Jak sam podawał, wizę otrzymał po dwu latach starań, a w drogę udał się razem z polskimi przemysłowcami, jednak na miejscu ich drogi się rozeszły – odwiedzali inne miejsca. Co skłoniło bolszewików do otwarcia granicy przed polskim konserwatystą? Tłumaczyli to w ten sposób:
„O nas dużo ludzie piszą rzeczy kłamliwych, Pan jest monarchista, lecz pańska osoba daje gwarancję, że Pan napisze tylko prawdę”.
I taki zamiar przyświecał Mackiewiczowi. Myśl w obcęgach zawiera rozważania na kilka tematów: szkolnictwo, sztuka, religia, liszeńcy, relacje bolszewickiej Rosji z azjatyckim kontynentem, a także charakterystyka Mikołaja II. Materiału dostarczały wizyty w muzeach, placówkach naukowych, rozmowy z aktywistami partyjnymi, pracownikami instytucji oraz spacery po miastach i miasteczkach
Monarchista w krainie kłamstwa
Główna konkluzja wycieczki zawarta została w tytule książki. Zdaniem Mackiewicza cechą charakterystyczną mieszkańców „Bolszewii” była ich niezdolność do podjęcia intelektualnej konfrontacji i próba prawdziwej oceny otaczającej ich rzeczywistości. A niezwykle istotnym elementem tej rzeczywistości było kłamstwo, a w zasadzie świat zbudowany na kłamstwie.
Stanisław Mackiewicz był gorącym orędownikiem realizmu politycznego, podobnie jak jego brat Józef. I choć obaj hołdowali myśleniu realistycznemu, inaczej jednak interpretowali niebezpieczeństwo ze Wschodu.
W największym stopniu dotykało ono młodych ludzi. Cat podawał, że właśnie najwięcej zwolenników bolszewicy mieli wśród młodzieży, to ona odpowiadała na rewolucyjne wezwanie, i to ona była motorem rewolucyjnego wzmożenia. Tę miłość młodych do systemu, ich rozemocjonowane dyskusje na aktualne tematy, zgrabnie przedstawił rosyjski pisarz Wasilij Aksionow w powieści Pokolenie zimy, pierwszym tomie swojej moskiewskiej sagi opisującej przełom lat 20 i 30 XX w.
Stanisław Mackiewicz był gorącym orędownikiem realizmu politycznego, podobnie jak jego brat Józef. I choć obaj hołdowali myśleniu realistycznemu, inaczej jednak interpretowali niebezpieczeństwo ze Wschodu. Stanisław kontynuował punkt widzenia Władysława Studnickiego, gdzie Sowiety były kolejną odmianą państwa rosyjskiego, niezmiennie zagrażającego Polsce. Józef natomiast był spadkobiercą myśli Marian Zdziechowskiego i nowoczesnego rozpatrywania komunistycznego zagrożenia, wielokrotnie akcentując w powieściach, że Sowiety to nie Rosja. Tym niemniej pod wieloma stwierdzeniami zawartymi w omawianej pracy Józef na pewno by się podpisał. W jednej z książek, wskazując na różnice między panowaniami carów i sekretarzy, podawał przykład, że za krytykę Mikołaja II zasądzano dwa tygodnie twierdzy. W państwie Stalina nie sposób wyobrazić sobie, by krytykować partyjne kierownictwo i zachować życie. Dokładnie na tę samą kwestią zwracał uwagę Stanisław; przywołał Wierę Zasulicz, rewolucjonistkę, która w zamachu na gubernatora Sankt Petersburga ciężko go raniła, a przez sąd została uniewinniona. Kwestia tych różnic mocno wybrzmiewa na kartach wspomnień.
Wystarczy pisać prawdę
Wiele z przywoływanych opisów jest i śmiesznych, i strasznych. Śmiesznych, bo muzea antyreligijne pełne były „naukowych dowodów” potwierdzających, że Jezus nie istniał. Strasznych, gdy okazuje się, że z uwagi na represje i szykany zwykłe uczestnictwo w nabożeństwach było aktem bohaterstwa, co z całą powagą zaznaczał autor.
