"Panie reżyserze kochany! Ja pana to widziałam we wszystkich filmach… i w polskich, i zagranicznych, i amerykańskich…”.
Słowa te, wypowiedziane w „Misiu” Stanisława Barei, w znacznej części można odnieść do reżysera tej komedii.
Twórczość Stanisława Barei kojarzy się większości z najtrudniejszą z filmowych form, czyli z komedią.
Stanisław Bareja urodził się 5 grudnia 1929 r. w Warszawie. Przez całe swoje życie stworzył łącznie 15 filmów oraz seriali i zagrał epizodyczne role w ponad 20 obrazach. Co prawda były to filmy tylko produkcji polskiej, ale nikt nie zaprzeczy, że Bareja wciąż ma swoich wiernych fanów, którzy go po prostu kochają.
Twórczość Stanisława Barei kojarzy się większości z najtrudniejszą z filmowych form, czyli z komedią. Pierwszymi dziełami tego absolwenta Wydziału Reżyserii Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi były neutralne politycznie, lekkie komedie muzyczne oraz filmy kryminalne. Drugi etap twórczości reżysera, oparty na satyrze, zapoczątkował film pt. „Poszukiwany poszukiwana” z 1972 r.
Obserwator życia
Brakiem szacunku dla czytelnika byłoby wymienianie tytułów filmów Stanisława Barei. Zbyt proste byłoby też stwierdzenie, że jego celne filmowe spostrzeżenia charakteryzują tylko i wyłącznie życie ze schyłkowego okresu PRL. Stanisław Bareja w swoich dziełach pokazuje nam naturę człowieka i absurdy życia codziennego, które zawsze będą aktualne: budowanie pozorów rzeczywistości na kłamstwie, kombinatorstwo, nadmierną biurokrację czy stosowanie nowomowy.
Wraz z wybitnymi współautorami scenariuszy stworzył liczne sentencje, a nawet całe dialogi, które na stałe weszły do naszego języka.
Wraz z wybitnymi współautorami scenariuszy: Jackiem Fedorowiczem, Stanisławem Tymem, Jackiem Janczarskim, Andrzejem Mularczykiem, Januszem Płońskim czy Maciejem Rybińskim stworzył liczne sentencje, a nawet całe dialogi, które na stałe weszły do naszego języka. Któż nie słyszał o: „misiu na skalę naszych możliwości”, „parówkowych skrytożercach”, „mężu, który z zawodu jest dyrektorem”, „mniej awanturującym się kliencie w krawacie”, „wesołym Romku”, „kamyku z Jeleniej Góry” czy o „procencie cukru w cukrze”?
Reżyser miał niesamowite wyczucie publiczności. Robił filmy, które przyciągały widzów. Był niejako kronikarzem dokumentującym ówczesną rzeczywistość, w której dzisiaj widać absurd, surrealizm tamtych lat. Wynikało to z jego obserwacji życia, wnikliwego rozpoznania otaczającej go rzeczywistości.
Blok, w którym kręcono sceny do serialu „Alternatywy 4”. Budynek znajduje się ul. Marii Grzegorzewskiej 3 na warszawskim Ursynowie. Drzwi, które miłośnikom serialu kojarzą się z wejściem do budynku, tak naprawdę prowadziły do osiedlowej suszarni. Obecnie jest to wejście do firm usługowych, mających swoją siedzibę na parterze. Okolica, w przeciwieństwie do prezentowanej w serialu betonowej pustyni, prezentuje się bardzo przyjemnie (fot. P. Zielony, IPN; 2023 r.)
Tablica pamiątkowa na elewacji bloku, w którym kręcono sceny do serialu pt. „Alternatywy 4”. Prawdziwy adres budynku podany jest w górnej części tablicy. Jest to ul. Marii Grzegorzewskiej 3 na warszawskim Ursynowie. Warto podkreślić, że na terenie tej dzielnicy stoi budynek pod autentycznym adresem Alternatywy 4. Znajduje się on w odległości ponad 2 km od tego uwiecznionego w serialu (fot. P. Zielony, IPN; 2023 r.)
Boczna ściana bloku przy ul. M. Grzegorzewskiej 1 znajdującego się w sąsiedztwie budynku, w którym kręcono sceny do serialu. Mural został sfinansowany przez Dzielnicę Ursynów M. st. Warszawy w ramach budżetu partycypacyjnego. Autorem projektu murala jest Bartek Podlewski (fot. P. Zielony, IPN; 2023 r.)
