To bardzo ważny – choć pozostający w cieniu działalności operacyjnej Urzędu Bezpieczeństwa – aspekt represyjności systemu pierwszej powojennej dekady. Opisujemy go na bardzo specyficznym przykładzie Warszawy, w kontekście słabo dziś znanego dekretu z 7 kwietnia 1948 r.
Punkt wyjścia
Na najbardziej ogólnym poziomie podstawowym narzędziem aparatu partyjno-państwowego służącym do przejmowania terenów w stolicy był słynny, budzący do dziś emocje „dekret Bieruta” z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy1. Stał się on już przedmiotem analiz i nie będzie tu omawiany.
Trzeba za to dopowiedzieć, że w skali całego kraju i ściślej na płaszczyźnie wywłaszczeń resort bezpieczeństwa posługiwał się również wspomnianym dekretem prezydenta RP z 7 kwietnia 1948 r. (który będzie omówiony dalej), a ponadto dekretem z 26 kwietnia 1949 r. „o nabywaniu i przekazywaniu nieruchomości niezbędnych dla realizacji narodowych planów gospodarczych”2; ustawą z 20 marca 1950 r. o terenowych organach jednolitej władzy państwowej3, a jako uzupełnienie wybiórczo odwoływano się nawet do przedwojennego prawa o postępowaniu wywłaszczeniowym z 1934 r.4.
W ten sposób Ministerstwo Bezpieczeństwa Publicznego wolniej lub szybciej otrzymywało wszelkie potrzebne zgody na przejmowanie nieruchomości bądź realizowanie projektów budowlanych. Nie można zapominać – zwłaszcza w kontekście Warszawy – że zapewnienie funkcjonariuszom setek lokali mieszkalnych odbywało się z reguły kosztem zwykłych mieszkańców zrujnowanej stolicy. Chociaż nikt funkcjonariuszy MBP tutaj nie zapraszał, to i tak wpraszali się na siłę, by tu pracować, bawić się i mieszkać.
Po pierwsze: bezprawie
Co istotne, pracownicy resortu w praktyce wcale nie potrzebowali sankcji prawnej, by wywłaszczać, grabić i wyrzucać mieszkańców z zajmowanych przez nich lokali. Na poziomie poszczególnych jednostek MBP samodzielnie decydowano o wysiedleniu czy konfiskacie ruchomości i nieruchomości. Z dotychczasowymi właścicielami z reguły nie zawierano żadnej umowy i albo doprowadzano do ich eksmisji (przy okazji rozkradając, co się dało), albo nawet pozwalano zajmować część pomieszczeń – tylko po to, by zmuszać osoby posiadające tytuł własności do płacenia rachunków czy podatków.
Dopiero z czasem – i nie zawsze – starano się usankcjonować taką samowolę. Praktykowano ją szczególnie powszechnie w pełnych chaosu pierwszych miesiącach po wypchnięciu Niemców z Warszawy. I tak np. na początku lipca 1945 r. do domu przy ul. Narbutta 40 wprowadzili się bez nakazów kwaterunkowych żołnierze Korpusu Bezpieczeństwa Wewnętrznego. Tak się złożyło, że część mieszkań zajmowali tam pracownicy Biura Odbudowy Stolicy, a cały blok miał być przeznaczony właśnie dla BOS. Dlatego w sprawie u ministra bezpieczeństwa publicznego interweniowało kierownictwo biura – nie ma jednak pewności, z jakim skutkiem.
W każdym razie kilka miesięcy później problem nie został rozwiązany, wręcz przeciwnie: dochodziło nawet do użycia siły. Dodatkową komplikację stanowiło to, że wśród dzikich lokatorów znaleźli się oficerowie sowieccy. Podobne sprawy zdarzały się gdzie indziej: BOS alarmowało ministra Stanisława Radkiewicza o analogicznych przypadkach samowolnego zajmowania mieszkań i pomieszczeń przeznaczonych dla BOS m.in. przy ul. Chocimskiej 31 i Skolimowskiej 3.
