„W dniu 3 listopada 1947 r. rozbroiłem post. M.O. w Barańcach wykonując wyrok śmierci na funkcj. P.U.B.P. - Ciechanów, zdobyto: 3 k.b., 1 pistolet »Vis«, 600 szt. amunicji i 4 granaty. Jednocześnie zlikwidowałem Urząd Gminny, rekwirując przytym 1 maszynę do pisania i wojskowy aparat telefoniczny. [...]
Komendant Powiatu
/-/ Rój sierż.”.
Portrety i dokumenty podatkowe
Tego dnia, ok. godz. 20.00, w domu wójta gm. Bartołdy, Zygmunta Banacha, zamieszkałego w m. Szlasy Żalne, pojawiło się dwóch uzbrojonych mężczyzn w mundurach wojskowych.
Wpuszczeni przez wójta do środka przeszukali pomieszczenia urzędu, pozrzucali ze ścian i zniszczyli portrety „przedstawicieli Rządu, oraz Godła państwowe”. Zależało im szczególnie na identyfikacji i spaleniu dokumentacji urzędowej związanej z trwającym wówczas poborem podatku gruntowego.
Upewniwszy się, że mają do czynienia z wójtem, kazali mu ubrać się i zabrali go do siedziby Urzędu Gminy Bartołdy mieszczącego się w pobliskich Pęczkach. Tam czekało na nich jeszcze dwóch uzbrojonych mężczyzn. Wpuszczeni przez wójta do środka przeszukali pomieszczenia urzędu, pozrzucali ze ścian i zniszczyli portrety „przedstawicieli Rządu, oraz Godła państwowe” (z wyjątkiem portretu marsz. Michała Roli-Żymierskiego).
Zależało im szczególnie na identyfikacji i spaleniu dokumentacji urzędowej związanej z trwającym wówczas poborem podatku gruntowego.
Jak zeznał później Zygmunt Banach:
„Po wejściu do kancelarii bandytów wraz z sekretarzem i mną, najpierw kazano mi otworzyć kasę, kasę im otworzyłem, z której zabrali około 6000 zł. Po zabraniu w/w gotówki zaczęli wyrzucać wszystkie papiery urzędowe z szaf na podłogę, które natychmiast sekretarzowi i mnie kazali palić w piecu. […] Nadmieniam, że bandyci zabrali z kasy pieczątki gminne i czysty papier. Po zrabowaniu tych wszystkich papierów, pieczęci, maszyny do pisania, aparatu telefonicznego i pieniędzy, nie kazali nam nigdzie wychodzić, kazali palić papiery, gdyż za pół godziny wrucą i jak to nie będzie spalone to z nami nie będą się liczyć”.
Po zakończeniu działań, napastnicy załadowali zarekwirowane przedmioty na furmankę i odjechali. Początkowo wójt zamierzał powiadomić o wydarzeniach organa ścigania, ale usłyszawszy, że „cała wieś [jest] obstawiona” – zrezygnował.
Oddział NZW pod dowództwem st. sierż. Mieczysława Dziemieszkiewcza „Roja” (z przodu oddziału). W szeregu stoją od lewej: sierż. Stanisław Okuniecki „Kruk”, sierż. Ildefons Tadeusz Żbikowski ps. „Tygrys”, plut. Józef Maruszewski „Sęp”, Jan Żbikowski „Mucha”, NN (za „Rojem”), Eugeniusz Kurach „Orzeł”, Henryk Fabisiak „Lew”, Zygmunt Kozłowski „Lis”, Tadeusz Suwiński „Sokół” (prawdopodobnie)
Akcja w Barańcach
Druga część wydarzeń rozegrała się w pobliskich Barańcach. Około godz. 22.00 miejscowy posterunek MO został otoczony przez kilkunastoosobowy oddział żołnierzy NZW. W akcji, oprócz „Roja”, brali udział m.in.: Stanisław Okuniecki ps. „Kruk”, Ildefons Tadeusz Żbikowski ps. „Tygrys”, Jan Żbikowski ps. „Mucha”, Józef Maruszewski ps. „Sęp”, Mieczysław Białczak ps. „Zawisza” oraz Władysław Mydło ps. „Bohun”.
