Wraz z żoną Barbarą Toporską – najniezłomniejszy z niezłomnych. Bezwzględny krytyk kapitulanctwa w kraju i osłabienia postawy antykomunistycznej emigracji (także Radia Wolna Europa). Płaci cenę niedostatku, samotności i ataków – mimo że przecież żyje w Wolnym Świecie.
Bezwzględny krytyk kapitulanctwa w kraju i osłabienia postawy antykomunistycznej emigracji. Płaci za to cenę niedostatku, samotności i ataków.
Ostatni z radykalnie walczących – wysoko postawił poprzeczkę – jak jego imiennik, wachmistrz Franczak „Lalek”, wojuje najdłużej, do końca.
Atrybut wizerunku: okno (autor m.in. zbioru artykułów pt. „Okna zatkane szmatami”, wydanego po raz pierwszy siedemnaście lat po jego śmierci, jako 15. tom „Dzieł”; do dziś przybyło ich jeszcze dwadzieścia). Miasto wyjścia z ojczyzny: Wilno. Miejsca wygnania: Londyn i Monachium.
Strzał 1. Dwie pigułki
Lektura Mackiewicza, to – by zastosować już niekiedy nadużyte przyrównanie – wybór czerwonej tabletki. Choć może barwa w tym przypadku nie jest optymalna. Wyobrażalibyśmy sobie inny kolor. Biały? (Od kontrrewolucji). Zielony? (Od poszanowania przyrody i pejzażu). Jakiś trzeci? Po jej przełknięciu nic nie będzie wyglądać tak samo. Kończy się „matrixowa” wygoda, zaczynają schody. Ukazujące się ciągle nowe książki wzmagają odpowiedzialność decyzji, którą wziąć kapsułkę.
O akuszerce fenomenu, jakim jest nieustająca obecność zmarłego 38 lat temu pisarza, jeden z najwnikliwszych jego znawców, Dariusz Rohnka, poświadczy:
„Dwadzieścia kilka nowych tomów »Dzieł« Józefa Mackiewicza powstało dzięki tytanicznej pracy jednej osoby, Niny Karsov. Większość z tych tomów została wzbogacona inspirującymi przypisami. Ich powstanie, niekiedy zdumiewająca objętość, drobiazgowość, dociekliwość, nie było dziełem przypadku”.
Eseje, opowiadania, korespondencja…
Wznowienia beletrystyki... Wyjaśni autor „Lewej wolnej” w liście do „krajana” z Wilna, Pawła Jankowskiego:
„Tłem powieści jest ten przełom, który – nie jak dziś następuje po dziesiątkach lat – ale nastąpił po tysiącleciach. Tzn. przewrót wywołany rewolucją bolszewicką; ściślej lata 1918-1920; jeszcze ściślej wojna polsko-bolszewicka”.
Kilka lat później argumentuje:
„Upieram się przy zdaniu, że powieść nie zmyślona lecz prawdziwa, posiada tym większą wartość”.
Strzał 2. „Józef Cat-Mackiewicz”
Mylony ciągle z bratem, Stanisławem, Catem – tytułowa zbitka naprawdę się zdarzy. Przed wojną drukuje w redagowanym przez niego „Słowie”. Po niej – w tygodniku „Lwów i Wilno”. Zorientuje się, że Cata
„dewizą było: tylko nic nie robić, nie przedsiębrać przeciwko »Polsce Ludowej«, a działać na Zachodzie”.
Stanisław Mackiewicz pełnił funkcję premiera rządu RP na Uchodźstwie, w 1956 r. wyjedzie do kraju. Szkaluje emigrację.
Zwierza się Józef:
„Ale dla mnie osobiście mój brat jest gorzej niż zdrajca, bo małym drobnym, wiecznie podlizującym się silnym – poputczikiem”.
Dalej, boleśnie, do wspólnego przyjaciela Michała K. Pawlikowskiego –
„(…) moją i osobistą, i polityczną ambicją jest: odseparować się od brata”.
Postawa Cata to nie wyjątek w historii myśli polskiej. Podobne zwroty w kierunku zaprzaństwa dawni bojownicy niepodległościowych idei wykonywali, jednak znajdywały one dotąd bezwarunkowo negatywną ocenę.
Postawa Cata to nie wyjątek w historii myśli polskiej. Podobne zwroty w kierunku zaprzaństwa dawni bojownicy niepodległościowych idei wykonywali, jednak znajdywały one dotąd bezwarunkowo negatywną ocenę.
