Dotyczy to w szczególności problemów sąsiedztwa Polski, wciśniętej między państwa dużo od niej silniejsze, a prowadzące politykę niekoniecznie zgodną z jej interesami, także najbardziej elementarnymi, związanymi z jej stabilnością i bezpieczeństwem. Przedstawiając owe problemy, lepiej po prostu pisać o sąsiedztwie. Pozwala to precyzyjnie wyjaśniać, o co chodzi. Na mapie wielkiej polityki, prowadzonej przez mocarstwa – a do niej właśnie odnosi się termin „geopolityka” – ich ranga nie jest stosownie duża. Owszem, w ciągu XX stulecia kilka razy polskie sprawy otarły się o wielka politykę, były wszakże jedynie epizodem, w dodatku o skutkach z polskiej perspektywy katastrofalnych.
Oczywiście można na tej zasadzie – i czyni się to – pisać o „geopolitycznym” przekleństwie, wszakże istotna przyczyną naszych problemów nie były jednak światowe ambicje obu naszych wielkich sąsiadów, ale przeciwnie – ich interesy lokalne, ogniskujące się na naszym polskim podwórku. To dlatego mówienie o „sąsiedztwie” jest bardziej uzasadnione i ściślej informuje, na czym polega polski problem.
Z archiwum „geopolityki”
W ścisłym natomiast znaczeniu słowo „geopolityka” odnosi się do kierunku, który stał się modny na przełomie XIX i XX wieku. Potem jego popularność osłabła, natomiast współcześnie uzyskał on rodzaj drugiego życia. Gdy idzie o wartość naukową, była ona wątpliwa od samego początku, jak w przypadku każdej ryzykownej, rysowanej z rozmachem teorii, którą życie (w tym także kolejne ustalenia naukowe) potwierdza lub nie.
Warto w tym kontekście wspomnieć Friedricha Naumanna (...). Kreślił on wizje ekspansji przemysłowo-handlowej Niemiec, z wyzyskaniem praw rynku.
W tym przypadku źródłem problemów było powiązanie teorii geopolitycznych z realizowaną polityką, nie wyłączając daleko planów ekspansji militarnej i terytorialnej, które uzyskiwały ideologiczne wsparcie. Taki charakter miała twórczość kibicujących agresywnej polityce niemieckiej Friedricha Ratzela, Rudolfa Kjelléna, Karla Haushofera. Należy ona już do historii myśli politycznej, natomiast analogiczna w wielu aspektach twórczość Aleksandra Dugina jest już niestety elementem naszej teraźniejszości.
Rzecz jasna nie można sprowadzać pojęcia geopolityki wyłącznie do jego skrajnych postaci, miała ona swoje formy liberalizujące, bądź liberalne. Warto w tym kontekście wspomnieć Friedricha Naumanna (jego książka, poświęcona wizji „Mitteleuropy”, przeciwstawionej Rosji, a jeszcze silniej obu państwom anglosaskim, została niedawno przetłumaczona na język polski). Kreślił on wizje ekspansji przemysłowo-handlowej Niemiec, z wyzyskaniem praw rynku. W obrębie nurtu liberalnego mieściły się także wizje geopolityki lub „geostrategii” defensywnej natury, obliczone na powstrzymywanie agresywnych państw (George F. Kennan, Henry Kissinger, Zbigniew Brzeziński).
Morze i ląd
Jednym z relatywnie trwałych wątków toczących się w gronie „geopolityków” dyskusji był problem napięć, jakie ujawniają się pomiędzy państwami morskimi, a mocarstwami lądowymi. Cytowany Friedrich Naumann, acz zasadniczo reprezentujący poglądy liberalne, w swojej wizji zdominowanej przez Niemcy Mitteleuropy (1915) za głównego jej przeciwnika uznał nawet nie „azjatycką” Rosję, ale państwa anglosaskie: nie tylko Wielką Brytanię, pozostającą wówczas w stanie wojny z Niemcami, ale także Stany Zjednoczone, będące wówczas państwem neutralnym. Stworzona kontynentalna potęga (Francję Naumann planował pozyskać dla współpracy), kierować się miała przeciw Anglosasom…
Ile warte są te teorie, jaki jest ich związek z realiami – kwestia dyskusyjna. Poza dyskusją wydaje się natomiast, ze zarówno same poglądy, jak i polemiki wokół nich, są odbiciem konfliktów pomiędzy mocarstwami.
Jest ciekawe, że pogląd ten – naturalnie nie w generalnym kształcie – ale w tym akurat segmencie, odżył w III Rzeszy. W marcu 1941 r., trzy i pół miesiąca przed napaścią Niemiec na Związek Sowiecki, na łamach „Das Reich” ukazał się artykuł nazistowskiego ideologa, zatytułowany „Morze kontra ląd”. Jego osią było wyeksponowanie różnic między państwami lądowymi a morskimi plus zapowiedź zmierzchu tych ostatnich. W tle była wojna między Niemcami a Wielką Brytanią: interpretując zdarzenia, nazistowski publicysta wskazywał, że ma ona szersze tło światopoglądowe, związane z koniecznością eliminacji przez Niemcy swego rodzaju anomalii, jaka było, w wyniku kaprysu historii, uformowanie się narodu budującego swą tożsamość nie na podstawie związku z lądem, ziemią – ale morzem, przestrzenią morską.
Utrzymany w wojenno-eksterminacyjnej logice przekaz utalentowanego, chociaż zdeprawowanego, intelektualisty nakreślony został finezyjnie, cienką kreską – pytanie, czy o jego przetłumaczeniu na język rosyjski1 i umieszczeniu go w sieci zadecydowały walory agitacyjno-propagandowe, czy ocena, że zawarty w nim przekaz nie należy jeszcze do historii, gdyż Imperium Brytyjskie odeszło wprawdzie w przeszłość, ale przecież pozostały na placu Stany Zjednoczone… Nie podejmuję się odpowiadać, sprawa otwarta.
W obiegu akademickim, nie upolitycznionym tak mocno jak enuncjacje ideologów, konflikt między mocarstwami lądowymi a morskimi eksponował w początkach XX stulecia Halford J.Mackinder (Wielka Brytania) formułując koncepcję „Heartlandu”, zgodnie z którą osią świata i kluczem do panowania nad nim jest kontynentalny obszar środkowej Azji, rozciągający się na wschodnią część Europy. Pogląd ten, skojarzony ze współczesnymi postaciami euroazjatyzmu (Dugin) zyskał dzisiaj drugie życie. Przeciwstawia się mu idea tzw. „Rimlandu” (Nicholas John Spykman), przesuwająca hipotetyczny środek ciężkości na pas półwyspów wokół Eurazji, a lustrzanym jej odbiciem jest teoria „atlantycka” (Paul Drennan Cravath), wskazująca na znaczenie akwenu wodnego, wokół którego zgrupowały się kluczowe państwa Zachodu.
Ile warte są te teorie, jaki jest ich związek z realiami – kwestia dyskusyjna. Poza dyskusją wydaje się natomiast, ze zarówno same poglądy, jak i polemiki wokół nich, są odbiciem konfliktów pomiędzy mocarstwami. Jaki zaś jest ich związek z problemami sąsiedztwa Polski? A jest jakiś w ogóle? Bo jeśli nie, to może jednak nie sięgać po termin, który jest obciążony masą nieciekawych znaczeń, a dotyczy spraw wyraźnie innych…
1 https://web.archive.org/web/20070927010205/http://www.politizdat.ru/outgoung/32/ (dostęp 20 czerwca 2024)
