Zniszczenie substancji zabytkowej w latach II wojny światowej postawiło polskie środowisko konserwatorskie przed wyborem: czy pogodzić się z tragicznym stanem rzeczy i trzymać się założeń, iż podstawowym obowiązkiem konserwatora jest podtrzymanie zabytku w danym stanie jego istnienia, zaś odbudowa oparta na zachowanych fragmentach autentycznych może być wyjątkiem, czy też – przełamać dotychczasową rutynę, czyniąc wyjątek regułą.
Przełomowa dla rozstrzygnięcia wyboru stała się Ogólnopolska Konferencja Historyków Sztuki na przełomie sierpnia i września 1945 r. w Krakowie. Przeważył pogląd Jana Zachwatowicza, pierwszego powojennego generalnego konserwatora zabytków, który twierdził, iż nawet w formie odbudowanej „zabytki” będą ważnym instrumentem historycznej edukacji.
„Poczucie odpowiedzialności wobec przyszłych pokoleń domaga się odbudowy tego, co nam zniszczono, odbudowy pełnej, świadomej tragizmu popełnianego fałszu konserwatorskiego”
– podsumował krakowską konferencję.
Konserwatorzy i awangarda
Taki program odbudowy wywołał opór w samym środowisku konserwatorskim, ale także w kręgach opiniotwórczych, które chciały zachować w przestrzeniach zniszczonych przez Niemców miast materialne świadectwa destrukcji; np. w ówczesnych tekstach Kazimierza Wyki pojawiały się stwierdzenia o bezcelowości odbudowy zabytków oraz postulaty zachowania zniszczonych założeń historycznych, np. Starego Miasta w Warszawie, jako tragicznej przestrogi, czym skutkować może wojna.
Największymi jednak konkurentami zwolenników odbudowy przestrzeni historycznej byli sympatycy architektonicznej awangardy – zakładający, iż projektowanie przestrzeni miejskiej jest tyleż procesem urbanistycznym, co formą inżynierii społecznej, stosowaną celem poprawy jakości życia, wypełniania funkcji publicznych. Zwolennicy architektonicznej awangardy, z reguły o lewicowych sympatiach, co nie musiało oznaczać przyzwolenia na sposób sprawowania władzy w powojennej Polsce, skupiali się w Biurze Odbudowy Stolicy.
Kolizja wizji konserwatorskiej i awangardowej była nieunikniona; w przypadku Warszawy miała wymiar praktyczny, sprowadzając się do odpowiedzi na pytanie, jaki wpływ na kształt odbudowywanego miasta będą mieli „zabytkowicze” a jaki moderniści, w których kwartałach miasta dominować będzie odtwarzanie przeszłości, które zaś zostaną poddane eksperymentowi nowoczesnego projektowania. Instytucjonalną arenę sporu stanowiły Pracownia Główna oraz Wydziały Biura Odbudowy Stolicy. Osiągnięty w 1948 r. kompromis zyskał formę „dzielnic zabytkowych”, przy odbudowie których decydujący głos miał należeć do władz konserwatorskich.
„Narodowa w formie i socjalistyczna w treści”
Kompromis okazał się jednak krótkotrwały, gdyż rok 1949 przyniósł Polsce drastyczną zmianę w życiu kulturalnym. W ramach ujednolicenia sowieckiego nadzoru nad krajami satelickimi, do działalności kulturalnej wprowadzone zostają w formie nakazowej zasady realizmu socjalistycznego, traktowane w realiach państwa monopolizującego dobra materialne, stanowiska pracy jako bezalternatywna „metoda twórcza”. Krajowa Partyjna Narada Architektów w czerwcu 1949 r. odrzuciła więc nie tylko „awangardowy kosmopolityzm”, ale również kompromis w postaci „jurydyk zabytkowych”, postulując włączenie obiektów historycznych „do zespołów współtworzących nowy obraz Warszawy socjalistycznej”.
Oznaczało to w praktyce, iż kanoniczna zasada realizmu socjalistycznego, wedle której architektura miała być „narodowa w formie i socjalistyczna w treści”, zawierać komunikaty ideologiczne (np. monumentalne formy, ornamentykę, dobraną tematykę płaskorzeźb), odnosi się również od odbudowywanych obiektów zabytkowych.
Przykładem tego sposobu myślenia jest zachowany projekt odbudowy Zamku Królewskiego oraz wytyczne do konkursu na jego odbudowę, ogłoszonego w maju 1954 r., w których rekomendowano, iż Zamek, przewidziany na siedzibę najwyższych władz „Polski Ludowej”, powinien dominować nad otoczeniem, przede wszystkim nad obiektami sakralnymi, zaś jego architektura powinna łączyć kształty historyczne z estetyką socrealizmu.
W praktyce więc to nie architektoniczna awangarda, ale socrealizm stał się punktem odniesienia dla działalności konserwatorów, którzy starali się odtwarzać przestrzeń historyczną z wykorzystaniem elementów autentycznych oraz danych źródłowych. Jak wskazuje przykład odbudowy Katedry św. Jana w Warszawie, nie wykluczało to interpretacyjnej swobody, kreowania przez nich przestrzennej wizji historii postulowanej, materializowanie form z okresów, które uważano za „poprawne” ideologicznie. Jan Zachwatowicz wspominał w latach 70.:
„Na zewnątrz był pseudogotyk, taki trochę angielskawy, zrobiony przez [Adama] Idźkowskiego w 1840 r. i pierwotnie, w pierwszych szkicach chciałem nawet Idźkowskiego odtworzyć. Ale koncepcji Idźkowskiego nie dało się pociągnąć ku górze, od razu powstawała jakaś dezorganizacja w proporcjach. Wtedy zdecydowałem się odrzucić idee Idźkowskiego, a zrobić szczyt nowy, a nawet w pierwszym odruchu – nowoczesny. Ale ciągle mnie męczyło, że jednak na Starym Mieście nie ma nic z nowoczesnej formy i ten jeden szczyt będzie się z tego wyrywał i że trzeba temu szczytowi nadać charakter bardziej lokalny, mazowiecki, gotycki. I tak to zrobiłem”.
* * *
Okres socrealizmu, czas wzmożenia odbudów „starówek” (Warszawa, Gdańsk, Lublin), dla wspomnianego Zamku w Warszawie oznaczał zastój. Wobec tego obiektu o szczególnej symbolice, władze nie mogły się zdecydować, na ile ingerować w jego historyczne formy, zmieniać dawne założenia przestrzenne i funkcjonalne. Nie pomógł konkurs architektoniczny, którego rozstrzygnięcie w lutym 1955 r. przypadło już na okres „odwilży” i narastającej dyskusji nie tylko na temat realizmu socjalistycznego, ale także potrzeby kontynuowania odbudów „starówek” i „zamków”. Do świadomości publicznej zaczęły docierać wiadomości, że w powojennej dekadzie, realizując program odbudowy, zaniedbano autentyczne zabytki, czego symbolicznym przykładem było używanie przy odbudowie warszawskiego Starego Miasta cegły rozbiórkowej z historycznych budynków Szczecina czy Wrocławia.
Odbudowa przestrzeni historycznej w Polsce po 1945 r., traktowana jako naprawienie przestrzennych ran spowodowanych wojną, dobiegła końca na przełomie lat 50 i 60. XX w. Jej ostatnim, odłożonym w czasie akcentem, była odbudowa Zamku Królewskiego, który we wrześniu 1980 r., wraz z warszawskim Starym Miastem, został wpisany na Światową Listę Dziedzictwa UNESCO.
