Od początku listopada 1939 r. do 22 lipca 1944 więzienie na Zamku w Lublinie pełniło rolę głównego więzienia w dystrykcie lubelskim Generalnego Gubernatorstwa. Sam budynek powstał jeszcze w latach 1824-1826, potem był wielokrotnie rozbudowywany. W latach 1831-1915 był więzieniem rosyjskim. W jego celach znaleźli się m. in. powstańcy styczniowi – Kazimierz Bogdanowicz dowódca oddziału powstańczego, Leon Frankowski – komisarz powstańczy województwa lubelskiego, a także setki innych, wśród nich również był Aleksander Głowacki (Bolesław Prus).
Zamek stał się miejscem kaźni dziesiątków tysięcy ludzi uznawanym za jedno z najcięższych w okupowanej Polsce. W okresie 1939-1944 naziści uwięzili tu ponad 40 tys. osób.
W okresie II Rzeczypospolitej obiekt również pełnił funkcje penitencjarne, był zaliczany do I klasy więzień, a w jego celach mogło przebywać zgodnie z przepisami około 700 skazanych.
W latach okupacji niemieckiej więzienie lubelskie było centralnym więzieniem w okupacyjnym dystrykcie lubelskim,obejmującym praktycznie obszar przedwojennego województwa lubelskiego. Podlegało Urzędowi Komendanta Policji Bezpieczeństwa (Sicherheitspolizei–Sipo) i Służby Bezpieczeństwa (Sicherheitsdienst–SD). Przez cały okres funkcjonowania więzienia (9 listopada 1939 r. -22 lipca 1944 r.), jego komendantem był SS–Obersturmführer Peter-Paul Domnick.
Miejsce kaźni
Zamek szybko stał się miejscem kaźni dziesiątków tysięcy ludzi uznawanym za jedno z najcięższych w okupowanej Polsce. W okresie 1939-1944 naziści uwięzili tu ponad 40 tys. osób. Warunki jakie panowały w więzieniu, przyczyniały się również do dużej śmiertelności wśród osadzonych. Cele były znacznie przepełnione. Więźniowie poddani brutalnym śledztwom, pozbawieni byli często podstawowej opieki medycznej. W okresie międzywojennym pojemność więzienia, jak wspomniano, wynosiła 700 osadzonych. Natomiast w czasie okupacji Niemcy do tych samych pomieszczeń wtłaczali często blisko 2500 osób. W latach 1939-1944 na terenie więzienia zostało zamordowanych lub też zmarło ponad 2200 osób. Kolejne 4500 zostało straconych przez Niemców w egzekucjach na terenie Lublina i w okolicznych miejscowościach.
Z kolei ponad 18 tys. zostało wywiezionych do obozów koncentracyjnych, gdzie zginęło ponad 3500 osób. Wśród osadzonych zdecydowaną większość (ponad 80%) stanowili więźniowie polityczni i Żydzi. Wśród nich byli żołnierze polskiego ruchu oporu, przedstawiciele przedwojennej inteligencji, księża.
Akcja likwidacji więzienia
W związku ze zbliżaniem się wojsk sowieckich do Lublina w lipcu 1944 r. Niemcy rozpoczęli likwidację więzienia. Pomiędzy 10 a 18 lipca wywieziono i zamordowano na terenie obozu na Majdanku co najmniej 350 więźniów. Część z nich została zagazowana po drodze w specjalnie przygotowanym samochodzie, a część rozstrzelana na terenie obozu.
Niemcy rozpoczęli mordowanie osadzonych na zdecydowanie większą, niespotykaną dotąd skalę.
W międzyczasie do więzienia przetransportowani zostali osadzeni z Chełma, Puław i Zamojszczyzny, co spowodowało, że w jego celach znajdowało się około 2200 więźniów. Niemcy rozpoczęli mordowanie osadzonych na zdecydowanie większą, niespotykaną dotąd skalę. Przez trzy dni między 19 a 21 lipca 1944 r. naziści wywieźli ponad 1100 osób, które zostały rozstrzelane w KL Lublin, lub też zagazowane po drodze. Ta akcja likwidacyjna poprzedziła w rzeczywistości wydanie rozporządzenia wyższego dowódcy SS i Policji w Generalnym Gubernatorstwie SS–Obergruppenführera Wilhelma Koppego z 20 lipca 1944 r., w którym była mowa m.in.:
„o ile sytuacja frontowa będzie tego wymagać, to należy we właściwym czasie poczynić kroki do całkowitej likwidacji więźniów. Przy zaskakującym rozwoju sytuacji, która uniemożliwi przetransportowanie więźniów, to więźniów zlikwidować, przy czym rozstrzelani muszą być według możliwości usunięci (spalić, wysadzić budynki itp.). W podobny sposób postąpić z Żydami (…) W żadnym wypadku nie należy dopuścić, aby więźniowie w więzieniach lub Żydzi byli uwolnieni przez przeciwnika”.
Ostatnia zbrodnia
W piątek, 21 lipca, na terenie szpitala więziennego pojawił się znany z sadystycznego znęcania się nad więźniami oberscharführer SS Hermann Tanzhaus, nazywany przez osadzonych „Krową”. Wyczytywał nazwiska więźniów, którzy mieli być wywiezieni i zamordowani na terenie Majdanka.
Niemcy udali się na jeden z oddziałów, gdzie zaczęli strzelać do więźniów przez kraty.
Wśród wyczytanych znalazł się Władysław Jurgo, ps. „Sławek”, żołnierz AK mieszkający przed 1939 r. w Tczewie. W momencie kiedy Tanzhaus przechodził obok niego Jurgo rzucił się na Niemca z wyciągniętym zza cholewy lancetem. Zadał nim kilkanaście ciosów, uszkadzając tętnicę szyjną, co spowodowało śmierć znienawidzonego Niemca. Jurgo z kolei wbiegł do ambulatorium, gdzie opierając lancet o ścianę nadział się na niego całym ciężarem swojego ciała i wbił go sobie w okolice serca. Niemcy w odwecie wyprowadzili na zamkowy dziedziniec 112 więźniów i ustawili naprzeciw nich karabiny maszynowe. Do ich zamordowania nie doszło, z uwagi na odwołanie egzekucji przez Domnicka.
22 lipca 1944 r. o 9 rano do więzienia przybyła grupa gestapowców z SS-Hauptsturmführerem Hermannem Worthoffem na czele. Niemcy udali się na jeden z oddziałów, gdzie zaczęli strzelać do więźniów przez kraty. Następnie wymordowali Żydów (w tym kobiety i dzieci) pracujących w więziennym warsztacie krawieckim, a następnie przyprowadzali tam więźniów z innych cel i tutaj ich rozstrzeliwali W ciągu trwającej 2 godziny masakry zamordowano ponad 300 więźniów. Około południa wszyscy Niemcy opuścili więzienie. Do środka zaczęli wkrótce wchodzić mieszkańcy Lublina poszukujący swoich bliskich. Około 170 zamordowanych zostało zabranych i pochowanych przez rodziny. Pozostałych pogrzebano w zbiorowej mogile u południowego podnóża Zamku. Stamtąd ekshumowano ich na cmentarz przy ul. Lipowej w Lublinie pod koniec lutego 1954 r.