Wykluczały dorobek przedawczyków z narodowej skarbnicy dziedzictwa i pamięci, nawet wtedy, gdy późniejsza ich twórczość potrafiła zwyżkować. Mrozi dziewiętnastowieczny kazus Adama Gurowskiego, najpierw jakobina i patrioty, później chwalcy imperiów.
Inwentarz prac politycznych i literackich Cata, gdy złoży krwią parafkę na podsuniętym cyrografie i podejmie współpracę z komunistycznymi służbami, nie dorówna nigdy wcześniejszym dokonaniom. Byłby bez wątpienia bohaterem „Londynu żywego”, gdyby wytrwał, lub odszedł jak Ignacy Matuszewski, w 1946 r.
Strzał 3. Polska jest pod okupacją
Zdradził, gdyż
„»Polska jest pod okupacją«. Okupacji zaś przeważnie się nie ulepsza, lecz ją zwalcza; dąży do obalenia”
– dowodzi niezłomny brat w 1972 r. I doprecyzuje w liście do redaktor „Wiadomości” Stefanii Kossowskiej:
„Ja jestem za »obalaniem«, nie za »poprawianiem«”.
Pogląd ten prowadzi do znaczących konsekwencji i mnoży – zawsze sporą – liczbę wrogów. Są i stronnicy niejednej jego tezy. Należy do nich Adam Pragier.
Klaruje Mackiewicz w 1976 r. wydawcy i krytykowi Juliuszowi Sakowskiemu:
„Wszelka legalna opozycja w PRL może być przez różnych różnie oceniana, albo dobrze albo źle (na to zgoda). Ale emigracja polska w żadnym wypadku nie może zejść ze stanowiska negacji wobec ustroju komunistycznego, do stanowiska – »opozycji« wewnętrznej; nie może się w nią »włączyć« i maszerować razem, bo drogi kraju i emigracji są różne”.
Za twardością opinii podąża poczucie osobistej wolności.
Znów do Kossowskiej:
„Niestety nie zgadzam się na opuszczenie (skreślenie) ani jednego zdania z mego artykułu o książce Adama Pragiera. Jeżeli w ten sposób jak go napisałem, nie może być drukowany w »Wiadomościach«, będę wdzięczny za odesłanie mi maszynopisu. W takim przypadku proszę jednocześnie o definitywne skreślenie mnie z listy współpracowników »Wiadomości«”, do których, w tego rodzaju narzuconej mi »samocenzury« – jak to się określa w PRL – nie widzę dla mnie możności, ani sensu dalszego pisania”.
Strzał 4. Prawo do gadania
Tłumaczył też wcześniej pierwszemu następcy Mieczysława Grydzewskiego, Michałowi Chmielowcowi:
„Już jestem zmęczony, żeby wykłócać się o tego rodzaju cenzurę, która, doprawdy, jest gorsza niż TAM. Bo przynajmniej w Warszawie nie mówi się dzień i noc o walce o wolność słowa, a każdy wie jak jest”.
Przecież, jak zauważy w powieści „Kontra”:
„(…) od tego zależy wszystko… od prawa do gadania. Nie żeby zaraz skutek jaki był”.
I jeszcze raz do Kossowskiej:
„Ale wiem, że nazwie to Pani »obrazą«, i może powie innym: »obraził się«. Ponieważ szczególnie nienawidzę tego słowa, nigdy na nikogo się nie obrażam, i zawsze twierdziłem, że kulturalny człowiek musi się tylko obrażać na czyjąś intencję obrazy, a tej w żadnym wypadku nie było cienia w Pani miłym liście…”.
W korespondencji do różnych osób skarży się:
„Brak życzliwości jaki mnie otacza utrudnia dojście do mnie informacji, a brak konkretnych informacji, utrudnia niezmiernie po prostu życie”.
Przyznaje:
„A ja mam pętlę na szyi, i nie wiem czy będę miał na zapłacenie mieszkania w następnym miesiącu”.
Dziwi:
„Kto by pomyślał! Ale Bóg jest widocznie po ich stronie. Inaczej dałby mi czas i pieniądze, i możliwość pisania”.
Śmierć senatora Józefa Godlewskiego, założyciela Związku Ziem Wschodnich RP wywoła w 1968 r. refleksję:
„A jednak odczułem jak cios. Być może to starość i poczucie, że się należy do tych, co umierają”.
Kiedy indziej generalizuje: „…ludzie za szybko umierają”. Nie ich książki. Najnowszą jest suplement do tomu „Okna zatkane szmatami” – wyboru artykułów i opowiadań z lat 1937-1938.
Tekst pochodzi z serii „Londyn żywy” – niezłomni emigranci strzelający z piór