Mural na ścianie bloku, w którym realizowany był serial „Alternatywy 4”. Przedstawia lokalizację miejsc na Ursynowie, w których kręcono poszczególne sceny. Uwieczniony został także reżyser serialu. Projekt elewacji został sfinansowany przez Dzielnicę Ursynów m.st. Warszawy w ramach budżetu partycypacyjnego. Autorem projektu murala jest Marcin Ślusarczyk (fot. P. Zielony, 2023 r.)
Niepokorny filmowiec
Jednak władza ludowa bała się śmiechu i nie tolerowała szyderstwa z ustroju. Przykładem takich obaw było wycięcie przez cenzurę na etapie scenariusza cytatu z filmu „Miś”:
„nie śmiejcie się tak głośno, bo wszystko się zawali”.
Stanisław Bareja w wywiadzie, którego udzielił we wrześniu 1981 r. Jackowi Federowiczowi w programie Trzecim Polskiego Radia, mówił:
„(…) I wydaje mi się, że po prostu śmiech służy mi jako łatwiejszy sposób dotarcia do ludzi. Ponieważ te moje filmy ogląda bardzo dużo widzów, no to myślę tak: na straty nikogo nie narażam, one przynoszą zysk, czyli przedsiębiorstwo powinno być ze mnie zadowolone. Ja mówię to, co myślę i wydaje mi się, że ludziom wskazuję na pewne niebezpieczeństwa, ostrzegam ich przed czymś, a że się przy tym bawią, to już trudno, to jest ten koszt, który musimy zapłacić”.
Przez znaczący okres swojej twórczości Bareja musiał zmagać się z negatywną postawą części środowiska filmowego, uwagami cenzury oraz opiniami nieprzychylnych dziennikarzy z prasy codziennej czy fachowej. Nie należał do partii. Nie realizował filmów psychologicznych czy propagandowych. Wśród reżyserów tworzących tzw. kino wysokie, czyli artystyczne, jego komedie często były postrzegane jako gatunek gorszy, schlebiający gustom mniej wyrobionych odbiorców.
Większość filmów, jakie planował Bareja, nie powstała. Władze kinematografii odrzuciły kilkanaście scenariuszy. Propozycje te nie były dopuszczane nawet do etapu cenzury. Choć jego filmy miały wysoką frekwencję w kinach, to Bareja był ograniczany niskim budżetem oraz znikomą ilością taśmy filmowej, która w praktyce uniemożliwiała wykonywanie dubli.
Jak wspominał sam reżyser, każdy film przypłacał utratą zdrowia. Najwięcej kosztowała Bareję kolaudacja filmu pt. „Co mi zrobisz jak mnie złapiesz”. Opinie „kolegów” ze środowiska, wygłoszone po projekcji, doprowadziły do tego, że dwa tygodnie później przeszedł zawał serca. Kumulujący się przez lata stres powodował, że stan jego zdrowia pogarszał się z każdym ważnym wydarzeniem w życiu artysty. Tak też było z chwilą wprowadzenia stanu wojennego w grudniu 1981 r., a także w 1983 r. w czasie realizacji serialu „Alternatywy 4”, kiedy reżyser przeszedł kolejny zawał serca.
Wspomniany serial może służyć za przykład tego, w jaki sposób Stanisław Bareja przemycał w swoich dziełach treści nieakceptowalne w oficjalnych przekazach. Próżno szukać w innych filmach z okresu PRL scen, w których obywatele mają zainstalowany we własnym mieszkaniu podsłuch i są inwigilowani przez niewymienionych z nazwy, tajemniczych funkcjonariuszy. Dalej, w ostatnim odcinku serialu, mieszkaniec osiedla Alternatywy 4, Czesław Majewski, opowiada prof. Ryszardowi Dąb-Rozwadowskiemu, że
„ja tam byłem […] nie wiedziałem gdzie nas wiozą, więc ukryłem się w konstrukcji wagonu, nakryłem się jakimiś szmatami, nawet nie oddychałem, ale słyszałem odjazdy autobusów.”
Jest to wyraźna aluzja do zbrodni Katyńskiej z 1940 r. Majewski przedstawia się jako świadek wydarzeń, jakie miały miejsce na stacji kolejowej w Gniezdowie, z której sowieccy funkcjonariusze NKWD wywozili autobusami więziennymi polskich oficerów z obozu jenieckiego w Kozielsku na miejsce kaźni w Katyniu. Innym przykładem nawiązań do historii w serialu jest scena, kiedy zabiegający o mieszkanie na osiedlu Dionizy Cichocki wspomina prezesowi spółdzielni mieszkaniowej, że jego ojciec umarł „w ‘43 u nich na mrozie”, co jest jednoznacznym nawiązaniem do sowieckich wywózek na Syberię.
