Ugrupowanie, uznawane za konspiracyjną emanację najważniejszej przedwojennej partii socjalistycznej, od początku swojej działalności późną jesienią 1939 r. przywiązywało dużą uwagę do działalności wydawniczej, stanowiącej jedyną dostępną dla polskiego podziemia metodę przeciwstawienia się narzuconemu przez Niemców monopolowi informacyjnemu. Najważniejszym wydawanym w latach 1939-1944 przez PPS-WRN czasopismem był „Informator/WRN/Robotnik”.
Stały komunikat stał się koniecznością życiową
Wydawanie „Informatora” zapoczątkowane zostało przez Zygmunta Zarembę „Marcina”, członka ścisłego kierownictwa partii odpowiedzialnego w nim za kwestie propagandowe i polityczne. Jak sam po latach wspominał:
„chodziło o stały komunikat dla powstającej sieci organizacyjnej, której członkowie nie zawsze mieli dostęp do radia. Zresztą wkrótce słuchanie radia zostało Polakom zakazane pod karą śmierci. (…) Wyrosła [wówczas] potrzeba zorganizowania tajnego podsłuchu radiowego i stały komunikat stał się koniecznością życiową”.
Początki pisma były bardzo skromne. Jego pierwszy numer, składający się z czterech stron tekstu w formacie A4, został z braku innych możliwości przepisany na maszynie w stu kopiach przez Wandę Kłyszewską „Dziunię”, a następnie z Warszawy został on przesłany do struktur terenowych partii, które we własnym zakresie były odpowiedzialne za rozpowszechnianie jego treści wśród członków i sympatyków partii. W ten sposób do końca 1939 roku udało się opublikować osiem numerów pisma.
Począwszy od przełomu 1939 r. i 1940 r. z tytułu pisma usunięto słowo „Informator”, obok którego już nieco wcześniej pojawił się akronim nazwy partii „WRN”, który od tej pory stał się tytułem pisma. W okresie od stycznia do marca 1940 r. ukazało się przypuszczalnie kolejne osiem przepisanych na maszynie numerów „WRN” o objętości czterdziestu trzech stron. W tym też okresie udało się poprzez struktury organizacyjne partii oszacować minimalne zapotrzebowanie na czasopismo na poziomie dwóch tysięcy egzemplarzy, co skłoniło kierownictwo partii do rozpoczęcia powielania kolejnych numerów czasopisma zamiast ich przepisywania.
Od pierwszego numeru „Informatora”, poprzez „WRN”, aż po „Robotnika”, czasopismo to było najważniejszym, niemal oficjalnym organem prasowym konspiracyjnej PPS-WRN.
W efekcie pierwszy „powielony” numer ukazał się z datą 8 marca 1940 r. Matryce powielaczowe napisała Wanda Kłyszewska „Dziunia”, a samo powielenie numeru, na urządzeniu wypożyczonym z biura centrali „Społem”, było zasługą Zygmunta Ładkowskiego „Pawła”. Łącznie w ciągu kolejnych dwóch miesięcy ukazało się dziewięć powielonych numerów pisma, każdy w formacie 22x35 cm i o objętości sześciu stron. Jeszcze zanim ukazał się pierwszy z nich, w lutym 1940 r. kierownictwo PPS-WRN rozpoczęło przygotowania do wydawania pisma drukiem. Wówczas to ówczesny kierownik sekcji wydawniczej, Ferdynand Sarnowski „Hipek”, „Ferdek”, za pośrednictwem swojego zastępcy Aleksandra Skrzyńskiego „Hrabiego”, podjął rozmowy z właścicielami warszawskich drukarni. Po uzgodnieniu szczegółów współpracy, Sarnowski zajął się dostarczaniem rękopisów, umawianiem terminów odbioru gotowych druków i regulowaniem kwestii finansowych. Korektą zajmowała się Wanda Kłyszewska.
Pierwszy drukowany numer „WRN” ukazał się z datą 10 maja 1940 r. w drukarni Edmunda Piórowicza przy ul. Hożej 9, w nakładzie trzech tysięcy egzemplarzy w formacie A5 i o objętości ośmiu stron. Począwszy zaś od czerwca 1940 r. „WRN” wymiennie zaczęto drukować w drukarniach Piórowicza i większej od niej Kazimierza Wojtyńskiego przy ulicy Hożej 48. Cztery pierwsze numery pisma ukazały się w nakładzie trzech tysięcy egzemplarzy, a kolejne czterech i pół tysiąca. W trakcie 1940 r. pismo przeszło ewolucję częstotliwości ukazywania się, i tak w okresie od maja do 20 września było to mniej więcej raz w tygodniu, następnie do końca listopada co dziesięć dni i wreszcie od 1 grudnia co dwa tygodnie. Tą częstotliwość „WRN” zachował do czerwca 1944 r.