W pierwszych powojennych miesiącach instytucje państwowe i partyjne rywalizowały w „wyścigu o budynki” nie tylko ze społeczeństwem, lecz także między sobą. Jednostki MBP czy Milicji Obywatelskiej potrafiły po prostu wyrzucać z upatrzonych lokalizacji nie tylko pracowników BOS, lecz także personel najróżniejszych instytucji: szkół, urzędów skarbowych, sądów itp. Proceder ten próbowało odgórnie zastopować kierownictwo resortu – ale tylko dlatego, że nie miało nad nim dostatecznej kontroli.
Ujmując rzecz nieco inaczej, w skali całego kraju samowola kwaterunkowa uprawiana przez pracowników i całe jednostki MBP – głównie w miastach wojewódzkich – stanowiła jeden z najbardziej widocznych i dotkliwych społecznie przejawów działalności aparatu bezpieczeństwa. Uprawiano ją mimo stosunkowo liberalnych – wyłącznie dla resortu – zasad przydzielania lokali, wprowadzonych tuż po wojnie. Teoretycznie pion kwaterunkowy danej struktury (centrali MBP, stołecznego UBP czy WUBP) powinien zwracać się do wojewódzkich/miejskich urzędów kwaterunkowych najpierw o generalne zezwolenie na złożenie wniosków o przydzielenie pożądanej puli lokali na potrzeby aparatu bezpieczeństwa. Następnie należało złożyć we właściwym organie miejskim/wojewódzkim konkretne propozycje przejęcia wytypowanych lokali (na podstawie nakazu kwaterunkowego).
Dogodnym pretekstem do przejęcia nieruchomości czy lokalu okazywało się… aresztowanie jego właściciela.
Po uzyskaniu zgody dana jednostka powinna rozdzielać przyznane pomieszczenia potrzebującym pracownikom. Dodatkowo w lipcu 1948 r. Szefostwo Zaopatrzenia MBP wydało zarządzenie o jednolitej ewidencji nieruchomości znajdujących się w posiadaniu resortu (bez względu na formę tego posiadania), co miało wprowadzić porządek i ukrócić nieusankcjonowane przejęcia.
W praktyce na samowolne działania decydowali się nawet pojedynczy funkcjonariusze, a później starali się samodzielnie uprawomocniać podjęte kroki. Ich macierzyste jednostki zwykle sankcjonowały takie postępowanie – albo i same występowały z inicjatywą. Dogodnym pretekstem do przejęcia nieruchomości czy lokalu okazywało się… aresztowanie jego właściciela.
Zdarzało się – i to nie tylko w początkowym okresie – że po zatrzymaniu podejrzanych w danej sprawie realizująca akcję jednostka przydzielała opróżnione w ten sposób izby swoim funkcjonariuszom. Problem był na tyle powszechny, że powodował reakcję centrali, np. w listopadzie 1948 r. Juliusz Burgin, dyrektor Gabinetu Ministra BP, wydał okólnik, w którym zakazywał takich praktyk, powołując się na przepisy o publicznej gospodarce lokalami i argumentując, że „tego rodzaju postępowanie może wywołać niewłaściwe komentarze miejscowego społeczeństwa”5. Jak widać, Burgin ujął tę sprawę nad wyraz delikatnie.
To wszystko tworzyło zarazem szerokie możliwości spekulacji mieszkaniami. Poszczególne jednostki aparatu bezpieczeństwa potrafiły samowolnie kupować, sprzedawać czy wyzbywać się ruchomości i nieruchomości (lub też zamieniać się lokalami) nie tylko na rzecz innych jednostek resortu, lecz także podmiotów zewnętrznych: urzędów, partii, organizacji społecznych. Również ten proceder starano się ukrócić poprzez zarządzenia, dopuszczając na zasadzie wyjątku przeprowadzanie podobnych transakcji tylko za zgodą szefa zaopatrzenia MBP.
Niedoceniany dekret z 7 kwietnia 1948 r.
W analizowanej problematyce bardzo ważną rolę odgrywał mało znany dzisiaj akt prawny: dekret prezydenta RP z 7 kwietnia 1948 r. „o wywłaszczeniu majątków zajętych na cele użyteczności publicznej w okresie wojny”6. Tak naprawdę służył on (wraz z towarzyszącymi mu przepisami) sankcjonowaniu przejęć przez MBP nieruchomości na terenie całego kraju, realizowanych we wcześniejszych latach.
