W publikacji zastanawiać może pozycja o numerze 1639. Nie dotyczy ona – jak wszystkie pozostałe – zbrodni wołyńskiej, lecz traktuje o obozie jenieckim w Starobielsku na terenie Ukraińskiej Socjalistycznej Republiki Radzieckiej. Relacja świadka jest następująca:
„Miasto Storobielsk, obóz koncentracyjny. Łagier koncentracyjny dla polskich niewolników, jakich podejrzano o udział w walkach z sowietami. Całość łagru około 28 tysięcy ludzi. Okolone czterema rzędami drutów kolczastych, między którymi są posterunki sow[ieckie], 12 wież z reflektorami. Wybrano stamtąd do pracy 670 osób, zabrano [ich] do zakładu Hartmanna (fabryka lokomotyw). Do miejsca przeznaczenia przybyły 52 osoby. Tamtych resztę wymordowano. Działo się to z końcem września 1941 r.”.
Wyjątkowość relacji
Co ciekawe, niemal wszystkie relacje świadków w tomie 2. Dokumentów zbrodni wołyńskiej zostały złożone w kilka tygodni po wydarzeniach. Zdarzały się też przypadki, kiedy odstęp pomiędzy zdarzeniem a spisaniem o nim relacji był krótszy i wynosił zaledwie kilka dni. Np. napad na Hanaczów miał miejsce 4 lutego 1944 r., a relację spisano 6 dni później, czyli 10 lutego 1944 r., kiedy to – jak zaznaczali świadkowie – „18 osób leży jeszcze w szpitalu poranieni” (poz. 1629). Podobnie rzecz się miała z mordem we wsi Zarwanica, do którego doszło 18 lutego 1944 r., a relację świadka spisano już 6 dni później.
Bez odpowiedzi pozostanie też pytanie, skąd zaczerpnął wiedzę o Starobielsku – czy obóz dla „polskich niewolników” widział osobiście, czy też został o nim poinformowany przez kogoś innego?
W przypadku relacji o obozie w Starobielsku jest inaczej. Zeznanie zostało spisane 14 lutego 1944 r., a więc niemal 2,5 roku po opisywanych wydarzeniach.
Niestety, nie dysponujemy żadnymi informacjami o świadku. Pod przywołaną relacją złożył on nieczytelny podpis. Bez odpowiedzi pozostanie też pytanie, skąd zaczerpnął wiedzę o Starobielsku – czy obóz dla „polskich niewolników” widział osobiście, czy też został o nim poinformowany przez kogoś innego? Należy przypuszczać, że świadek mógł widzieć obóz, za czym wydaje się przemawiać dość szczegółowy – jak na tak krótką relację – opis miejsca: cztery rzędy drutów kolczastych, posterunki sowieckie, 12 wież z reflektorami.
„Polscy niewolnicy”
Dużo bardziej istotne jest pytanie, o jakich „polskich niewolnikach” traktowało zeznanie. Przecież niemal 4 tys. polskich oficerów, wziętych do niewoli przez Sowietów po 17 września 1939 r., od kwietnia-maja 1940 r. w Starobielsku nie przebywało – zostali oni przewiezieni do Charkowa i tam zamordowani przez NKWD. O jakich więc „polskich niewolnikach” jest tu mowa?
Aby odpowiedzieć na to pytanie, należy cofnąć się do 17 września 1939 r. Po wkroczeniu na terytorium II Rzeczypospolitej Armia Czerwona wzięła do niewoli około 240 tys. polskich żołnierzy. Co najmniej 125 tys. spośród nich zostało przekazanych wojskom NKWD. Jeńcy ci trafili do sieci obozów. Funkcjonariusze NKWD oddzielili oficerów od szeregowców i podoficerów (tych ostatnich w znacznej części zwolniono bądź przekazano stronie niemieckiej), natomiast 25 tys. żołnierzy umieszczono w obozie w Równem na potrzeby budowy drogi. Z kolei większość oficerów została skierowana do trzech obozów specjalnych: Kozielska, Starobielska oraz Ostaszkowa (zostali oni rozstrzelani wiosną 1940 r. m.in. w Katyniu).
