzwy o Koperniku z wielobarwnym rysunkiem Artura Szyka. Ponad 10 tys. jej egzemplarzy wysłano do rektorów uniwersytetów i collegów, astronomów i dyrektorów obserwatoriów astronomicznych, dziennikarzy prasowych i radiowych, i to zarówno w USA, jak i Kanadzie oraz Ameryce Południowej. 4 tys. przekazano amerykańskim szkołom publicznym i parafialnym. Był to wielki sukces Fundacji Kościuszkowskiej, paradoksalnie możliwy dzięki trwającej II wojnie światowej, w którą Amerykanie zostali włączeni. Czuć wtedy było w Ameryce nieprzychylne nastawienie do niemieckiej grupy etnicznej, którą podejrzewano o sympatie nazistowskie.
Na tym nie zakończyły się amerykańskie obchody kopernikowskie. Staraniem całej Polonii amerykańskiej dzień 24 maja ogłoszono w 1943 r. w Ameryce „Dniem Kopernika”. Stosowne proklamacje z tym związane wydało siedmiu gubernatorów ze stanów: Nowy Jork, Massachusetts, New Jersey, Pensylwania, Michigan, Illinois i Wisconsin. Naśladując ich, podobnie postąpiło wielu burmistrzów miast. Główne uroczystości 24 maja 1943 r. odbyły się w nowojorskiej Carnegie Hall. Był to poniedziałek. Wieczór w tej jednej z najbardziej prestiżowych sal koncertowych na świecie zgromadził cały amerykański świat naukowy na czele z Albertem Einsteinem, który o Koperniku wygłosił okolicznościowe przemówienie. Całości przewodniczył prof. Harlow Shapley – astronom z Harvardu. Po odczytaniu życzeń prezydenta USA Franklina Delano Roosevelta, rezydującego w Londynie prezydenta Polski Władysława Raczkiewicza, wielu amerykańskich astronomów, referaty o Koperniku wygłosili profesorowie Oskar Halecki i Edward Rosen.
Majowe uroczystości kopernikańskie 1943 r. odbyły się także na niemalże wszystkich amerykańskich uniwersytetach, i to zgodnie z duchem polskim. Amerykańskie planetaria urządzały pokazy i odczyty o Koperniku, że wymienić można np. Hayden Planetarium w Nowym Jorku, Adler Planetarium w Chicago, Fels Planetarium w Filadelfii, Buhl Planetarium w Pittsburghu, czy Griffith Planetarium w Los Angeles. Pamięć polskiego astronoma uczczono także w planetarium w Springfield w stanie Massachusetts zbudowanym przez Polaka – Franciszka Korkosza.
Kongres Polonii Amerykańskiej
Gdy w maju 1944 r. w Buffalo powstawał Kongres Polonii Amerykańskiej (KPA), a jego prezesem został mecenas Karol Rozmarek, Kopernik i pamięć o jego wiekopomnych dokonaniach na polu astronomii wydawały się być dla Kongresu istotnym elementem w prowadzeniu bieżącej działalności niepodległościowej. Wizerunek Polonii amerykańskiej w USA miał bowiem być kształtowany nie tylko poprzez deklarowany antykomunizm Kongresu, ale też promocję osiągnięć wybitnych Polaków. Chciano się odwoływać do wielkich polskich postaci, na miarę ogólnoświatową.
Komisja kulturalno-oświatowa Kongresu Polonii działająca pod przewodnictwem Janiny Pałczyńskiej z Chicago już latem 1945 r. proponowała, by każdy wydział stanowy Kongresu stworzył swój własny komitet kulturalno-oświatowy do rozwijania życia kulturalnego Polonii. Miało się to odbywać m.in. poprzez upamiętnianie dokonań wybitnych Polaków, no a tu oczywiście jako pierwszego wskazywano Kopernika. Ten postulat realizowano choćby rozsyłając do publicznych bibliotek amerykańskich ostatnie zachowane przedwojenne egzemplarze pracy Stefana Mierzwy o polskim astronomie.
Szerokie kręgi staropolonijne, ta cała emigracja zarobkowa rodem z XIX w., niestety – w odróżnieniu do przedstawicieli powojennej, dobrze wykształconej polskiej emigracji drugowojennej – nie miała w całej swej masie żadnego zrozumienia dla propagowania wśród obcych osiągnięć polskiej kultury czy nauki. I nie chodziło tu tylko o Kopernika, ale i dorobek Chopina, Mickiewicza czy innych wybitnych Polaków. Po II wojnie światowej problemy w tym względzie rodziły się nawet z powodu znalezienia sponsora dla wydania kolejnych publikacji o Mickiewiczu czy Koperniku. Radykalna zmiana takiego nastawienia nastąpiła dopiero w obliczu zbliżającej się w 1973 r. pięćsetnej (500) rocznicy urodzin polskiego astronoma. Konieczność godnego uczczenia Kopernika w kwietniu 1971 r. postulował podczas II Kongresu Polskiego Instytutu Naukowego jego prezes prof. Stanisław Mrozowski, ale to nie PIN, tylko Kongres Polonii, odegrał tu najważniejszą rolę.
