„Każdy bowiem funkcjonariusz milicji jest jednocześnie przedstawicielem państwa, wykonawcą władzy, autorytetem i…zwykłym obywatelem. To stwarza nieraz trudne sytuacje, z których nie zawsze wiadomo jak wybrnąć najkulturalniej. Po za tym od milicjanta społeczeństwo wymaga i spodziewa się więcej taktu, kultury, poprawności w zachowaniu się niż od każdego przeciętnego obywatela”
– czytamy we wstępie.
Obywatelu, coście ślepi?
Przytoczmy kilka porad sprzed prawie sześćdziesięciu lat:
„Nie można powiedzieć, żeby widok niedbale opadającej skarpety czy zwisających troków od kalesonów należał do zbyt interesujących. Raczej wręcz przeciwnie. Warto jeszcze dodać, że kobiety na tym punkcie są szczególnie wrażliwe i taką »kokieterią« można je zupełnie zrazić. Toteż trzeba zawsze pamiętać o tym, by skarpety były odpowiednio podciągnięte i jeśli nie są elastyczne, by podtrzymywane były przez podwiązki”.
„Jeżeli temperatura utrzymuje się powyżej -5° Celsjusza, nie zakładamy butów filcowych, kożuchów, kurtek i spodni watowanych”.
„Nie bójmy się korzystać z lustra – jest przecież dla ludzi – ale korzystanie z niego przez mężczyznę poza miejscami przeznaczonymi do kontrolowania wyglądu (np. łazienka, ubikacja, garderoba) powinno odbywać się dyskretnie, szybko, tak żeby się z tym nie afiszować i nie stwarzać pozoru mizdrzenia się przed lustrem”.
„Milicjant zwracający się do przechodnia w formie: »Przepraszam pan chyba nie zauważył, że jest czerwone światło« – na pewno będzie uważany za bardziej kulturalnego od takiego, który powie: »Obywatelu, coście ślepi?«”.
„Ozdabiając swój dom trzeba szukać rzeczy ładnych. […] Nie muszą to być oczywiście drogie okazy […]. Jeśli to jednak będzie straszna, ręcznie haftowana makatka przedstawiająca całujące się gołąbki, czy pierroty, jeśli to będzie straszliwy, malowany czy tkany »jeleń na rykowisku« lub jarmarczne, aż krzyczące kolorami »obrazy święte«, jeśli to będą wycięte z gazet półnagie gwiazdy filmowe itp., to już nie trzeba rozmowy wszystko się wie o poziomie mieszkańca takiego domu”.
„Jeśli nie widzimy w pobliżu nas popielniczki, trzeba o nią poprosić gospodarzy domu. Nie wolno wrzucać niedopałków do doniczek z kwiatkami”.
Idealny milicjant powinien zachowywać się stosownie podczas pełnienia obowiązków służbowych oraz poza pracą. A zatem powinien: zachowywać higienę osobistą (kąpać się chociaż dwa razy w tygodniu albo przynajmniej raz na tydzień, a już w ostateczności co 10 dni pójść do łaźni), ubierać się odpowiednio do pogody (w czym pomocne jest śledzenie prognozy), trafnie oceniać przy jakiej temperaturze wolno założyć czapkę uszankę (kiedy jej nauszniki mogą być opuszczone, a troczki zawiązane), o jakiej porze roku można nosić płaszcz gabardynowy, jak na paluszkach wejść do domu po nocnym dyżurze, by nie obudzić małżonki. Musi być szarmancki dla pań i pomocny dla obywateli, ale też zachowywać odpowiednie proporcje między uprzejmością a poufałością. Nie może targać na patrol wypchanej teczki, a przestępcy nie powinien gonić podzwaniając odznaczeniami.
Irena Gumowska
Autorami tych rad są: Irena Gumowska oraz Jan Kapica.
Na długo przed pojawieniem się Małgorzaty Rozenek, bo już w latach 50. XX wieku Polacy mieli swoją „Perfekcyjną Panią Domu”. Irena Gumowska znała się na wszystkim: dobrych manierach, prowadzeniu domu, diecie, jadłospisach, zdrowiu. Była prekursorką trendów „zrób to sam” i „zero waste”, zanim jeszcze stały się modne.
Irena Gumowska-Dąbrowska urodziła się 2 października 1912 r. w Krakowie, zaś zmarła 27 września 1991 r. Wywodziła się z inteligenckiego domu, jej ojcem był historyk i filatelista prof. Marian Gumowski. Była dziennikarką i publicystką. W czasie okupacji studiowała psychologię na tajnych kompletach. Ukończyła też studia rolnicze. Zasłynęła jako autorka niezliczonej ilości poradników i artykułów m.in. do „Przyjaciółki”. Niestrudzenie publikowała aż do początku lat 90. XX w.
Jej książki są zawsze zdroworozsądkowe i precyzyjne, dostarczają wiadomości z przeróżnych dziedzin. Łączą przyjacielską pogadankę z psychologią i dużym poczuciem humoru. Obecnie rady Ireny Gumowskiej wydają się przestarzałe i zabawne, ale dla powojennego, bardzo zróżnicowanego społeczeństwa, były przydatne i brano je zupełnie serio.
Z jednej strony edukowała proste, niewykształcone kobiety i młode mężatki, a z drugiej panie z „wyższych sfer”, które po wojnie musiały często obejść się bez gosposi i podołać samodzielnemu prowadzeniu domu. Jej rady równie poczytne były w latach 80. XX wieku. Z uwagi na brak produktów w sklepach, porady, jak zrobić coś z niczego, przerobić ubranie czy ugotować obiad z najprostszych składników, były bardzo na czasie.
„ABC dobrego wychowania”, „Elementarz gotowania", „Obiad w pół godziny”, „Wenus z patelnią", „Ziółka i my”, „Czy wiesz, co jesz”, „Słońce w słoikach” – jeśli poszperamy w biblioteczkach naszych mam i babć z pewnością znajdziemy te bardzo popularne poradniki.
* * *
Oprócz egzemplarzy publikacji „Uprzejmy policjant” w Archiwum IPN znajduje się karta z kartoteki ewidencyjno-adresowej miasta stołecznego Warszawy oraz akta paszportowe Ireny Gumowskiej. Na zdjęciu z akt spogląda na nas elegancka dama z minionej epoki.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