Polskich żołnierzy z obozu rówieńskiego traktowano jako niewolniczą siłę roboczą. Praktyka ta była niezgodna z Konwencją Genewską z 1929 r., do której Rosja Sowiecka nie przystąpiła.
O jakiej drodze była wyżej mowa? Otóż 25 września 1939 r. władze ZSRS podjęły decyzję o budowie drogi asfaltowej Nowogród Wołyński – Korzec – Równe – Lwów (ponad 300 km długości). W planach droga miała strategiczne znaczenie, bowiem łączyła Ukraińską SRR z zajętym przez Sowietów obszarem Polski południowo-wschodniej. Budowę zlecono NKWD. Harmonogram prac był niezwykle napięty: już 5 października 1939 r. miano przystąpić do budowy, by do 15 grudnia 1939 r. zapewnić przejezdność na całej trasie. Od 15 kwietnia 1940 r. – przez okres 2 miesięcy – przewidywano wylewanie asfaltu. Plac budowy drogi podzielono na 6 odcinków, a siedzibę zarządu budowy drogi umiejscowiono w Równem. Siłę roboczą stanowili wspomniani wyżej polscy jeńcy wojenni, zatrzymani przez NKWD.
Z kolei w październiku 1940 r. jeńcy otrzymali zadanie odbudowy drogi Płoskirów – Lwów – Jaworów – granica ZSRS.
Polskich żołnierzy z obozu rówieńskiego traktowano jako niewolniczą siłę roboczą (praktyka ta była niezgodna z Konwencją Genewską z 1929 r., do której Rosja Sowiecka nie przystąpiła). Praca przy budowie wspomnianej drogi trwała 10 godzin (od 8.00 do 18.00 – z półgodzinną przerwą) i była niezwykle ciężka. Stanowiło ją m.in. karczowanie lasów, osuszanie bagien, kopanie rowów, gromadzenie kamienia i piasku, wyrównywanie poboczy, przygotowanie nawierzchni. W początkowym okresie brakowało narzędzi i środków transportu. Żołnierzom nie zapewniono też ubrań roboczych, wskutek czego chodzili w zniszczonych polskich mundurach. Utrudnieniem były złe warunki higieniczno-sanitarne (plaga wszy), pogoda (deszcz, śnieg, mróz) oraz coraz dłuższe przemarsze do kolejnych miejsc budowy drogi.
Choć efekty prac nie zadowoliły władz ZSRS, postanowiły one przedłużyć budowaną drogę od Lwowa do Przemyśla (odcinek o długości 100 km), a czas na realizację tego zadania wyznaczono do 15 listopada 1940 r. Z kolei w październiku 1940 r. jeńcy otrzymali zadanie odbudowy drogi Płoskirów – Lwów – Jaworów – granica ZSRS. Od grudnia 1940 do marca 1941 r. trwało przewożenie jeńców na budowę nowej drogi.
Także w marcu 1941 r. władze ZSRS podjęły decyzję o budowie 297 lotnisk. Do realizacji tej inwestycji skierowana została część polskich jeńców wojennych.
Przemarsz do Starobielska
Kiedy 22 czerwca 1941 r. wybuchła wojna niemiecko-sowiecka, NKWD podjęło decyzję o niezwłocznej ewakuacji polskich jeńców do Starobielska na wschodniej Ukrainie. Ewakuacja przebiegała dramatycznie – w znacznej części odbywała się pieszo (z obawy przed niemieckimi nalotami marsze miały też miejsce nocą), a jedynie nieznaczny odcinek drogi jeńcy przebyli koleją.
Pod koniec lipca 1941 r. do więzienia w Starobielsku przybyła ostatnia grupa jeńców polskich. Ich łączna liczba wynosiła 12 267 osób (około 10 300 jeńców skierowano wcześniej do pracy w kopalniach żelaza i wapienia na Ukrainie). O dalszych losach jeńców obozu starobielskiego zadecydowało polsko-radzieckie porozumienie, czyli układ Sikorki-Majski, podpisany 30 lipca 1941 r. Na jego mocy umożliwiono utworzenie armii polskiej w ZSRS. Z obozu starobielskiego wcielono do niej 11 600 osób.
