W ścisłym centrum Kielc, przy ul. Paderewskiego 10-12, do niedawna wyróżniały się dwie secesyjne kamienice. Zbudowane zostały w latach 30. XX wieku według projektu Romualda Kasickiego. Wówczas okazałe i nowatorskie, w ostatnich latach – aż do momentu wyburzenia na początku 2024 r. – opuszczone, budzące zaciekawienie, a nawet grozę. Skrywały bowiem wiele mrocznych tajemnic.
Jeszcze przed wybuchem wojny, w 1935 r., jedna z kamienic weszła w dyspozycję Policji Państwowej. W czasach II wojny światowej były symbolem niemieckiego terroru i zniewolenia Polski. Swoją siedzibę miało tutaj Gestapo. W piwnicach obiektów funkcjonował areszt. Przetrzymywanych w tym miejscu i torturowanych było wielu polskich patriotów. Jednym z nich był członek Szarych Szeregów i żołnierz Armii Krajowej Wojciech Szczepaniak. Po brutalnym i trwającym półtora miesiąca śledztwie, został zamordowany 21 września 1944 r.
Razem z Sowietami przybyli do Kielc funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Jego struktury były tworzone na terenach przyczółka sandomierskiego już od sierpnia 1944 r.
Koniec okupacji niemieckiej i wkroczenie Armii Czerwonej do Kielc 15 stycznia 1945 r. nie zmieniło sytuacji. Razem z Sowietami przybyli do Kielc funkcjonariusze Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego. Jego struktury były tworzone na terenach przyczółka sandomierskiego już od sierpnia 1944 r. Na potrzeby urzędu zajęto cztery kamienice przy obecnej ul. Paderewskiego, a ówczesnej ul. Ferdynanda Focha, pod numerami 8, 10, 12 i 13. Najważniejsze były budynki nr 10 i 12. Tam mieściły się Wydział Śledczy oraz otoczony złą sławą areszt. Składało się na niego ponad dwadzieścia pomieszczeń różnej wielkości. Pod jedną z klatek schodowych prowadzących do piwnic, mieścił się mały i ciasny karcer.
Część cel dotrwała do naszych czasów w oryginalnym stanie. Zachowały się drzwi do cel i kraty w oknach piwnicznych. Dzięki staraniom pracowników Delegatury Instytutu Pamięci Narodowej w Kielcach, na przestrzeni kilku ostatnich lat przed rozbiórką obiektu zostały one zabezpieczone przed zniszczeniem. Dziś część z nich trafiła jako eksponaty do kilku placówek muzealnych na terenie całego kraju.
Interesujące nas dwa budynki były użytkowane przez kielecki WUBP do początku lat pięćdziesiątych XX w. Kolejna siedziba tej instytucji mieściła się przy ówczesnej ul. Gwardii Ludowej – obecnie ul. Seminaryjskiej – pod numerem 12.
Komunistyczny aparat represji w Kielcach
W bezpośrednim sąsiedztwie WUBP, znajdowało się wiele innych służb. Ogółem na terenie Kielc było ponad 20 obiektów użytkowanych przez komunistyczne siły represji. Do najważniejszych należały więzienie WUBP przy ul. Zamkowej 3, Miejski i Powiatowy Urząd Bezpieczeństwa przy ul. Kapitulnej 2 oraz kolejna siedziba PUBP przy ul. Sienkiewicza 64.
Rozbudowany aparat wykazywał się dużą aktywnością w zwalczaniu antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. Tylko w 1945 r. funkcjonariusze WUBP w Kielcach i podległych jednostkach terenowych przeprowadzili 588 operacji.
Działania wszystkich placówek były koordynowane przez WUBP. Liczebność jego funkcjonariuszy w momencie przybycia z Sandomierza do Kielc wynosiła 110 osób. W tym samym czasie z Lublina przybyła osiemdziesięcioosobowa grupa operacyjna UB. Na przestrzeni 1945 r. liczebność aparatu wzrosła do 412 osób. Przy WUBP działała dodatkowo kompania szturmowa licząca 180 żołnierzy. Wzrost liczebności struktur obserwujemy w latach następnych – od 633 osób w 1949 r. do 745 w 1953 r.
