Od początku okupacji niemieckie władze Generalnego Gubernatorstwa obawiały się masowej konspiracji i wybuchu powstania. Zdawano sobie sprawę, że Polacy nie pozostaną bierni, dysponując nie tak odległymi doświadczeniami w tym zakresie, które były związane nie tylko z powstaniami w XIX wieku, ale i okresem I wojny światowej i pierwszymi latami po jej zakończeniu (działalność Polskiej Organizacji Wojskowej 1918 r.) i powstaniami w Wielkopolsce (1918 r.) i na Śląsku (1919–1921 r.).
Gdy tylko nastanie wiosna…
Brutalne represje, które rozpoczęły się po wkroczeniu Wehrmachtu na ziemie polskie, miały służyć spacyfikowaniu wszelkiego oporu i umożliwić tworzonej niemieckiej administracji okupacyjnej eksploatację gospodarczą ziem włączonych do Rzeszy i ich germanizację. Fala zbrodni, która przetoczyła się przez zachodnie i północne ziemie II Rzeczypospolitej jesienią 1939 r., przyniosła kilkadziesiąt tysięcy ofiar (dokładna liczba nie jest znana).
Brutalne represje, które rozpoczęły się po wkroczeniu Wehrmachtu na ziemie polskie, miały służyć spacyfikowaniu wszelkiego oporu i umożliwić tworzonej niemieckiej administracji okupacyjnej eksploatację gospodarczą ziem włączonych do Rzeszy i ich germanizację.
W tym początkowym okresie okupacji skala zbrodni niemieckich na terenie GG była mniejsza. Chociaż dochodziło do aresztowań, jak np. w Krakowie, gdzie 6 listopada 1939 r. uwięziono profesorów szkół wyższych (Sonderaktion Krakau), a trzy dni później również nauczycieli i innych przedstawicieli inteligencji, oraz przeprowadzano egzekucje odwetowe, jak np. w Bochni (18 grudnia 1939 r.) i w Wawrze (27 grudnia 1939 r.), jednak mordy nie przybrały skali znanej choćby z Pomorza. Wydaje się, że niemiecki aparat policyjny potrzebował kilku miesięcy, aby okrzepnąć na okupowanych ziemiach polskich i rozpracowywać środowiska inteligencji, działaczy politycznych i społecznych oraz oficerów.
Podczas narady najwyższych władz Generalnego Gubernatorstwa, która odbyła się 2 marca 1940 r., poruszano problem zwalczania polskiego podziemia. SS-Brigadeführer Bruno Streckenbach, dowódca Policji Bezpieczeństwa w Generalnym Gubernatorstwie (w tym Gestapo), informował o żywiołowym rozwoju konspiracji i zapowiadał, że w związku z tym planowane jest przeprowadzenie aresztowań:
„Gdy tylko nastanie wiosna i drogi będą się znów nadawały do użytku, zamierza się zorganizować większą akcję mającą na celu pozbawienie polskiego ruchu oporu jego kierownictwa, jego najniebezpieczniejszych przywódców. Przedsięwzięcie to przewidziane jest na drugą połowę marca”1.
O efektach Streckenbach mówił kilka tygodni później, 23 kwietnia:
„W wyniku akcji z 30 marca aresztowano około 1000 osób, czyli nawet więcej niż się spodziewano”2.
Ponadto efektem przeprowadzonych przesłuchań i dochodzeń było ustalenie kolejnych nazwisk osób zaangażowanych w konspirację.
Nadzwyczajna Akcja Pacyfikacyjna
Do przeprowadzenia następnej akcji represyjnej, na większą skalę, skłoniły władze Generalnego Gubernatorstwa wydarzenia z przełomu marca i kwietnia 1940 r., świadczące o pogarszającym się stanie bezpieczeństwa: w dystrykcie radomskim zbrojny opór angażujący znaczne siły niemieckie stawiał oddział mjra Henryka Dobrzańskiego „Hubala”, natomiast w dystrykcie lubelskim doszło do zamordowania przez kryminalistów rodziny volksdeutschów w Józefowie na Lubelszczyźnie.
Niewykluczone jednak, że wydarzenia te wykorzystano jako pretekst. W obu wypadkach policja, SS i Selbstschutzprzeprowadziły krwawe akcje odwetowe z zastosowaniem odpowiedzialności zbiorowej, które obiły się szerokim echem w społeczeństwie.
Wydaje się, że niemiecki aparat policyjny potrzebował kilku miesięcy, aby okrzepnąć na okupowanych ziemiach polskich i rozpracowywać środowiska inteligencji, działaczy politycznych i społecznych oraz oficerów.
Decyzja w sprawie Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej zapadła na naradzie u generalnego gubernatora Hansa Franka 16 maja 1940 r. Dlaczego akurat wtedy? Sześć dni wcześniej rozpoczęła się niemiecka inwazja na Francję, Belgię, Holandię i Luksemburg. Represje i terror miały zapewnić Niemcom spokój na wschodzie podczas ofensywy na zachodzie. Inicjatorem zakrojonych na szeroką skalę represji w Generalnym Gubernatorstwie był Streckenbach. Jednak decyzję o Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej podjął Frank. Generalny gubernator polecił Streckenbachowi i wyższemu dowódcy SS i policji w Generalnym Gubernatorstwie Friedrichowi Wilhelmowi Krügerowi przeprowadzenie skierowanej przeciwko podziemiu „nadzwyczajnej, energicznej akcji pacyfikacyjnej”3 do połowy czerwca 1940 r. W rzeczywistości trwała ona dłużej i zakończyła się latem 1940 r. (według niektórych historyków – nawet dopiero jesienią 1940 r.).