Kopia misia, który „odpowiadał żywotnym potrzebom całego społeczeństwa”, postawiona we wrześniu 2011 r. na środku warszawskich Glinianek Sznajdra. Mimo że nowy miś był wykonany ze specjalnej, impregnowanej słomy i znajdował się na środku zbiornika wodnego, w nocy z 10/11 VII 2012 r. został podpalony przez nieznanych sprawców (fot. P. Zielony, IPN; 2011 r.)
Działalność opozycyjna
Podczas pobytów za granicami kraju Stanisław Bareja utrzymywał kontakty z polskimi środowiskami emigracyjnymi. Jako członek ekipy filmowej przemycał do Polski z państw Europy Zachodniej nielegalne, niedostępne w PRL, publikacje. Przechodziły one kontrolę celną, ponieważ były ukryte w metalowym zasobniku z naklejką „Nie otwierać! Materiał światłoczuły”. Pozyskaną kolekcję emigracyjnych wydawnictw udostępniał zaufanym znajomym.
Za pośrednictwem Mirosława Chojeckiego reżyser związał się z Komitetem Społecznej Samoobrony „KOR”. Po 13 grudnia 1981 r. w piwnicy w domu państwa Barejów zorganizowana została powielarnia nielegalnych wydawnictw. Oficjalnie urządzona tam była ciemnia fotograficzna. Zaprzyjaźniony z Bareją działacz opozycyjny Tomasz Michalak przez dekadę drukował w niej publikacje podziemnego wydawnictwa NOWa. Jeszcze w 1980 r. Bareja wraz z J. Fedorowiczem, S. Tymem i T. Michalakiem założył podziemne pismo wydawane poza cenzurą pt. „Strachy na lachy”. Oczywiście znajdowały się w nim teksty, wiersze i rysunki o satyrycznym zabarwieniu. Pod koniec wakacji tegoż samego roku, wracając z rodziną z wczasów na Węgrzech, odebrał w Wiedniu powielacz offsetowy. Pomimo małych gabarytów Fiata 126p udało mu się przemycić urządzenie do kraju. Powielacz, zdemontowany na części, został umieszczony w bagażniku oraz na dachu malucha.
Twórca „Misia” był członkiem NSZZ „Solidarność”. W okresie stanu wojennego wspierał działaczy związkowych, którym udało się uniknąć internowania, w tym m.in. Zbigniewa Bujaka. Latem 1982 r. w domu państwa Barejów kilkukrotnie miały miejsce spotkania Komitetu Wykonawczego NSZZ „Solidarność” Regionu Mazowsze. Starał się zatrudniać do swoich filmów jako statystów osoby objęte prześladowaniami przez ówczesną władzę.
Życie prywatne
Z relacji osób znających osobiście reżysera Bareja był człowiekiem uczciwym, przyzwoitym, wrażliwym, łagodnego usposobienia. Reżyser był bardzo związany ze swoją rodziną.
Uwielbiał gotować dla najbliższych, a także znajomych. Słynął z przygotowywania wyjątkowego barszczu, bigosu i chłodnika. Pochodził z rodziny zajmującej się od pokoleń wytwórstwem wędlin. Wątek mięsny wielokrotnie pojawiał się w filmach Barei. Od parówek, baleronu, schabu, pokarmu dla krokodyli, po mięso sprzedawane w kiosku „Ruchu”. Jego wielką pasją było czytanie książek. Uwielbiał także podróżować, w dzieciństwie marzył by zostać marynarzem.
Stanisław Bareja był stypendystą Folkwang Museum w Essen w RFN, do którego kilkukrotnie podróżował od 1971 r. Podczas jego ostatniej wizyty, 11 czerwca 1987 r., doznał udaru spowodowanego wylewem krwi do mózgu. Choć lekarze w szpitalu w Essen-Werden walczyli o jego życie, zmarł 14 czerwca 1987 r. Pochowany został w rodzinnym grobowcu na cmentarzu Czerniakowskim w Warszawie.
* * *
Mistrz Bareja w 2006 r. został pośmiertnie odznaczony przez Prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski. W 2008 r. na gali Złotych Kaczek został ogłoszony najlepszym polskim reżyserem komediowym stulecia. Wyróżnienie to zostało przyznane przez głosujących w plebiscycie czytelników magazynu "Film".
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