Całokształt działalności komitetu kopernikańskiego KPA, powstałego z okazji pięćsetnej rocznicy urodzin polskiego astronoma, najdokładniej opisała prof. Joanna Wojdon w pracy pt. W jedności siła. Kongres Polonii Amerykańskiej w latach 1968–1988. Zatem zainteresowanych w tym zakresie polecić wypada wskazaną wyżej znakomitą publikację.
W 1973 r. – obok KPA – pamięć Kopernika czcili również polscy kombatanci w Ameryce, skupieni w Stowarzyszeniu Polskich Kombatantów (SPK). Popularyzowanie polskiego astronoma w środowisku byłych żołnierzy Polskich Sił Zbrojnych, którzy po zakończeniu II wojny nie powrócili do sowietyzowanego kraju, nie było czymś nadzwyczajnym. Podobnie jak w Ameryce postępowano również w Kanadzie, gdzie Kopernik – tak jak Chopin, Moniuszko, Reymont, Curie-Skłodowska – był postacią, o której stale przypominano.
Gdy polscy kombatanci w Portland w stanie Oregon informowali Zarząd Główny SPK w Nowym Jorku o swoim dużym zaangażowaniu w obchody kopernikowskie w swoim mieście, co miało być spowodowane tym, że – jak pisali – „szkopy amerykańskie” miały przywłaszczać sobie Kopernika, prezes Zarządu Głównego SPK inż. Janusz Krzyżanowski jednak nie podzielał tego entuzjazmu – odpisywał:
„Ten sztuczny ogień Roku Kopernikańskiego wcale mnie nie cieszy. Każda taka impreza stwarza dla reżymu złote sposobności infiltracji Polonii i podsuwania coraz to nowych haseł zmierzających do odwrócenia uwagi Polonii od spraw niepodległościowych a zajmowania się własnym brzuchem: »podnoszenie prestiżu«, »zdobywanie urzędów«, »Polish Jokes«, etc, etc. Nasza sprawa to walka o niepodległość Polski i głoszenie światu o zbrodniach reżymu i jego moskiewskich mocodawców, a nie popieranie polityki zmierzającej do akceptowania status quo w Europie i klajstrowania »porozumienia« między Polonią a reżymem”.
Takie nastawienie władz SPK nie przeszkadzało angażować się kombatantom w głośne inicjatywy związane z Kopernikiem. Tak było na przykład w przypadku członków Koła 31 im. 2. Korpusu w Chicago, którzy z entuzjazmem poparli inicjatywę Wydziału Stanowego KPA Illinois budowy pomnika Mikołaja Kopernika w Chicago. Pieniądze na ten pomnik dali również polscy kombatanci z Milwaukee. Podobne zaangażowanie miało miejsce w przypadku członków SPK w Miami, gdzie od 15 lutego 1973 r. funkcję prezesa sprawował Andrzej Gromadzki, będący zarazem przewodniczącym miejscowego Komitetu Kopernikowskiego. Komitet zaplanował budowę Planetarium im. Kopernika w Miami i kombatanci ten cel przez 10 lat – o czym już wspomniałem: do 1984 r. – wspierali. Wanda Gromadzka, żona prezesa, zaprojektowała i wykonała ładne widokówki z popiersiem Kopernika, które zostały uroczyście przekazane do miejscowych uniwersytetów i Muzeum Historycznego.
Inicjatyw byłych polskich żołnierzy II wojny światowej zamieszkałych w USA, a związanych z Kopernikiem, można wymienić więcej. Leopold Lambo z SPK w Portland w 1973 r. wyrzeźbił piękną płaskorzeźbę Kopernika i podarował ją centrum Kopernika w Chicago, sprawa miała bardzo dobrą prasę, odbijając się szerokim echem głównie wśród intelektualistów. Centrum jednak nie powstało, a wszystkie zebrane środku wśród Polonii przeznaczono na chicagowski pomnik polskiego astronoma. 18 lutego 1973 r. członkowie SPK w Chicopee w stanie Massachusetts wzięli udział w obchodach urodzin Kopernika w Springfield, a więc uroczystości zorganizowanej przez Wydział Stanowy KPA. SPK było odpowiedzialne za podkomitet wystawy obchodów, w którym udzielał się prężnie Jerzy Bajor. W dniu zakończenia wystawy, 29 kwietnia 1973 r., zorganizowano koncert, z wyświetlaniem przeźroczy o dokonaniach Kopernika, w wykonaniu wspomnianego już dr. Franciszka Karkosza z Springfield. Na koncercie obecnych było prawie tysiąc osób. 9 czerwca 1973 r. kombatanci z Los Angeles brali udział w odsłonięciu tablicy Mikołaja Kopernika w Obserwatorium Griffith Park, na potrzeby której zebrali 300 dolarów od miejscowej Polonii. Członkowie SPK z Bostonu pomogli stworzyć męską drużynę harcerską złożoną z młodzieży polonijnej imienia – właśnie – Mikołaja Kopernika.