Ten rozbudowany aparat wykazywał się dużą aktywnością w zwalczaniu antykomunistycznego podziemia niepodległościowego. Tylko w 1945 r. funkcjonariusze WUBP w Kielcach i podległych jednostkach terenowych przeprowadzili 588 operacji, w wyniku których rozbito 61 „band zbrojnych” i 6 nielegalnych organizacji. Zabito ponad 400 żołnierzy antykomunistycznego podziemia i raniono kolejnych 48. Aresztowano 1658 członków ugrupowań zbrojnych.
Natomiast Komenda Wojewódzka MO z aresztowanych osób, podejrzewanych o działalność wrogą komunistycznemu ustrojowi, przekazała do dyspozycji WUBP w Kielcach 1724 osoby. W kolejnych latach aktywność kieleckiej bezpieki była równie wysoka. Do 1948 r. przeprowadzono 1954 operacje, w wyniku których rozbito 140 ugrupowań zbrojnych, zlikwidowano 16 nielegalnych organizacji i aresztowano aż 17 482 osoby.
Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego w Kielcach, ul. I.J. Paderewskiego 10-12. Krata w dawnym areszcie (fot. Marek Jończyk, IPN)
Funkcjonariusze i ofiary
Pierwszym szefem WUBP w Kielcach, jeszcze na terenach przyczółka sandomierskiego był Hipolit Duljasz. Po przeniesieniu struktur do Kielc w styczniu 1945 r. jego następcą został Dawid Kornhendler vel Adam Kornecki – żołnierz i funkcjonariusz służb sowieckich. Kolejnymi szefami wojewódzkiego aparatu UB w latach 1945-1956 byli Kazimierz Szczepanik, Władysław Spychaj-Sobczyński, Jan Tataj, Longin Kołarz, Józef Pluta, Czesław Byk vel Czesław Borecki, Jerzy Andrzejewski, Stanisław Wałach i Roman Lasak.
Bicie oraz przemoc fizyczna i psychiczna były nieodłącznym elementem prowadzonych śledztw.
Część z nich odebrała profesjonalne przygotowanie sowieckie. Władysław Spychaj-Sobczyński był absolwentem tzw. Aleksandrowskiej Szkoły NKWD w Smoleńsku oraz Specjalnej Szkoły NKWD w miejscowości Gorki. Longin Kołarz ukończył specjalny kurs NKWD w Kujbyszewie. Działania kieleckiej bezpieki były nadzorowane przez oficerów służb sowieckich. Od 1945 do 1948 r. głównym „doradcą” w WUBP w Kielcach był płk Szpilewoj. Jego następcami byli płk Strelnikow oraz płk Bielajew.
Ciekawym zagadnieniem jest analiza socjologiczna funkcjonariuszy pod względem wieku, wykształcenia i pochodzenia społecznego. W większości byli to ludzie młodzi, pochodzenia robotniczo-chłopskiego, źle wykształceni i bez przygotowania zawodowego. W istotny sposób mogło to wpłynąć na sposób prowadzenia śledztw, czyli używanie siły i stosowanie tortur podczas przesłuchań zatrzymanych.
Podczas przesłuchań dominowały brutalność i prymitywizm. Obok przemocy fizycznej, znęcano się psychicznie i poniżano więźniów.