Według Czystowskiego zmniejszenie częstotliwości ukazywania się „WRN” związane było z trudnościami z tak częstym kolportażem pisma poza Warszawę oraz ze świadomością, że wojna potrwa kilka lat. Mniejszej częstotliwości towarzyszył wzrost nakładu do około ośmiu i pół tysiąca egzemplarzy, w którym „WRN” ukazywał się aż do końca 1942 r. Począwszy od stycznia 1943 r. nakład zwiększono o pięćset sztuk, które były wysyłane na Śląsk. Rzadsze ukazywanie się „WRN” bez wzrostu objętości pisma było równoznaczne z mniejszą ilością informacji przekazywanych czytelnikom, co (do pewnego stopnia) począwszy od 1941 r. zaczęło być równoważone pojawieniem się innych tytułów prasowych PPS-WRN oraz partyjnych wydawnictw nieperiodycznych: ulotek i broszur. Rozpoczęcie ich wydawania wymusiło przeniesienie druku „WRN” do obiektu „Druk-Prasa”, należącego do Władysława Łęckiego i Apolinarego Wojtczaka, gdzie był on drukowany do końca 1943 r. Po aresztowaniu przez Niemców obu właścicieli i części pracowników, począwszy od stycznia 1944 r. „WRN” był drukowany w tajnej drukarni Delegatury Rządu przy ulicy Przemysłowej w Warszawie. Równocześnie doszło do zwiększenia nakładu pisma o kolejny tysiąc sztuk, który również wysyłano na Śląsk.
„Robotnik”
18 czerwca 1944 r. ukazał się pierwszy numer konspiracyjnego „Robotnika”, z tradycyjną winietą z okresu przedwojennego, którą uzupełniono znaczkiem z akronimem nazwy partii. Tytuł ten zastąpił zarówno „WRN”, jak i ukazującego się od września 1943 r. „Robotnika w walce”. Symbolicznie przywrócono wówczas kolejną numerację pisma, dodając do numeru ostatniego „Robotnika”, który ukazał się 24 września 1939 r. (nr 7899), 142 numery „Informatora” i „WRN” oraz 18 numerów „Robotnika w walce”, w efekcie pierwszy konspiracyjny numer „Robotnika” ukazał się z podwójną numeracją 8060/1. Ostatni konspiracyjny numer pisma nr 8067/8 ukazał się na dwa dni przed wybuchem Powstania Warszawskiego.
Rozpoczęciu wydawania „Robotnika” towarzyszył sentymentalny artykuł, z którego lektury wyłania się znaczenie ponownego ukazania się „tradycyjnego” socjalistycznego tytułu prasowego:
„Niecodzienną uroczystość mamy dzisiaj w naszej małej redakcji, w całej naszej partii i z pewnością w całej Polsce (…). Oto z tajnego skarbca, pilnie strzeżonego przed obcym wrogiem i domorosłym złodziejem, wydobyty został stary z pokolenia na pokolenie przekazywany klejnot: diadem nagłówkowy »Robotnika«. (…) Proszę przyjrzeć się uważnie staremu, dobrze znanemu napisowi. Nie odgięły się w nim w żadną stronę piękne linie drogich ośmiu liter, nie straciły blasku drobniejsze paciorki haseł. Nie trzeba specjalisty znawcy: każdy rozpozna, że ma przed sobą jeden z prawdziwych klejnotów Polskiej Partii Socjalistycznej. Przybyła mu tylko jeszcze jedna ozdoba. W lewym rogu nagłówka – niby klamra spinająca kolię – widnieje prosty ornament WRN, dar i wkład pokolenia, które pieczętowało się tym znakiem podczas straszliwych lat wojny i okupacji. Klamra spinająca lata wolności z latami walki o nową wolność. To godło bojowe, order walczących o Wolność, Równość, Niepodległość symbolizuje też Wierność dla dawnych ideałów, Robotę podziemną, najtrudniejszą w dotychczasowych dziejach PPS i Nieustępliwość twardą i zaciętą, hartowaną nieustannymi uderzeniami wroga”.
Przez cały okres wydawania kolejno „Informatora”, „WRN” i „Robotnika” zespół redakcyjny pisma tworzyli Zygmunt Zaremba „Marcin” i Stanisław Niemyski „Stasiek”.
* * *
Od pierwszego numeru „Informatora”, poprzez „WRN”, aż po „Robotnika”, czasopismo to było najważniejszym, niemal oficjalnym organem prasowym konspiracyjnej PPS-WRN. Dostarczało informacji, podejmowało zagadnienia polityczne i programowe, ale również (a może – przede wszystkim) podtrzymywało opór i nadzieję wśród polskiego społeczeństwa. W warunkach ograniczonego dostępu do informacji i grożących represji, działacze PPS-WRN przekazywali wiadomości, które były nie tylko świadectwem wydarzeń, ale także wezwaniem do walki o nową Polskę.