Koło SPK w Nassau z kolei zamieściło w majowo-czerwcowym numerze biuletynu „Linia” z 1973 r. artykuł opisujący uroczystości w Heyden Planetarium w Nowym Jorku, które odbyły się 25 maja. Podkreślono w nim zaangażowanie w obchody byłego żołnierza PSZ na Zachodzie Stanisława Szabuni, który przygotował wystawę plakatów z wizerunkiem Kopernika, a w czerwcu 1973 r. zorganizował dla Polonii akademię poświęconą polskiemu astronomowi.
Upominanie się o polskość Kopernika
Swoje działania (o charakterze antypolskim) podjęło też lobby niemiecko-amerykańskie, a mianowicie niektóre grupy niemieckie tradycyjnie starały się podważać polskie pochodzenie Kopernika, protestując na przykład przeciw wydaniu w 1973 r. przez amerykańską pocztę znaczka z Kopernikiem, informującego o tym, że był polskim astronomem. Warto poświęcić tej kwestii kilka słów.
Stowarzyszenie Polskich Filatelistów „Polonus” powstało w USA w 1939 r. Wybierając nazwę „Polonus” chciano nawiązać do tradycji Mikołaja Kopernika, który rejestrując się jako student na włoskim uniwersytecie w Padwie podpisał się: Kopernik – Nationally Polonus. Potem dzięki dobrym kontaktom z amerykańską Administracją Pocztową „Polonus” doprowadził do wypuszczenia znaczka z wizerunkiem Kopernika. Potrzebna na to była specjalna uchwała Kongresu USA. W komunikacie Departamentu Poczty, w którym zapowiedziano wydanie znaczka Kopernika określono „polskim astronomem”. Zaprotestowały na to środowiska niemieckie w USA, domagając się sprostowania.
Merytoryczna kontrakcja m.in. Stowarzyszenia „Polonus” uniemożliwiła amerykańskim Niemcom fałszowanie historii. Znaczek z napisem Polski Astronom wydano w kwietniu 1973 r. W tym samym duchu przyjaźni dla narodu polskiego Departament Poczty USA przyjął zaproszenie Związku Polskich Filatelistów do wzięcia udziału w Światowej Wystawie z okazji Roku Kopernikowskiego, która odbyła się w Poznaniu na przełomie sierpnia i września 1973 r. Poczta amerykańska wystawiła z tej okazji unikatową kopertę pocztową, ostemplowaną na Księżycu przez pierwszych amerykańskich astronautów. Pocztę amerykańską reprezentował w Poznaniu Władysław Zachariasiewicz, który przywiózł na Światową Wystawę 60 tys. specjalnie wydanych przez Amerykanów atrakcyjnych kart filatelistycznych z podobizną Kopernika i fotografią wydanego ku jego czci amerykańskiego znaczka pocztowego. W Poznaniu karty rozdawano nieodpłatnie – rozeszły się w ciągu kilku dni. Czekano w długich kolejkach, aby otrzymać „amerykańską kartę”.
Podobne nieprzyjemne zdarzenie w związku z przygotowywanymi obchodami 500 rocznicy urodzin Kopernika i działaniem Amerykanów niemieckiego pochodzenia Polonia odnotowała w nowo otwartym Narodowym Muzeum Lotnictwa i Przestrzeni Kosmicznej przy Instytucie Smithsona, gdzie przy portrecie Kopernika wmurowanym już w ścianę zamieszczono napis German Astronomer. Tymczasem organizujący obchody kopernikowskie sami Amerykanie naturalnie nie kwestionowali faktu, iż Kopernik był Polakiem.
Tym, który rozwiązał problem kłamliwego napisu na wspomnianej tablicy, był wspomniany Zachariasiewicz, który udał się do Michaela Collinsa, słynnego astronauty, uczestnika pierwszej załogowej wyprawy na księżyc statkiem Apollo 11, który od 1971 r. pełnił funkcję pierwszego dyrektora nowo wybudowanego Muzeum. Zachariasiewicz zaopatrzył Collinsa w dodatkowe materiały, potwierdzające polskość Kopernika. Skutkiem było zasłonięcie wmurowanej tablicy z podobizną Kopernika, którą to zmianę władze Muzeum uzasadniły koniecznością dbałości o wysoki poziom merytoryczny swojej placówki. Za kilka tygodni widniał tam napis, iż Kopernik był Polakiem.
* * *
Na koniec warto podać, że 500-lecia urodzin Kopernika uczcili w USA również sami Amerykanie. 8 sierpnia 1972 r. NASA umieściło w przestrzeni kosmicznej stację orbitalną im. Kopernika. 19 lutego 1973 r. prezydent Richard Nixon ogłosił w Ameryce „Dniem Kopernika”. 22-26 kwietnia tego samego roku odbyła się sesja amerykańskiej Akademii Nauk.
