Ten, położony w samym centrum Warszawy, okazały budynek wybudowano jeszcze przed I wojną światową. Współcześnie znajduje się pod adresem Aleje Jerozolimskie 45, czyli niemal naprzeciwko głównego wejścia do stacji Metro Centrum.
Działalność hotelu zainaugurowano 14 lipca 1913 r. i do roku 1939 zarządzał nim Konstanty hr. Przeździecki. Już przed II wojną światową było to bardzo eleganckie miejsce, w którym przebywało wielu znamienitych gości.
Wojenny los
Mogli oni skorzystać nie tylko z wygodnego noclegu, ale też zjeść w restauracji, zasiąść w kawiarni, odwiedzić fryzjera lub perfumerię. Dużą popularnością cieszył się dansing, organizowany w wykwintnie zdobionej sali balowej.
W czasie wojny w hotelu zatrzymywali się niemieccy oficerowie skierowani do Warszawy. Gdy w sierpniu 1944 r. wybuchło powstanie, w miejscu tym zorganizowano szpital i bazę zaopatrzeniową dla walczących.
Budynek przetrwał te trudne lata, mimo wielkich zniszczeń, które dotknęły śródmieście stolicy. Dzięki temu już 26 kwietnia 1945 r. hotel Polonia wznowił działalność. Z uwagi na znakomite położenie i wysoki standard znów zaczął przyciągać gości z kraju i zagranicy.
Zagłębie ambasad
Latem 1945 r. mocarstwa zachodnie cofnęły uznanie Rządowi RP na uchodźstwie, przenosząc je na komunistyczne władze w Warszawie. Od tego momentu, w stolicy akredytowano nowe placówki dyplomatyczne i konsularne wielu krajów. W podnoszącym się z ruin mieście trudno było znaleźć obiekty, w których można było szybko zorganizować ambasady, poselstwa i konsulaty.
Z tego powodu, w pierwszych latach po wojnie, większość przedstawicieli innych państw ulokowano w hotelu Polonia. Mieszkała w nim również grupa zagranicznych dziennikarzy, śledzących burzliwe wydarzenia tych czasów. To właśnie z tego powodu bezpieka, a konkretnie Departament I MBP zainteresował się tym miejscem.
Z uwagi na brak dokumentów, niewiele wiadomo o tym jak przebiegały konkretne operacje UB. Niewątpliwie jednak nakłoniono do współpracy niektórych członków personelu, wykorzystując ich do inwigilowania konkretnych osób. W takich improwizowanych warunkach dyplomatom i żurnalistom trudno było zachować wszystkie sprawy w tajemnicy, nie mówiąc już o chronieniu poufnych dokumentów i korespondencji. Być może z czasem, wraz z postępującymi pracami badaczy nad dokumentacją kontrwywiadu, dowiemy się czegoś więcej na ten temat.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