W momencie ataku na posterunku znajdowało się trzech funkcjonariuszy MO – kapral Tadeusz Brzozowski (komendant) oraz dwaj jego podwładni: Benedykt Mierzejewski i Aleksander Surajewski. Oprócz nich przebywał tam również funkcjonariusz UB Jerzy Osowiecki.
Na wezwanie oblegających komendant zdecydował o otworzeniu drzwi, chociaż (jak zeznali pozostali milicjanci), obawiający się o swój los ubek prosił go, by tego nie czynił.
Akcja potoczyła się błyskawicznie: „ostrzelana” i „obrzucona granatami” załoga posterunku nie broniła się, pomimo że (jak podkreślano) „posterunek miał okna zakratowane, oprócz tego w trzech pokojach znajdowały się okiennice na oknach, drzwi tego budynku zamykały się od wewnątrz na żelazne zasuwy”, a funkcjonariusze mieli „dostateczny zapas amunicji i granatów”. Na wezwanie oblegających komendant zdecydował o otworzeniu drzwi, chociaż (jak zeznali pozostali milicjanci), obawiający się o swój los ubek prosił go, by tego nie czynił.
Po wkroczeniu do budynku napastnicy zniszczyli wyposażenie posterunku, w tym portrety „dostojników państwa” (Bolesława Bieruta i Władysława Gomułki). Pozostawili nietknięte jedynie portrety marsz. Michała Roli-Żymierskiego oraz komendanta głównego MO gen. Franciszka Jóźwiaka.
Komendant posterunku zawiadomił o wypadkach Komendę Powiatową MO w Ciechanowie. Przybyła na miejsce grupa operacyjna, złożona z żołnierzy KBW oraz funkcjonariuszy UB i MO, podjęła pościg, który zakończył się niepowodzeniem.
Funkcjonariusze zostali rozbrojeni. Zarekwirowano im trzy karabiny marki Mauser, pistolet „Vis”, skrzynkę amunicji, mundury i legitymacje milicyjne. Milicjantów oszczędzono, jednak Jerzy Osowiecki, jako pracownik bezpieki, został wyprowadzony przed budynek i zastrzelony.
Po zakończeniu działań grupa odjechała furmankami w kierunku wsi Zielona, a następnie na teren powiatu przasnyskiego. Wówczas komendant posterunku zawiadomił o wypadkach Komendę Powiatową MO w Ciechanowie. Przybyła na miejsce grupa operacyjna, złożona z żołnierzy KBW oraz funkcjonariuszy UB i MO, podjęła pościg, który zakończył się niepowodzeniem.
Skazany za „niestawienie oporu”
Komendant posterunku Tadeusz Brzozowski poniósł odpowiedzialność za:
„niestawienie oporu bandzie »Roja« przez funkj. Post. M.O. w Bartołdach, w wyniku czego został zabity funkcj. M.B.P.”.
5 lutego 1948 r. został skazany podczas rozprawy pokazowej warszawskiego WSR na sesji wyjazdowej w Otwocku na karę śmierci (art. 107 § 1 kkwp). Jednocześnie skład sędziowski wniósł o zamianę tego wyroku na 15 lat więzienia:
„mając na uwadze jego młody wiek, że działał pod wpływem strachu, że jego odporność była wówczas zmniejszona gdyż był wycieńczony z powodu przebyłej niedawno choroby tyfusu brzusznego”.
Najwyższy Sąd Wojskowy po uwzględnieniu skargi rewizyjnej zmienił wyrok WSR łagodząc karę do 6 lat więzienia. Tadeusz Brzozowski na wolność wyszedł na mocy amnestii w 1953 r.
Więcej interesujących materiałów na profilu Archiwum IPN
