Polacy pokochali go za występy w Kabarecie Starszych Panów i Kabarecie Dudek, za rolę Tomka Czereśniaka w serialu „Czterej pancerni i pies”, kierowcy Mariana Szyguły w serialu „Droga” czy za występy w filmach Stanisława Barei. Według krytyków filmowych, aktor najwybitniejszą kreację stworzył w filmie „Ogniomistrz Kaleń” z 1961 roku.
Byliśmy rodziną wojskową…
Wiesław Gołas urodził się w dniu 9 października 1930 roku w Kielcach. Jego ojciec Teofil Gołas służył w 2 Pułku Artylerii Lekkiej Legionów w Kielcach w stopniu ogniomistrza. Artysta bardzo dobrze wspominał swoje dzieciństwo.
„Byliśmy rodziną wojskową, mieszkaliśmy blisko koszar 2. Pułku Artylerii Lekkiej Legionów. (…) Rodzice prowadzili dom otwarty. Nazywaliśmy się »czwórką hultajską«: tata, mama, moja siostra Basia i ja”.
W rozmowie z córką Agnieszką, Gołas stwierdził, że gdyby nie wybuchła wojna, zostałby zawodowym żołnierzem.
Na początku września 1939 roku pułk Teofila Gołasa otrzymał rozkaz wymarszu. Przy pożegnaniu młody Wiesław obiecał ojcu, że będzie opiekować się matką i siostrą. Po zakończeniu kampanii wrześniowej Teofil Gołas dostał się do niewoli niemieckiej, jednak udało mu się uciec z oflagu i wrócić do rodziny. Nie zamierzał jednak biernie przyglądać się sytuacji, w jakiej znalazła się ojczyzna. Razem z żoną Jadwigą zaangażował się w działalność konspiracyjną, za którą został aresztowany przez Niemców i wywieziony do obozu na Majdanku, gdzie zginął. Gołas wspominał, iż po śmierci ojca jego rodzina jeszcze bardziej zżyła się ze sobą. W obliczu panującego głodu wszyscy starali się zdobyć jedzenie. Razem chodzili po polach i zbierali ziemniaki, z których matka piekła placki ziemniaczane.
Działalność konspiracyjna
Młody Gołas w 1942 roku wstąpił do Szarych Szeregów. W dniu 9 września 1942 roku, w obecności swojego dowódcy, drużynowego Zygmunta Kwasa ps. „Kościelny”, złożył przysięgę, przyjmując pseudonim „Wilk”. Drużyna Szarych Szeregów z kieleckiego Baranówka liczyła dziesięciu lub dwunastu członków. Dzieliła się na dwie sekcje: „Zawiszacy” – harcerze młodsi od 12 do 15 lat – oraz „Bojowe Szkoły” – harcerze od 15 do 17 lat. W 1944 roku Gołas przeszedł do starszej sekcji. Według wspomnień jednego z członków kieleckiej drużyny – Włodzimierza Matwina – zbiórki harcerskie odbywały się na terenie całych Kielc, m. in. w mieszkaniu Gołasów przy ul Mahometańskiej 3. W trakcie spotkań ćwiczono musztrę, odbywano zajęcia z ideologii harcerskiej, ale też prowadzono rozmowy na temat wydarzeń w kraju, omawiano sytuację na frontach. W lesie dymińskim pod Kielcami harcerze odbywali szkolenia z obsługi broni i topografii. Gołas uczestniczył też w tajnych kompletach, które były warunkiem przynależności do Szarych Szeregów.
Z racji młodego wieku nie brał udziału w bezpośrednich walkach, zaangażował się w działalność Małego Sabotażu. Zadania przeprowadzano w systemie trójkowym. Gołas najczęściej współpracował z Józefem Chmielem, ps. „Kielczanin”, Kazimierzem Strójwąsem, ps. „”Gacek”, a także ze Stanisławem Nagabą, ps. „Jeleń” i Józefem Minkusem ps. „Miś”. Kolportował nielegalną prasę, był kurierem, malował kotwice (znak Polski Walczącej), a także uczestniczył w akcjach wykradania Niemcom broni i amunicji. Jak wspominał, kilka razy otarł się o niebezpieczeństwo.
W dniu 9 września 1942 roku, w obecności swojego dowódcy, drużynowego Zygmunta Kwasa ps. „Kościelny”, złożył przysięgę, przyjmując pseudonim „Wilk”.
Jedno z zadań, które wykonywał, polegało na przeniesieniu broni z jednej dzielnicy Kielc do drugiej. Gołasowi towarzyszyło dwóch kolegów. Gołas miał przy sobie siatkę z niemieckim schmeisserem MP, owiniętym w papier. Pod wpływem deszczu, który tego dnia padał, papier rozmiękł i Gołas chwycił broń pod rękę; żeby dotrzeć do celu, musieli przejść przez wzgórze, na którym stała katedra. Przed świątynią, przy schodach natknęli się na patrol policji. Koledzy Gołasa, nie zaczepieni przez Niemców, weszli do kościoła, natomiast Gołas potknął się przy ostatnim schodku, lecz przed upadkiem powstrzymał go żandarm, łapiąc za łokieć ręki, pod którą trzymał siatkę z pistoletem; nie zauważywszy broni przepuścił Gołasa, który bezpiecznie wszedł do środka.