Uczony Waldemar Gurian, na konferencji zorganizowanej przez Amerykańską Akademię Sztuk i Nauk w 1953 roku, poświęconej totalitaryzmom, przekonywał, że ideologie są polityczno-społecznymi zsekularyzowanymi religiami.
Cat uważał, że niepotrzebna była płytka, histeryczna antysowiecka propaganda. Jego zdaniem życie w „Bolszewii” było znacznie gorsze niż przedstawiano to w zagranicznej literaturze. Wystarczyło pisać prawdę.
Dlatego też rozbijał stereotypy na temat Sowietów, które teoretycznie miały pogrążać bolszewicki system. Dotyczyło to choćby rzekomej rozpusty panującej w Sowietach. Nic bardziej mylnego – do tego stopnia, że mieszkańcy, oddając się zabawie, tańczyć mogli jedynie tańce „przyzwoite”. Podobny wątek poruszył m.in. Marcin Kula:
„Dziś mówi się wiele o rozprzęgnięciu zasad moralnych za komunizmu. Takie zjawisko z pewnością następowało i stosunkowo łatwo je wytłumaczyć. Jednocześnie na powierzchni zjawisk komunizm był bardziej pruderyjny niż królowa Wiktoria. Był pruderyjny na podobieństwo tradycyjnej gromady wiejskiej, w której wprawdzie po krzakach dzieją się różne rzeczy, ale gdzie zewnętrznie obowiązuje rygoryzm. By się o tym wszystkim przekonać, wystarczy poczytać literaturę piękną z czasów stalinowskich. Jeżeli chłopak w niej przedstawiony odchodził na bok z dziewczyną, to wyłącznie w cień traktora i z myślą o zwiększeniu wydajności orki”.
Niektóre z uwag, rzucone jakby mimochodem, znajdą swoje potwierdzenie wiele lat później w naukowych opracowaniach. Stwierdzał Cat, że – wbrew państwowej antyreligijności – życie religijne w Sowietach nie umarło. Podawał przykład pielgrzymek i kolejek przed mauzoleum Lenina, co przypominało podróże wiernych do świętych miejsc. Uczony Waldemar Gurian, na konferencji zorganizowanej przez Amerykańską Akademię Sztuk i Nauk w 1953 roku, poświęconej totalitaryzmom, przekonywał, że ideologie są polityczno-społecznymi zsekularyzowanymi religiami.
Daremny sukces
Publikacja Stanisława Cata-Mackiewicza, oprócz zdobycia popularności w Polsce, dotarła do zachodnich elit. Tak pisał o niej dziennikarz w „Daily Express”:
„Mam nadzieję, że książka ta trafi do sflaczałych rąk tych ciekawskich pisarzy i tak zwanych intelektualistów i ciężkich zarozumialców, co jadą do Rosji, a gdy im pokażą programowe widoki (portrety) i napchają niezgrabnymi oficjalnymi kłamstwami, wracają do Anglii, pełni nerwowego podniecenia”.
Zresztą, wersja z 2012 r. przygotowana przez wydawnictwo Universitas, zawiera passusy z recenzji, które ukazały się w latach trzydziestych w prasie angielskiej, niemieckiej i innych.
Niestety, na niewiele zdały się Mackiewiczowskie analizy, a potwierdzeniem tego będzie choćby tzw. Lista Orwella, tworzona przez znanego pisarza po II wojnie światowej. Znalazły się na niej nazwiska zachodnich intelektualistów, których podejrzewał o sympatyzowanie lub aktywne uczestnictwo w komunistycznej propagandzie (pojawili się na niej m.in. Charles Chaplin i George Bernard Shaw).
To, co sprawia, że Myśl w obcęgach czyta się jednym tchem, oprócz pisarskiej lekkości, to ogromna ciekawość i zdziwienie światem, z którym przyszło się zetknąć autorowi. Wejrzenie w świat Rosjan, żyjących w zamkniętym państwie bolszewickim, obecnie dziwi nie mniej niż niemal dziewięćdziesiąt lat temu.