Bicie oraz przemoc fizyczna i psychiczna były nieodłącznym elementem prowadzonych śledztw. Potwierdzają to słowa Andrzeja Chmielewskiego ps. „Lin”. Był on żołnierzem AK i podkomendnym Antoniego Hedy „Szarego”. Został aresztowany w maju 1945 r. i osadzony w areszcie WUBP w Kielcach. Tak wspominał po latach swój tam pobyt:
„Leżeliśmy jeden za drugim na podłodze. W celi nie było żadnego wyposażenia. Na przesłuchanie brano nas każdego z osobna. Nie wiem, kto prowadził śledztwo w tej sprawie, a przesłuchujący zmieniali się. Był przy tych przesłuchaniach jeden wojskowy w zielonkawym mundurze, dystynkcji nie pamiętam. On zadawał pytania i coś zapisywał, ale nie włączał się do bicia. Jak mówiłem coś, co mu się nie podobało to wołał innych funkcjonariuszy i ci mnie bili. Zarzucano mi przynależność do AK. Przesłuchiwano mnie na okoliczność działalności organizacji i składu osobowego. Poza pojedynczymi przesłuchaniami odbywały się też konfrontacje. Przesłuchiwania odbywały się głównie nocą, rzadko kiedy w ciągu dnia. Przesłuchujący stosowali wyrafinowane metody śledcze. W wyniku bicia i innych tortur stosowanych wobec mnie w śledztwie – poza ogólnymi potłuczeniami – mam trwałe urazy w postaci złamanego nosa, złamanego żebra i zgniecionych palców u lewej nogi. Do dziś jeszcze odczuwam częste i silne bóle głowy, zdarzają mi się tez zaniki pamięci”.
Podczas przesłuchań dominowały brutalność i prymitywizm. Obok przemocy fizycznej, znęcano się psychicznie i poniżano więźniów. Wspomina o tym Włodzimierz Bucki ps. „Róg”, żołnierz BCh, aresztowany w marcu 1950 r.:
„W lipcu 1950 r. byłem przewieziony do WUBP w Kielcach. Znowu mnie skuto i przez może 36 godzin leżałem w suchym bunkrze w WUBP w Kielcach. Raz mi tylko przyniesiono jeść. Ręce miałem skute do tyłu i potrzeby fizjologiczne załatwiałem w spodnie”.
Symbolem represji kieleckiego aparatu bezpieczeństwa jest Franciszek Jaskulski ps. „Zagończyk”. Był on twórcą i dowódcą Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość na terenie województwa kieleckiego. Dowodzone przez niego placówki WiN działały pod kryptonimem Związek Zbrojnej Konspiracji na terenie obwodów Kozienice, Radom, Iłża, Końskie oraz w Kielcach. Liczyły ok. 1100 członków. Prowadziły one walki z komunistycznym aparatem represji. W czerwcu 1946 r. „Zagończyk” dowodził w starciu z żołnierzami Armii Czerwonej pod Zwoleniem. Konspiratorzy opanowali m.in. Szydłowiec i Skaryszew. Do lipca 1946 r. rozbroiły posterunki MO w ponad 15 miejscowościach.
Symbolem represji kieleckiego aparatu bezpieczeństwa jest Franciszek Jaskulski ps. „Zagończyk”. Był on twórcą i dowódcą Zrzeszenia Wolność i Niezawisłość na terenie województwa kieleckiego.
Konsekwencją były działania operacyjne UB zmierzające do zatrzymania „Zagończyka”. W ich wyniku 26 lipca 1946 r. Jaskulski został aresztowany w miejscowości Jedlnia-Letnisko koło Radomia przez specjalną grupę operacyjną UB. Osadzono go w areszcie WUBP przy ul. Focha 10-12 w Kielcach. Został tam poddany wyczerpującemu i brutalnemu śledztwu. Mimo uwięzienia nie porzucił myśli o kontynuowaniu walki o wolność Polski. Planował ucieczkę i dalszą konspirację, o czym pisał w zachowanych grypsach. Niestety planów swych nie zrealizował.
17 stycznia 1947 r. Wojskowy Sąd Rejonowy w Kielcach skazał go na karę śmierci. Wyrok został wykonany 19 lutego 1947 r., zaledwie trzy dni przed wejściem w życie amnestii. Jak niemal wszystkie ofiary zbrodniczych działań kieleckiego UB i on został pochowany w nieznanym miejscu. Mimo trwających poszukiwań, do dziś zarówno miejsce spoczynku jego, jak i wielu innych ofiar komunistycznego reżimu z Kielc, pozostają nieznane.