Wyrażenie „w okresie wojny”, użyte w nazwie dekretu było mało precyzyjne i w sumie pretekstowe. W praktyce chodziło o końcowy okres wojny i proces instalowania rządów „ludowych” (w przypadku prawobrzeżnej Warszawy od lipca 1944 r., a lewobrzeżnej – od stycznia 1945 r.), choć do dekretowych majątków zaliczano też obiekty zajęte wcześniej przez okupantów niemieckich, a następnie przejęte przez nowe władze.
Co znamienne, w takim pakiecie nierzadko zamieszczano charakterystyki dotychczasowych właścicieli oceniające ich stosunek do „ludowej” rzeczywistości. Polityczna ocena mogła mieć pierwszorzędne znaczenie przy rozpatrywaniu wniosku.
Teoretycznie nieruchomości te musiały być wykorzystywane w ramach użyteczności publicznej, uwzględniającej cele „gospodarki narodowej”, komunikacyjne, infrastrukturalne czy wojskowe. Pojęcie „użyteczności publicznej” było bardzo szerokie, a co więcej – uwzględniano w jego ramach niejasne „cele bezpieczeństwa publicznego”, a także takie obiekty, jak składy, garaże, sanatoria, domy wypoczynkowe, o mieszkaniach i biurach nie wspominając. W dodatku manipulowano datami przejęcia budynków, tak by zmieścić się w okresie przed 9 maja 1945 r.
W części pism z decyzją o wywłaszczeniu po prostu pomijano taką informację, co pozwalało uniknąć niewygodnych pytań o chronologię. W art. 2 dekretu odwołano się zresztą wprost do określenia „zajęcie nieruchomości”, co dziesiątki lat później, w orzecznictwie III RP, interpretowano jako uznanie siłowej formy przejęcia. W myśl dekretu z 7 kwietnia 1948 r. wywłaszczenie nie musiało obejmować całego budynku. Sankcjonowało to częste wypadki, kiedy funkcjonariusze zawłaszczali pojedyncze lokale dla celów mieszkaniowych bez nakazu meldunkowego.
Procedura przejmowania nieruchomości na mocy tego dekretu zakładała – w przypadku Warszawy – kilka etapów. Pierwszym krokiem było wystąpienie do Zarządu Miejskiego / Prezydium Rady Narodowej na m.st. Warszawę (rzadziej bezpośrednio do prezydenta miasta) z wnioskiem o wywłaszczenie konkretnego obiektu. Do wniosku – sporządzanego przez daną jednostkę centrali MBP (głównie w Szefostwie Zaopatrzenia), a także piony zaopatrzenia Komendy Głównej MO (wraz ze strukturami stołecznymi i wojewódzkimi), UBP na m.st. Warszawę i WUBP w Warszawie – dołączano dokumentację związaną z nieruchomością: tzw. kartę nieruchomości, szkice sytuacyjne, zaświadczenie z sądu grodzkiego o wpisach hipotecznych czy inne dokumenty hipoteczne, różną korespondencję itp. Co znamienne, w takim pakiecie nierzadko zamieszczano charakterystyki dotychczasowych właścicieli oceniające ich stosunek do „ludowej” rzeczywistości. Polityczna ocena mogła mieć pierwszorzędne znaczenie przy rozpatrywaniu wniosku.
Czas kompletowania wniosków był przeważnie długi i zależał od tempa gromadzenia dokumentacji, obiegu korespondencji między różnymi komórkami miejskimi i resortowymi czy też ewentualnych prób przeciwdziałania ze strony byłych właścicieli.
Spowolnienie procedowania sprawy często było winą Wydziału Prawnego MBP, który ślamazarnie analizował wnioski. W efekcie kierownictwo resortu szybko zdał sobie sprawę, że akcja wywłaszczeniowa potrwa kilka lat. Z powodu olbrzymiego opóźnienia w grudniu 1949 r., zgodnie z życzeniem kierownictwa resortu, drogą ustawową przyjęto nowelizację dekretu z 7 kwietnia, wydłużającą o rok możliwość składania wniosków wywłaszczeniowych, nie precyzując czasu wymaganego do ich rozpatrywania. Co istotne, w nowelizacji zmieniono przy okazji pierwotne wyrażenie „w posiadaniu” z art. 1 dekretu na „we władaniu”, co było pojemniejszym określeniem i ułatwiało sankcjonowanie siłowego przejęcia nieruchomości.
