Kultowy saturator wziął swoją nazwę z łacińskiego zwrotu „saturo”, co oznacza: „do nasycenia”. Urządzenie to służyło do nasycania wody dwutlenkiem węgla pod ciśnieniem. Z wyglądu przypominało wózek na dwóch kółkach z zabudowaną skrzynią. W jej górnej części znajdowały się kraniki do dozowania napoju. Wizerunek saturatora dopełniał materiałowy daszek lub parasol, osłaniający przed słońcem obsługujące go osoby w białych fartuchach (najczęściej panie).
,,Gazirowka”, „gruźliczanka”, „smak dzieciństwa”?
Napój z bąbelkami nalewany był do szklanek z grubego szkła, umocowanych metalowym łańcuszkiem do blatu saturatora. Faktem jest, chociaż w dobie popandemicznej trudno niektórym uwierzyć w to, że wszyscy spragnieni klienci pili z jednej bądź kilku szklanek. Co prawda były one przepłukiwane, jednak robiono to pobieżnie, czyszcząc metodą natryskową jedynie wnętrze naczynia, a pomijając jego krawędzie.
Wśród mieszkańców miast woda z saturatora znana była pod ironicznym przydomkiem „gruźliczanki”. Mimo to cieszyła się dużą popularnością, zwłaszcza wśród dzieci, które zamawiały ją z (obowiązkowo) podwójnym sokiem – najczęściej o smaku malinowym czy wiśniowym. Amatorami soku były także – przyciągane jego słodkim aromatem – osy.
Oprócz słodkiego syropu w szklanych dozownikach do funkcjonowania saturatora niezbędna była woda, którą czerpano z miejskiej sieci wodociągowej. Do tego celu służyły hydranty uliczne. Wewnątrz wózka saturatora znajdowała się także butla ze sprężonym gazem oraz suchy lód, dzięki któremu napój był przyjemnie zimny.
Według licznych źródeł pierwsze saturatory w PRL stanęły na ulicach miast w latach 50. XX w. Największym producentem tegoż urządzenia był Związek Sowiecki, stąd też pierwsze znane nam powszechnie urządzenia do wytwarzania „gazirowki” trafiły do Polski Ludowej z „bratniego”, wschodniego kraju. Nad Wisłą szybko pojawiła się konkurencja. Głównymi producentami saturatorów stały się: Spółdzielnia Mechaników w Warszawie oraz fabryka POFAMIA w Poznaniu.
Ślad epoki
Mobilne urządzenia do produkcji wody sodowej zniknęły z chwilą zmian ustrojowych w Polsce. Poprawa systemu dystrybucji butelkowanych napojów gazowanych w latach 90. XX w. spowodowała wyparcie saturatorów z krajobrazu miejskich ulic.
W zasobie archiwalnym Instytutu Pamięci Narodowej znajduje się około 40 mln zdjęć. Wśród nich są także fotografie pokazujące życie codzienne mieszkańców polskich miast w okresie PRL-u. Utrwalone na nich budynki, miejsca i zjawiska, ważne dla ówczesnego społeczeństwa, często już nie istnieją bądź przestały pełnić (podobnie jak uliczne saturatory) istotną kiedyś rolę. Traktowane są niejednokrotnie jako ciekawostka z dawnych lat.
