Proszę czekać,
trwa ładowanie strony...

Obława Augustowska. Zbrodnia odkrywana przez lata. Rozmowa z Markiem Jedynakiem

Autor: Paweł Lekki, Marek Jedynak 2025

W chwili, gdy żołnierze sowieccy wywieźli w nieznanym kierunku ostatnich aresztantów, urwał się z nimi kontakt. Zaniepokojonym rodzinom nie udzielono żadnych informacji o ich losie. Rozpoczęły się poszukiwania oraz próby nawiązania kontaktu – bliscy, a także niektóre zakłady pracy i samorządy, wysyłali pisma do polskich władz i organizacji z prośbą o ich odnalezienie. Bez rezultatu.


Z czasem, pod naciskiem funkcjonariuszy Urzędów Bezpieczeństwa, bliscy ofiar przestali „niepokoić” władze, co nie znaczy, że zapomnieli. Przez kolejne lata pamięć o sowieckiej zbrodni pozostawała tajemnicą rodzinną, nieznaną społeczeństwu.

Przełom nastąpił 28 czerwca 1987 r., gdy Stefan Myszczyński, szukający w lesie śladów po swoich bliskich, porwanych przez Sowietów w lipcu 1945 r., odkrył w pobliżu Gib, w centrum Puszczy Augustowskiej, ludzkie kości. Ekshumacja wykazała, że zostali tam pochowani żołnierze niemieccy. Sprawa stała się jednak publiczna, zaczęli o niej pisać korespondenci zachodnich gazet, dla których okoliczności obławy augustowskiej przypominały Zbrodnię Katyńską. Wobec obojętności komunistycznych władz, dawni lokalni działacze „Solidarności” powołali Obywatelski Komitet Poszukiwań Mieszkańców Suwalszczyzny Zaginionych w Lipcu 1945 r., który zajął się tworzeniem listy zaginionych i wyjaśnianiem okoliczności ich zatrzymania.

W 1995 r. rosyjska prokuratura wojskowa przyznała, że operacja miała rzeczywiście miejsce, a los 592 osób pozostaje nieznany. Spadkobierca sowieckiego imperium nie chciał jednak przyznać się do ich zamordowania. Szczątki ofiar Obławy Augustowskiej najprawdopodobniej zostały ukryte w okolicach wschodniego brzegu jeziora Szlamy, na terenie obecnej Białorusi. Zlecone przez prokuratora IPN badanie zdjęć tego miejsca wskazało duże prawdopodobieństwo występowania tam jam grobowych.

Rodziny ofiar, teraz już raczej drugie i trzecie pokolenie, wciąż czekają na pełne wyjaśnienie okoliczności zbrodni.

Z dr. Markiem Jedynakiem – dyrektorem oddziału IPN w Białymstoku – rozmawia Paweł Lekki.

Materiał pierwotnie ukazał się na kanale dziennika „Rzeczpospolita”.

 

Pobierz