Skompletowany wniosek wywłaszczeniowy podpisywało ostatecznie kierownictwo albo MBP, albo MO (na poziomie centralnym, wojewódzkim lub stołecznym). Na tej podstawie Zarząd Miejski lub przewodniczący Prezydium Rady Miejskiej na m.st. Warszawę podpisywał decyzję o przeprowadzeniu rozprawy, kończącej się postanowieniem o wywłaszczeniu bądź nie danej nieruchomości (ewentualnie części nieruchomości) na rzecz skarbu państwa (a de facto – MBP lub MO). W rozprawie mogli brać udział właściciele i złożyć wyjaśnienia, ale najczęściej nie stawiali się (jeśli w ogóle mieli taką możliwość), a nieraz nie byli nawet o niej informowani. Ich obecność nie miała zresztą wpływu na decyzję.
Mimo opóźnień MBP i MO skierowały największą liczbę wniosków o wywłaszczenie w 1949 r. Ich rozpatrywanie zajęło miastu łącznie kilkanaście miesięcy. Siłą rzeczy zdecydowana większość orzeczeń zapadła w 1950 r. Co znamienne, podczas rozpraw zarząd w ciągu jednego dnia potrafił rozstrzygnąć losy nawet ponad 20 nieruchomości.
Nie może dziwić, że w zdecydowanej większości przypadków wnioski rozpatrywano po myśli MBP, jedynie wyjątkowo decyzja mogła być negatywna. W Warszawie stało się tak w przypadku budynku przy ul. Toruńskiej 48 z racji tego, że MBP (a ściślej: komisariat MO) opuściło tę nieruchomość przed wejściem w życie dekretu. Odmowy zdarzały się niekiedy również wtedy, gdy różne jednostki resortu „z rozpędu” składały wnioski o wywłaszczenie budynków, w których zajmowały tylko pojedyncze lokale.
Można szacować, że do końca 1951 r. MBP przejęło ok. 90 obiektów w samej tylko Warszawie.
Jak widać, przewlekłość postępowania (widoczna zarówno w fazie przygotowywania wniosków, jak i w oczekiwaniu na ich rozpatrzenie) zbiegała się z błyskawicznym tempem podejmowania samej decyzji: najważniejszego i kluczowego przecież etapu całej procedury. Już tylko tak szybka, automatyczna forma pracy na rozprawach – niezależnie od uwarunkowań politycznych – wskazywała na nierzetelne rozpatrywanie wniosków.
Pozbawieni własności obywatele mieli 7 lub 14 dni na zgłoszenie odwołania do Ministerstwa Administracji Publicznej lub – rzadziej – do prezesa Rady Ministrów; za pośrednictwem władz stołecznych (które de facto same rozpatrywały odwołania). Mimo tych sztywnych terminów obieg korespondencji w sprawie odwołań mógł trwać wiele tygodni. W odwołaniach (byli) właściciele najczęściej zwracali uwagę na wpisanie w danym wniosku fałszywej daty przejęcia nieruchomości przez organa bezpieczeństwa, a także jego przymusowy charakter. Do tego typu odwołań ustosunkowywano się w resorcie na szczeblu wydziałów Szefostwa Zaopatrzenia MBP, UBP, ewentualnie w strukturach MO. Rzecz jasna z reguły w takich komentarzach wskazywano na zasadność wniosku wywłaszczeniowego.
Na gruncie stołecznym Zarząd Miejski na m.st. Warszawę bądź Prezydium Rady Narodowej, po rozpatrzeniu ewentualnych odwołań i odpowiedzi na nie, przesyłały pismo do Wydziału Kwaterunkowo-Eksploatacyjnego lub Wydziału Administracyjno-Gospodarczego MBP z informacją o ostatecznej decyzji wywłaszczeniowej. W ten właśnie sposób, po często wielomiesięcznej procedurze formalnej, sfinalizowanej ostatecznym orzeczeniem Zarządu Miejskiego lub Prezydium Rady Narodowej na m st. Warszawę, resort bezpieczeństwa publicznego sankcjonował przejmowanie nieruchomości bądź części nieruchomości na cele służbowe albo mieszkaniowe MBP.