Również wbrew instrukcjom Franka, które wydał 30 maja 1940 r. polecając:
„nie musimy tych elementów deportować do obozów koncentracyjnych”4,
wielu aresztowanych w ramach Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej trafiło do obozów koncentracyjnych w Rzeszy. Pierwszy transport 728 więźniów politycznych do obozu koncentracyjnego Auschwitz przybył 14 czerwca 1940 r. z Tarnowa. Wśród nich było wielu młodych Polaków, ujętych na granicy ze Słowacją, którzy zamierzali przedostać się do Armii Polskiej we Francji, aby walczyć z Niemcami.
O tym, jak wyobraża sobie działania policji i SS Frank wypowiedział się cynicznie również 30 maja:
„w rezultacie [Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej] będzie musiało się rozstać z życiem kilka tysięcy Polaków, głównie ze sfer ideowych przywódców polskich”5.
Powoływał się przy tym na instrukcje, jakie otrzymał od Adolfa Hitlera, który powiedział mu, że
„Wykrytych dotąd osobników z kręgu przywódców polskich należy zlikwidować”6.
Te instrukcje zostały wcielone w czyn i tysiące ludzi zostało rozstrzelanych.
Wykrytych dotąd osobników z kręgu przywódców polskich należy zlikwidować
Aresztowani w Warszawie i okolicy byli przetrzymywani na Pawiaku, a następnie część z nich rozstrzelano w Palmirach w Puszczy Kampinoskiej. Apogeum egzekucji w Palmirach przypadło na 20 i 21 czerwca 1940 r. Wśród wybitnych ludzi, którzy tam stracili życie, znaleźli się działacz socjalistyczny i poseł na Sejm Mieczysław Niedziałkowski, marszałek Sejmu Maciej Rataj, wiceprezydent Warszawy Jan Pohoski i wybitny lekkoatleta Janusz Kusociński.
Decyzja w sprawie Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej zapadła na naradzie u generalnego gubernatora Hansa Franka 16 maja 1940 r. Sześć dni wcześniej rozpoczęła się niemiecka inwazja na Francję, Belgię, Holandię i Luksemburg. Represje i terror miały zapewnić Niemcom spokój na wschodzie.
Palmiry, które urosły do rangi symbolu, nie były jedynym miejscem, gdzie dochodziło do egzekucji w ramach tej akcji represyjnej. W okolicy Lublina analogiczne rozstrzeliwania przeprowadzano od końca czerwca do sierpnia 1940 r. w Rurach Jezuickich k. Lublina. Natomiast aresztowani w Krakowie byli rozstrzeliwani przede wszystkim w forcie „Krzesławice” na przełomie czerwca i lipca 1940 r. W każdym z tych miejsc – podobnie jak w Palmirach – wiosną i latem 1940 r. zginęło kilkaset osób, ale miejsc mniejszych egzekucji, w których mordowano kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt osób było o wiele więcej.
Według sprawozdania przedstawionego przez Streckenbacha aresztowano ok. 3500 działaczy politycznych i ok. 3000 przestępców kryminalnych, jak jednak słusznie zwracają uwagę historycy, dane te nie mogą stanowić bilansu akcji, bo nie można ich zweryfikować: nie wiemy ilu dokładnie ludzi zamordowano, ilu deportowano do obozów, a ilu zwolniono. Ustalenie tego jest tym trudniejsze, że przybyły do Warszawy w końcu kwietnia 1940 r. na krótką inspekcję Heinrich Himmler, przywódca SS i szef niemieckiej policji, nakazał deportowanie do obozów koncentracyjnych 20 000 mieszkańców miasta. Przeprowadzone w związku z tym łapanki zbiegły się z aresztowaniami w ramach Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej. Ponadto część ludzi rozstrzelanych lub deportowanych do obozów koncentracyjnych w ramach Nadzwyczajnej Akcji Pacyfikacyjnej, została aresztowana przed jej rozpoczęciem (tj. przed połową maja 1940 r.).
Represje wywarły silne wrażenie na polskiej ludności. Władze niemieckie ustaliły, że w ich następstwie
„większość polskiej inteligencji, jak byli oficerowie, studenci i urzędnicy, ukrywa się na wsi”7.
Jeszcze w trakcie aresztowań, przeciwko tak radykalnym działaniom protestowała cywilna administracja niemiecka w Generalnym Gubernatorstwie – okazało się bowiem, że represje objęły nie tylko inteligencję i kryminalistów, lecz również robotników i rolników. Z drugiej strony administrację niemiecką niepokoiły aresztowania wśród polskich urzędników pracujących w urzędach niemieckich, których kierownicy nie zostali uprzedzeni ani zawiadomieni.
1 Okupacja i ruch oporu w dzienniku Hansa Franka 1939–1945, t. I: 1939–1942, Warszawa 1970, s. 165.
2 Ibidem, s. 177.
3 Ibidem, s. 185–186.
4 Ibidem, s. 195.
5 Ibidem.
6 Ibidem.
7 Meldungen aus dem Reich. Die geheime Lageberichte des Sicherheitsdienstes des SS 1938–1945, Herrsching 1984, t. 5, s. 1343.0