W trakcie kolejnej akcji przenoszenia broni, Gołas wraz z kolegami, natknął się na łapankę. Udało im się z niej wyrwać, uciekając wpadli do kościoła, w którym akurat odbywało się nabożeństwo majowe. Tym razem Gołas miał przy sobie stena, uwieszonego na szyi pod jesionką. W trakcie mszy Gołas uklęknął, pochylił głowę i razem z innymi zaczął śpiewać pieśni. Po jakimś czasie dopiero zauważył, że spod jesionki wysunął mu się sten. Znowu towarzyszyło mu szczęście, ponieważ nikt tego nie zauważył.
Gołas dostarczał również broń członkom Armii Krajowej, wykonującym wyroki śmierci na konfidentach. Podczas jednej z takich akcji, miał przekazać parabellum nieznanemu wcześniej członkowi podziemia. Znakiem rozpoznawczym miał być kwiatek trzymany przez dziewczynę, towarzyszącą mężczyźnie. Okazało się, że Gołas pomylił parę, jednak w ostatniej chwili pojawili się właściwi ludzie, którzy zdążyli wyprowadzić go z błędu. Następnie dziewczyna oddaliła się, a Gołas i chłopak, któremu przekazał pistolet, udali się do domu konfidenta. W trakcie akcji Gołas został na klatce schodowej. Po wykonaniu wyroku mężczyzna oddał mu broń i odszedł.
Aresztowanie
Jesienią 1944 roku przyszły aktor uczestniczył w akcjach sabotażowych, polegających na kradzieży materiałów wybuchowych i unieruchamianiu samochodów wojskowych poprzez odkręcanie kół. W trakcie jednej z nich samochód, do którego się wkradł, był obserwowany przez Niemców. Gołas, nie zdając sobie z tego sprawy, wyniósł amunicję na zewnątrz. Ostrzeżony rzucił się do ucieczki, amunicja była zbyt ciężka, porzucił ją po drodze, dobiegł do mostku, poślizgnął się i upadł. Wówczas został schwytany. Podczas rewizji znaleziono u niego egzemplarze nielegalnej prasy. Rodzina natychmiast została powiadomiona o zatrzymaniu Wiesława i ukryła broń, znajdującą się w domu; kiedy Niemcy przybyli na miejsce, nic nie znaleźli. Gołas nie przyznawał się dla kogo kradł broń; nie dał się złamać nawet w tragicznej sytuacji, kiedy Niemcy sprowadzili do swojej kwatery w jednej z willi na kieleckim Baranówku jego matkę. Na jej oczach, przystawiając mu lufę karabinu do głowy, zażądali żeby ujawnił nazwiska. Groźby nie przyniosły efektu i Gołas trafił w ręce gestapo. Cela, w której przebywał, była pełna nie tylko ludzi podziemia, ale również kryminalistów. Warunki były tragiczne. Wszyscy byli zawszeni, Gołas, będąc najmłodszym spośród więźniów, nie miał u nich zbyt wielkiego poważania, musiał spać w najgorszym miejscu – tuż przy ustępie. W ciągu dnia spacerowano w kółko po celi, wieczorami wszyscy gromadzili się na przy żarówce i tarli ubrania żeby wytępić wszy.
Niemcy sadzali go na stołku odwróconym nogami, przodem do ściany, ręce wykręcali do tyłu i bili nahajem. Od ciągłego bicia całe ciało miał fioletowe. Kiedy okazało się, że nikogo nie wydał, współwięźniowie nabrali do niego szacunku, robili mu okłady z mokrych szmat.
Gołas spędzał dużo czasu na modlitwie. Przesłuchania odbywały się najczęściej nocą. Gestapowiec schodził wówczas do celi, „przewodniczący” więźniów wydawał komendę „Baczność!” i składał meldunek. Po usłyszeniu komendy „Padnij!” wszyscy kładli się na ziemię, a Niemiec chodził po więźniach, i wyznaczał jednego, którego zabierano. Gołas był wzywany trzy razy. Niemcy sadzali go na stołku odwróconym nogami, przodem do ściany, ręce wykręcali do tyłu i bili nahajem. Od ciągłego bicia całe ciało miał fioletowe. Kiedy okazało się, że nikogo nie wydał, współwięźniowie nabrali do niego szacunku, robili mu okłady z mokrych szmat.
Gołas wspominał, że najgęstsze jedzenie dawano więźniom w niedzielę, ponieważ pochodziło z paczek Rady Głównej Opiekuńczej. Mimo głodu zawsze starał się odkładać kawałek chleba na gorszy czas. Z okresu pobytu w więzieniu do końca życia pozostał mu nawyk robienia zapasów jedzenia, a także nie zjadania wszystkiego do końca, żeby zostawić część na później.
W styczniu 1945 roku Niemcy umieścili wszystkich więźniów w jednej celi, oddali dokumenty i wypuścili na wolność. Gołas od razu udał się do katedry, pomodlić się za uwolnienie. Kiedy wrócił do domu, mamy nie było, gdyż poszła do więzienia z paczką dla syna. Pierwszą noc na wolności Gołas spędził w piwnicy, gdzie musiał ukryć się z rodziną przed bombardowaniem. Na wieść o uwolnieniu Gołasa harcerze zamówili mszę dziękczynną za szczęśliwe przetrwanie przesłuchań i uwolnienie. Po wojnie matka wyznała Gołasowi, że siedział w tej samej celi co jego ojciec.
* * *
Wiesław Gołas zmarł 9 września 2021 r., miesiąc przed 91. urodzinami. Spoczął w grobie rodzinnym na Starych Powązkach w Warszawie.