Jaka była skala zjawiska, czyli wykorzystywania dekretu z 7 kwietnia 1948 r. do przejmowania przestrzeni mieszkalnej stolicy? Trudno o pewne i całościowe liczby. Na podstawie dostępnych w archiwach decyzji wywłaszczeniowych Zarządu Miejskiego i Prezydium Rady Narodowej m.st. Warszawy, a także wykazów wniosków wywłaszczeniowych MBP i powiązanej z nimi dokumentacji Prezydium Rady Narodowej m.st. Warszawy można szacować, że do końca 1951 r. MBP przejęło ok. 90 obiektów w samej tylko Warszawie.
Współczesne reperkusje
Do końca 1951 r. nie udało się rozstrzygnąć wszystkich wniosków wywłaszczeniowych. Wobec tego w lutym 1952 r. Prezydium Rady Narodowej na m.st. Warszawę stanęło na stanowisku, by w przypadku terenów stołecznych umorzyć niezamknięte jeszcze postępowania wywłaszczeniowe na podstawie dekretu z 7 kwietnia 1948 r., a ujęte w tych wnioskach nieruchomości przekazać na rzecz skarbu państwa na ogólnej podstawie „dekretu Bieruta”. Państwo zaś mogło przekazać je na potrzeby MBP.
We współczesnym orzecznictwie można odnaleźć tezę, że – niezależnie od bezpośrednich argumentów historycznych – wykorzystywanie przez komunistyczny aparat bezpieczeństwa nieruchomości do celów biurowo-mieszkalnych nie spełniało definicji „użyteczności publicznej” przewidzianej w dekrecie z 7 kwietnia 1948 r. Od lat 90. XX w. Naczelny Sąd Administracyjny stoi na ogólnym stanowisku, że cała działalność MBP nie może być interpretowana jako realizowanie celów użyteczności publicznej. Co więcej, według NSA dekret wywłaszczeniowy wprost odwoływał się do siłowego przejmowania nieruchomości.
To m.in. na tej podstawie dawni właściciele (a raczej ich rodziny) występują – z różnym skutkiem – do odpowiednich instancji III RP o zwrot majątku.
Tekst pochodzi z numeru 12/2024 „Biuletynu IPN”
Czasopismo dostępne w księgarniach IPN, placówkach Poczty Polskiej, sieciach EMPIK lub na stronie ksiegarniaipn.pl
1 Dekret z 26 października 1945 r. o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze m.st. Warszawy, DzU 1945, nr 50, poz. 279; zob. m.in. W. Białogłowski, R. Dybka, Dekret o własności i użytkowaniu gruntów na obszarze miasta stołecznego Warszawy. Komentarz, Warszawa 2014; Dekret o odbudowie Warszawy, oprac. J. Jakubowski, Lublin 1980.
2 Dekret z 26 kwietnia 1949 r. o nabywaniu i przekazywaniu nieruchomości niezbędnych dla realizacji narodowych planów gospodarczych, DzU 1949, nr 27, poz. 197.
3 Ustawa z 20 marca 1950 r. o terenowych organach jednolitej władzy państwowej, DzU 1950, nr 14, poz. 130.
4 Rozporządzenie Prezydenta Rzeczypospolitej z 24 września 1934 r. – Prawo o postępowaniu wywłaszczeniowym, DzU 1934, nr 86, poz. 776.
5 AIPN, 1572/3180, Okólnik nr 14 dyrektora Gabinetu Ministra BP w sprawie zajmowania mieszkań osób aresztowanych, 29 XI 1948 r., b.p.
6 Dekret z 7 kwietnia 1948 r. o wywłaszczeniu majątków zajętych na cele użyteczności publicznej w okresie wojny 1939–1945 r., DzU 1948, nr 20, poz. 138.
