19 maja 1950 roku w Żarach urodził się Tadeusz Ślusarski – tyczkarz, jeden z najbardziej utytułowanych sportowców tej konkurencji.
Pasmo sukcesów sportowych
Karierę sportową zaczynał od piłki ręcznej, trenował też biegi sprinterskie i skok w dal. W Technikum Samochodowym w Żarach wychowania fizycznego uczył go Grzegorz Kurkiewicz, który namówił go do trenowania skoków o tyczce. Po maturze Tadeusz Ślusarski przeniósł się z Żar do Warszawy, gdzie związał się ze klubem Skra Warszawa.
W 1971 roku zdobył pierwszy w karierze medal mistrzostw kraju, stając na najniższym stopniu podium. Niedługo później pobił rekordy Polski, Europy i halowy rekord świata. Na igrzyskach olimpijskich w Montrealu w 1976 r. zdobył złoto.
Podczas finału Ślusarski oddał tylko trzy skoki, zaliczone w pierwszych próbach (5,20; 5,40 oraz 5,50). Tyle samo skoczyli jeszcze Fin Antti Kalliomaki i Amerykanin Dave Roberts. Złoty medal przypadł Polakowi, ponieważ miał najmniej prób i wszystkie wysokości pokonał za pierwszym razem. Był to pierwszy w historii igrzysk olimpijskich medal wywalczony przez Polaków w skoku o tyczce!
Cecylia Ślusarska, matka skoczka, tak zareagowała na złoto olimpijskie syna:
„Oj, co to była za radość, nie mogliśmy się nacieszyć. Niedługo potem, jeszcze zanim zrobiło się jasno, ktoś zapukał do drzwi. Milicja. Zabrali nas na posterunek, tam był z nami wywiad, a potem mogliśmy rozmawiać z synem”.
Na kolejnej olimpiadzie w Moskwie (1980 r.) zdobył srebro, ustępując jedynie Władysławowi Kozakiewiczowi. Sukcesy te przyniosły mu ogromną popularność.
W 1986 roku zdobył swój ostatni medal mistrzostw Polski. Karierę zakończył w 1988 roku. Zaczął pracować jako trener m.in. w klubie Start Otwock. Uczył także WF-u w Liceum Ogólnokształcącym im. K.I. Gałczyńskiego w Otwocku.
Szacunek przyjaciół i rywali
Tadeusz Ślusarski był bardzo ambitnym sportowcem, ciężko pracował, nie opuszczał treningów, a swoje porażki starał się przekuwać w sukcesy. Władysław Kozakiewicz – największy jego konkurent do medali i jednocześnie dobry kolega – w wywiadzie dla TVP Sport zauważył, że Ślusarski był typem wojownika,
„ale był dużo spokojniejszy podczas zawodów od pozostałych. Nie było widać, że się denerwuje. Emanował od niego spokój”.
Rywalizacja obu tyczkarzy rozgrzewała kibiców do czerwoności. Prawdopodobnie dzięki temu obaj osiągali świetne wyniki sportowe.
Przyjaciel Ślusarskiego Władysław Komar wspominał:
„Tadek był zawodnikiem, który potrafił wygrywać w nieprawdopodobnych sytuacjach, nieraz stojąc już na z góry przegranej pozycji. Zawsze tak prowadził konkurs, że jeżeli kilku tyczkarzy pokonało tę samą wysokość, to wygrywał »Ślusarz«”.
Przyjaciele, Tadeusz Ślusarski i Władysław Komar, bardzo się różnili. Tadeusz, był osobą spokojną, małomówną i skromną. Władysław zaś, przez niektórych nazywany najbarwniejszą postacią w historii polskiego sportu, był duszą towarzystwa. Wiele osób nie mogło wyjść z podziwu, że oni naprawdę się przyjaźnią. Byli jak ogień i woda.
Zginęli razem, 17 sierpnia 1998 roku, w wypadku samochodowym między Brzozowem i Przybiernowem w ówczesnym województwie szczecińskim. Razem też zostali pochowani we wspólnej mogile na Cmentarzu Wojskowym na Powązkach w Warszawie.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
